Wielka prośba

Proszę – przekaż 1% podatku ciężko choremu dziecku w mojej rodzinie.

W formularzu PIT proszę wpisać numer: KRS 0000037904

i w rubryce „Informacje uzupełniające – cel szczegółowy 1%” podać:  

29257 Kowalik Patrycjusz.

Dziękujemy!

***

Informuję, że moim głównym kącikiem w sieci jest blog: Posiaduszki u alElli –  http://grycela.blogspot.com/

9 grudnia 2017 roku – jako koło ratnkowe przed zniszczeniem przez Onet drogich mi treści, komentarzy i zdjęć –  zaimportowałam z portalu blog.onet.pl  na Word Press swój blog „Opowiastki przy kominku”, który w 2012 roku w wyniku „Wielkiej Onetowej Rewolucji”  stał się… „marginesem blogosfery”,  a bywał na I miejscu rankingu popularności. Wtedy, z powodu awarii i utrudnień w publikowaniu notek oraz komentarzy, zaczęliśmy spotykać się na „Posiaduszkach” i niech tak pozostanie, o!
Reklamy

Retrospektywne spojrzenie na Egipt przez pryzmat powieści ‘Egipcjanin Sinuhe’ M.Waltariego. Afryka moja. Egipt – pierwsze spojrzenie.

REBLOGOWANIE  publikacji:

Retrospektywne spojrzenie na Egipt przez pryzmat powieści ‘Egipcjanin Sinuhe’ M.Waltariego. Afryka moja. Egipt – pierwsze spojrzenie.

Tematyka – Posty na życzenie
Na życzenie blogowych koleżanek wznawiam wspomnienia z podróży odbytej w 2003 roku, publikowane na blogu „Afryka moja – tak było… i tak jest”, który /w związku z antyblogową kampanią?/ podlega likwidacji.
Ultraśroda, 03 stycznia, 2018. Chciałabym prosić o publikowanie przynajmniej co jakiś czas tych interesujących postów z Afryki i innych. Serdecznie pozdrawiam.
jotkaśroda, 03 stycznia, 2018. Ty zafascynowałaś się Afryką, ktoś inny Grecją czy Marokiem… Ultra ma rację, napisz od czasu do czasu o swojej fascynacji tutaj, podziel się emocjami 🙂
____________________________________________

Cytaty pochodzą z powieści Miki Waltariego pt. „Egipcjanin Sinuhe”.

 „Lepiej niż woda i piwo, lepiej niż dym kadzidła w świątyni i kaczki w sitowiu Wielkiej Rzeki oddaję treść życia w Egipcie, gdzie nic się nie zmienia z upływem czasu, lecz wszystko zostaje po staremu.”

„Nie  ma  żadnej  różnicy  między  ludźmi, każdy  człowiek przychodzi na świat  nagi  i  serce  ludzkie  jest  jedyną miarą różnic między  ludźmi. Człowieka  nie możemy  mierzyć  według   koloru skóry   czy  według języka, nie wolno go oceniać według  jego odzieży   czy   ozdób, które nosi, ani  też według  jego bogactwa  czy biedy, lecz  tylko według  jego serca. Dobry człowiek  lepszy jest  od złego, sprawiedliwość  lepsza jest  niż  niesprawiedliwość. Nie wiem nic innego, a  to  jest  wszystko, co  wiem.”

Tak było …  i tak jest

Nagłówek z bloga Afryka Moja. Untitled 1

       Gdy pierwszy raz ląduje się na egipskiej ziemi, wszystko wydaje się odmienne, zaskakujące, egzotyczne. Kiedy słyszy się arabską mowę i zawodzenie muezzinów – azan – http://www.youtube.com/watch?v=krHFI0kEh-k  czuje się trochę nieswojo i obco, ale to uczucie szybko mija. Od razu bowiem turysta witany jest serdecznością, uśmiechem i usłużnością. Wszędzie słychać powitania i okrzyki: „balanda halo, balanda good, good morning, how are you, what’s your name”.

„Toteż  odpędziliśmy  tragarzy, którzy hałaśliwie kłócąc  się ze sobą narzucali swoje  usługi” 

i wydzierali z naszych rąk zbyt lekki, jak dla tragarzy, bagaż podręczny.

Tak było… i tak jest…

„Egipt – piękny – latami – ożywiający – serca.”

Tak było… i tak jest…

  2       Hurghada wita nas uśmiechami radosnych Egipcjan, żarem opadającym na ramiona, światłami nocy. Na ulicy, w hotelach i sklepach spotyka się od pierwszej chwili z oznakami sympatii i dowodami zainteresowania, jakimi Egipcjanie darzą turystów, a nade wszystko kobiety. Polki pozdrawiają łamaną polszczyzną, a ich pogodne twarze zawsze witają i żegnają uśmiechem: Jak się masz kochanie? Jesteś mama (mama to pani) super! Dobrego dnia! Wszystkie panie czują się kochane i piękne.

