Sylwester marzeń czy orkiestra marzeń na tonącym Titanicu?

Wysoce zaraźliwy wirus omikron naciera! Codziennie na covid umiera kilkaset osób. Nawet osiemset!

Ale… Szałowy Sylwester być musi!

Wysoce zaraźliwy wirus omikron naciera! Do Zakopanego na sylwestra marzeń zjeżdżają także balowicze objęci kwarantanną oraz izolacją. Góral – wśród tłumów – w swoim sklepie nie widział ani jednej osoby w maseczce.

Ale… Sylwester marzeń organizowany przez TVP  być musi!

Wysoce zaraźliwy wirus omikron naciera! Codziennie na covid umiera kilkaset osób. Nawet osiemset!

Ale… lokale balowe w noc sylwestrową czynne!

– Dlaczego kluby i dyskoteki w Polsce są otwarte 31 grudnia?

– By nie wprowadzić fikcyjnych rozwiązań, obostrzeń, które i tak nie będą przestrzegane – wyjaśnił minister zdrowia. 

Wysoce zaraźliwy wirus omikron naciera! Codziennie na covid umiera kilkaset osób. Nawet osiemset! Ze względu na nadmierną umieralność mamy najczarniejsze czasy od zakończenia II wojny światowej.

Ale… Państwo nie chce lub nie potrafi  zadziałać!

To ja się pytam. Czy nasze państwo jeszcze istnieje, skoro nie jest w stanie egzekwować przestrzegania ograniczeń niezbędnych do powstrzymania lub chociaż zmniejszenia zasięgu epidemii? Czy nasze państwo – to już może tonący Titanic, na którym  w sylwestra marzeń z przytupem zagra orkiestra marzeń?   

Wysoce zaraźliwy wirus omikron naciera! Codziennie na covid umiera kilkaset osób. Nawet osiemset!

      Może więc sami sięgnijmy po rozum do głowy. Sylwester naprawdę może być miły z najbliższymi domownikami lub w małym gronie osób, z którymi spotykamy się każdego innego dnia.

W pojedynkę też można umilić sobie wieczór sylwestrowy i początek nowego roku. Ja zaczęłam od upieczenia murzynka. Już rozparcelowany. Do południa zaniosę pod drzwi tych, którzy także zasługują na miły akcent.

       Skoro nie ma z nami ani kapitana, ani sternika, sami próbujmy uratować się z tego tonącego Titanica, o! 

Tym, którzy doznali szoku na widok ceny gazu, życzę natychmiastowego unieważnienia przez rząd horrendalnych rachunków, które otrzymali.

Chorym życzę ozdrowienia; zdrowym, by nie zakazili się.

Przeżycia  nam wszystkim!

Szczęśliwego roku 2022!

Świąteczna Księga Tradycji napisana przez Blogerów – rozdział VI

Święta w cieniu koronawirusa – wpisy do Księgi w 2020 roku – https://grycela.blogspot.com/2020/12/swiateczna-ksiega-tradycji-napisana.html

Andrzej Rawicz (Anzai), poniedziałek, 14 grudnia, 2020.  Niestety te święta będą zupełnie inne … Covid zabrał nam t.zw. „przyjaciółkę domu” z którą spotykaliśmy się od ponad 50 lat. Była z nami w trudnych i wesołych chwilach. Cały czas żyła w samotności, odeszła w wieku 82 lat. Była w doskonałej formie i wydawało się, że bez przeszkód (uprawiała biegi terenowe) zaliczy jeszcze jeden, a może i dwa „krzyżyki”. I pewnie by tak było, ale odnowiła się jej kontuzja, trafiła do szpitala, a tam dorwał ją wirus …
Choinka będzie raczej miniaturką, czyli wiązanką świeżych świerkowych gałązek.

alElla, wtorek, 15 grudnia, 2020. Koronawierusem zakaziła się moja ciocia. Wywieziono ją na oddział covidowy gdzieś nie wiadomo gdzie. Rodzina miała problem z ustaleniem miejsca hospitalizacji. Ciocia została covidowo dobrze zaopiekowania i z tej choroby wyszła żywa, jako ozdrowieniec. Zmarła jednak na którąś z chorób przewlekłych, ponieważ na zakaźnym nie zajmowano się jej innymi chorobami, m.in. nadciśnieniem i cukrzycą.