      W hotelowej restauracji w zdumienie wprawiają poruszający się bezszelestnie kelnerzy, gotowi na każde skinienie. W Egipcie wszyscy spełniają życzenia turysty, nawet jeśli on tego nie chce. Oczywiście za każdą, nawet najdrobniejszą przysługę należy odwdzięczyć się bakszyszem, albowiem jednym z pięciu założeń islamu jest jałmużna i dzielenie się z biednymi. Turysta z Europy jest przecież bogaty!

Tak było… i tak jest…

       Po tych pierwszych wrażeniach czekało już tylko spotkanie z antyczną historią, a potem odpoczynek na Półwyspie Synaj w kurorcie Sharm El Sheikh, ale nie tak od razu. Klimatyzowanym /podkreśliłam, ponieważ to był 2003 rok, kiedy u nas klimatyzacja dopiero raczkowała/ autokarem, pod opieką dwóch polskich rezydentów i arabskiego pilota przyjechaliśmy do hotelu Palma de Mirette w miejscowości Hurghada nad Morzem Czerwonym. Hotel przyjemny, wybudowany w stylu andaluzyjskim na usypanym w morzu półwyspie. Pokoje stylowo wyposażone, klimatyzowane, z łazienką, telefonem, telewizją satelitarną, lodówką i dużym tarasem z widokiem na morze i basen. Taras mojego pokoju bezpośrednio graniczył z basenem, a tuż za nim już tylko morze.

   W Egipcie życie płynie powoli, bez pośpiechu, zdenerwowania, zniecierpliwienia. Wszyscy, z wyjątkiem turystów, mają czas. Rozlokowywanie w pokojach, meldowanie i formalności biurokratyczne trwały do godziny drugiej w nocy. Zamiast więc niecierpliwić się w oczekiwaniu, trzeba było pozwiedzać miasto, albo wygodnie ułożyć się na kanapie przy recepcji i… Spać! Tym bardziej, że jest to uznawane za normalne i nawet mile widziane. Poleżeć zresztą można nawet w sklepie, meczecie i kawiarni, gdzie specjalnie rozścielane są dywaniki i wałki pod głowę. Można poprosić o sziszę – fajkę wodną, herbatę, wodę lub sok i relaksować się do woli. Po co nerwy? Po co komu europejski pośpiech? Lepiej poddać się błogiemu klimatowi egipskiej ziemi, mentalności żyjących na niej ludzi i pozwolić własnej krwi płynąć wolniej.

3       Do pokoju prowadzono nas po długich, krętych korytarzach, nazwanych przez koleżankę, która towarzyszyła mi w tej podróży, „katakumbami”. W pokoju ciemno! Zaczęłyśmy nerwowo pstrykać wszystkimi wyłącznikami, a światło ciągle nie chciało zaświecić się. Nie działała także klimatyzacja. Wysoka temperatura, duchota i zmęczenie napędzały system nerwowy do granic wytrzymałości. Zbawienny w tym momencie okazał się termosik z kawą, który zabieram w każdą podróż. Taras przy oświetlonym basenie, morska bryza, wygodne, dobrze wyprofilowane z wikliny fotele, na nich poduchy, stolik, na stole filiżanka kawy, kilka papierosów i dwie wkurzone podróżniczki, ja i moja koleżanka – Lodzia, uspokoiły się.

Po godzinie nadszedł tragarz z naszymi walizkami, klucz – kartę włożył do skrzyneczki na ścianie w przedpokoju. Zaszumiała klimatyzacja, zabłysło światło, mogłyśmy wykąpać się i przygotować ubranie na podróż przez Pustynię Kamienistą do Luksoru. „Ciemniaczki” z Europy w ciemnościach egipskich – śmiałyśmy się same z siebie, oglądając kartę – klucz do wszystkiego, w tym… Do radości!

Na tym jednak przygody nie skończyły się tej nocy. Pojawił się nowy problem, jakim okazała się wajcha w dole kabiny prysznicowej. Skoro w dole, to do oddolnego mycia dołu, pomyślałam. Sprytnie skonstruowane. Dzięki temu nie zamoczę włosów i nie zniszczę świeżo malowanej, przywiezionej z Polski fryzury. Pomyliłam się jednak w swoich techniczno – prysznicowych domniemaniach. Po przesunięciu wajchy spadł na mnie rzęsisty strumień wody z sufitu. Starannie wymodelowane włosy zamokły, a po plecach ściekała farba w kolorze dojrzałej wiśni.