Bet,  poniedziałek, 14 grudnia, 2020. Czytam te nasze Księgi. Zachwycam się wypowiedziami, wspomnieniami, refleksjami, które aż toną w serdecznej atmosferze Świąt.  Jest tam na sto procent ów mityczny Duch Świąt, o którym opowiadają bajki i baśnie, a ludzie poszukują go w realnym świecie.
No i zrobiło mi się smutno bo ja tego Ducha zgubiłam gdzieś. Nie ma, nie ma! Zachowuję wszystkie świąteczne rytuały, stroję swój teren jodłą i licznymi światełkami, zapalam kolejne adwentowe świece, wypiekam pierniczki, uzbrojona w maseczkę i rękawiczki obserwuję sklep rybny oraz handel  bazarkowy, ale… Ducha Świąt nie czuję! Ratunku! Czy to się da wyleczyć?

alElla,  wtorek, 15 grudnia, 2020. Myślałam, że w odnalezieniu Ducha Świąt pomoże mi udekorowany dom i aniołki. Przy tworzeniu z masy solnej trzeciego jednak rozpłakałam się i leży niedokończony. Nawet „Wesołych Świąt” na kolażu aniołków i choinki zdaje mi się niestosowne w tym roku, jakby… Radowanie się było nie na miejscu?
O karpiach, maku i śledziach oraz innych specjałach świątecznych myślę jedynie w kategoriach,  jak to wszystko kupić? Ogarnia mnie strach, ponieważ w dalszym ciągu pełno ludzi jest bez maseczek na nosie. Ile jeszcze osób musi umrzeć, aby zrozumiano, że wystające nosy są śmiertelnym zagrożeniem dla innych klientów oraz pracowników sklepu?
Tak więc trudno mi jakieś lekarstwo polecić.  Sama go szukam i nie wiem,  jak się leczyć…

Bet,  wtorek, 15 grudnia, 2020. No popatrz! W poprzednich Księgach szukaliśmy „breloczka” spinającego różne Boże Narodzenia i różne ich Duchy. Dziś szukamy samego Ducha Świąt, którego zabrał nam…  Może po prostu strach?

jotkaczwartek, 17 grudnia, 2020. Naszą domową tradycją  było spotkanie z dziadkami ze strony ojca, pamiętam grę w karty, chyba w tysiąca, gdy dziadek dawał wygrywać wnukom, jadło się przy tym czekoladę wystaną w kolejkach i łupało orzechy:-)
Babcia natomiast szykowała upominki  już od jesieni, bo wnuków było pięcioro, emeryturka dziadka licha, ale zawsze wszyscy dostawaliśmy paczki ze słodyczami i owocami:-)
Bez dziadków to już były inne święta!

alElla,  czwartek, 17 grudnia, 2020. U nas także wszelkie dobra na paczki pod choinkę były zbierane od jesieni.  Pamiętam,  jak myszkowaliśmy po szafach i pawlaczach, aby wytropić, co dostaniemy.

Bet,  czwartek, 17 grudnia, 2020. Dotychczasowe zwyczaje świąteczne kierowały nas ku gromadzeniu się w rodzinach i kręgach przyjaciół.  Nawiązywanie do objęcia świąteczną atmosferą ludzi samotnych budowało nastrój.  Zagrożenie paskudnym wirusem wymusza ograniczenie bezpośrednich kontaktów. „Niespodziewany gość” do zapasowego talerza na stole mógłby stać się nie lada kłopotem, a wręcz, samotność staje się pożądana.  Serdeczność  „onlajnowa”  to jednak nie to samo co ciepłe przytulenie. Cóż,  pozostaje mieć nadzieję,  że następne Święta będą już bardziej normalne.  Choć, kto to wie?

alElla,  czwartek, 17 grudnia, 2020. Inaczej jest też z Mikołajem i Gwiazdorem.  Kurier pocztowy przyniósł mi już prezent pod choinkę.  Nie otwieram jeszcze i sama sobie pod choinkę włożę, żeby mieć niespodziankę i było przyjemniej w samotną Wigilię.  Ja natomiast przekazałam pieniądze.  To nie to samo, co przytulanie i radość podczas wspólnego rozpakowywania paczek.

Bet, piątek, 18 grudnia, 2020. A jemioła? Jemioła bezrobotna bo całowanie zakazane!  Panie Premierze,  potrzebna tarcza jemiołowa natychmiast!

alElla, piątek, 18 grudnia, 2020. A, czy w maseczce można się całować?

Bet, piątek, 18 grudnia, 2020. A jak się całować,  choćby i w maseczce,  zachowując dystans co najmniej 1,5 metra?

alElla, sobota, 19 grudnia, 2020. Trudno,  będzie bez całowania pod jemiołą. Pragnę jednak zakomunikować,  że pojawił się u mnie Duch Świąt, ponieważ zaczęły nadchodzić przeprawdziwe, przetradycyjne,  przepapierowe kartki z przeżyczeniami. Ustawiam je na kominku,  gdzie wraz z prezentem przywiezionym przez kuriera wnoszą świąteczne ciepło,  czego nie dawały same dekoracje.

Kawiarenka,  sobota, 19 grudnia, 2020.   Mojego  szóstego rozdziału nie będzie, bo tegoroczne święta będą wybitnie pospolite, przypominające dzień powszedni – gorszy sort chyba tak ma. Wspomnienia oczywiście są, te dawniejsze,  kiedy było się dzieckiem,  za oknem śnieg, Mikołaj uderzający w drzwi płozami sanek, babcine ciasta, które jadło się do końca lutego, opłatek i ta specyficzna atmosfera nie tylko z uwagi na święta, ale też związana z mniej stresującymi czasami, w których, aby się dowiedzieć, co to nienawiść, zaglądało się do słownika. 