Pozostała tylko godzina na odpoczynek, a jeszcze należało zrobić fryzurę. Martwiło nas, czy trafimy do recepcji po krętych „katakumbach” ogromnego kompleksu hotelowego. Wystarczył jeden niewłaściwy zakręt, by stracić zupełnie orientację i znaleźć się w zaułku jakiejś uliczki, na plaży lub przy sąsiednim hotelu Mirette. Krążyłyśmy długo po korytarzach, aż spotkałyśmy tragarza udającego się właśnie po nas i nasze walizki. „Ciemniaczki w ciemnych katakumbach” – znowu nazwałyśmy siebie odpowiednio.

W „Palma de Mirette” odpoczywałyśmy do godziny czwartej rano, po czym wyruszyłyśmy w podróż przez pustynię i Góry Kamieniste do Luksoru. W drodze wszyscy spali. Ja zerkałam jeszcze na Hurghadę, ale z okien autokaru niezbyt przypadła mi do gustu. Zielone ogrody hotelowe często graniczą tu z placem budowy. Byłam więc zadowolona, że na miejsce wypoczynku wybrałam Sharm El Sheikh na półwyspie Synaj.

 4

Zaplanowana trasa podróży

c.d.n.

Odsłonięcie Bloga – Pomnika Halnej

Ku ocaleniu – import bloga „HALNA – Z  ŻYCIA SENIORKI”

z platformy onet.pl na wordpress.com.

 

      Onet zamyka już wkrótce blogowe podwoje. Kto może i chce zachować swe wirtualne życie ucieka precz! A osamotniony wirtualny kącik zmarłej w 2015 roku najstarszej polskiej blogerki, 94 – letniej „Babci Halnej” ma być skazany na kasację? Wymazanie z onetowych serwerów? Taki ewenement na skalę… Aż, nie wiem jaką?

Nigdy!

Blog został, za aprobatą dotychczasowego administratora, importowany w bezpieczne miejsce. Odrestaurowany, zakonserwowany i wyczyszczony do błysku z onetowych linków i adresów stoi jako wirtualny obelisk ku wiecznej pamięci  jego niezwykłej autorki.

PROFIL. kwiat tulipanowcaOto blogowy pomnik zacnej blogerki seniorki – Babci Halnej:

https://bloghalnej.wordpress.com/

 

       Pomnik wyklikany przez młodsze koleżanki zafascynowane postacią  tej niezwykłej kobiety, która pokonując ograniczenia swojego  wieku stała się przykładem, jak emanować pogodą ducha, dotrzymać kroku nowoczesności i zachować intelektualną aktywność służąc czytelnikom swoim życiowym doświadczeniem. Halna była dla nas, jak walczące o życiową przestrzeń, po inżyniersku silne drzewo, które w miarę potrzeb skruszy beton a wiosną rozkwitnie najpiękniej, jak potrafi.  To drzewo to Tulipanowiec o ‘myślących’ korzeniach, dzielący się swoim życiowym pokarmem z innymi, potrzebującymi i słabszymi.

Taka była w naszych oczach Halna. Cześć jej pamięci!

Dziękujemy platformie blogowej Onet za wsparcie w imporcie bloga Halnej. Dzięki temu pozostanie w przestrzeni internetowej.
alElla i Bet 

Peerelek na naukowo

REBLOGOWANIE publikacji Bet.

Pogadajmy o peerelu

W grudniu ubiegłego roku pewien Pan z PAN, napisał do mnie miły listel z prośbą o pozwolenie wykorzystania naszego bloga „Pogadajmy o peerelu” w celach naukowych. Pan z PAN czytał i analizował  teksty i komentarze od zarania onetowego jeszcze wtedy bloga i zachwycił się, i zaciekawił, i opracował! Udzieliłam nawet listelowego wywiadu. A jakże! No i o wszystkim zapomniałam. Aż tu nagle…

artykuł – My, młodzież peerelowska

        Nasz naukowo opracowany peerelek będzie elementem konferencji

 Teksty kultury uczestnictwa

Interdyscyplinarna Konferencja Naukowa

Warszawa, 7-8 listopada 2013

“Kultura uczestnictwa”, jako przeciwieństwo kultury konsumenckiej, analizowana jest najczęściej w perspektywie społecznej, a w centrum zainteresowania badaczy pozostają zachowania komunikacyjne samych uczestników (np. prosument, crowdsourcing). W jej obrębie dokonuje się także reinterpretacja i remediacja tradycyjnych form wypowiedzi — powstają specyficzne dla siebie gatunki dyskursu elektronicznego, które wymagają analizy i opisu.
Celem konferencji będzie zbadanie kultury uczestnictwa od strony jej wytworów. Chcemy przyjrzeć się tekstom powstającym w przeróżnych…

View original post 409 słów więcej