Do wspomnień są też czasy przedpisowskie,  kiedy nasza córeczka była mała i po odkryciu prezentów pod choinką, jej bystre ręce nie wiedziały po jaki sięgnąć podarek,  a oczęta świeciły jak elektryczne płomyki zawieszone na świerkowym drzewku. Z każdym rokiem było gorzej, a dzisiejsze Boże Narodzenie kojarzy mi się z komercyjnymi reklamami,  pazernością kleru, głupawymi komediami w telewizorze…  Jedna ogromna,  fałszywa ściema, bo w sercach wielu Polaków nawet w tych dniach wygrywa nienawiść do człowieka. W tym roku dochodzi do tego pandemia i wielka smuta spowodowana rządami pazernych nieudaczników. (…)

marek, sobota, 19 grudnia, 2020.  (…)  Jako dzieciakowi święta kojarzą mi się przede wszystkim z pomarańczami. To był rarytas i nie sprzedawało się go tak beznamiętnie jak dzisiaj. Pomarańcza była jeszcze w specjalnym opakowaniu z papieru co dodatkowo nadawało jej wygląd czegoś wyjątkowego.

Moja rodzicielka była dość surowa…  Szósta rano trzeba było zaliczyć roraty.  Nie przepadałem za tym, za to zapach kadzidła wewnątrz świątyni pamiętam do dzisiaj. W środku było zimno, droga do kościoła posypana była piaskiem nie żadną solą.

Po ślubie zaliczaliśmy dwie wigilie bo u nas barszcz czerwony z uszkami to podstawa, a u teściów zawiesisty żur z grzybami .  Ze słodyczy u nich była jeszcze kutia, której kompletnie nie znałem.  Po tych dwóch wigiliach ciężko się było ruszyć ale pasterka była obowiązkowa.  Nie dla mszy ale dla jej rozpoczęcia.  Na  jej początku obwieszczono  bowiem narodzenie pana  śmiać  w te długaśne trąby.  Dźwięk i efekt nieprawdopodobny.  A wszystko to miało miejsce w łańcuckim kościele.

Większość tych, którzy wyjechali z Polski zapewne pamięta swoje święta z dala od domu.  Ja wyjechałem końcem listopada. Cztery tygodnie potem były święta, tęsknota za domem była okrutna. W Wiedniu wtedy była polska parafia.  Noc była bardzo zimna ale atmosfera gorąca wyjątkowo.  Nie ze względu na jakieś tam zajścia w Polsce ale właśnie ze względu na tradycję obchodzenia świat.  Myszy nie można było wcisnąć a polskie kolędy zabrzmiały jakby nagle miały inne znaczenie.  Przeżycie nie do opisania.

Cóż mogę napisać o Stanach.  Pierwsze święta nad Potomakiem spędziłem  z moimi serdecznymi znajomymi.  Ale nie to utkwiło mi najbardziej w pamięci.  Po raz pierwszy miałem okazję  zobaczyć jak świętują Amerykanie.  Zima była wyjątkowo chłodna w tamtym roku co dodatkowo nadawało temu wszystkiemu wyjątkowy charakter.  Niemal każdy dom ubrany w kolorowe światełka.  Przed domami figurki świętych,  Mikołajów,  reniferów,  sceny ze stajenki.  Gdy zapadał zmrok wszystko to podświetlone światłem sprawiało wrażenie niemal bajkowe.  Stany w tamtych latach to był zupełnie inny kraj.  Chciało się tam naprawdę mieszkać.

Nie znam zwyczajów ekwadorskich.  Od mojego taksówkarza wiem jednak, że to typowo rodzinne obchody.  Jego babcia wciąż żyje a że miała sporą ilość dzieciaków,  które tez nie próżnowały to dom babci zmienia się w mały zajazd.  Wszyscy oczywiście partycypują w przygotowaniach bo impreza jest na kilkadziesiąt osób.
Parę lat temu wstecz moi prawostronni sąsiedzi zaprosili mnie do siebie na wigilię.  Byłem wtedy sam.  Akurat moja dziewczyna musiała lecieć do kraju by pożegnać się po raz ostatni ze swoją rodzicielką.
Zaprosili mnie więc sąsiedzi,  co było dość sporą niespodzianką, bo jednak to jest tradycyjnie rodzinne święto.  Ekwador to relatywnie biedny kraj, choć powoli widać olbrzymie postępy w zakresie zanikania różnic społecznych.  W wigilię,  jak opowiadała mi gospodyni,  królowały zatem proste potrawy bo na wiele nikogo stać nie było.  Dopiero w ostatnich latach na stołach zaczęły pojawiać się rzeczy bardziej wyszukane.  Moi gospodarze serwowali  indyka,  nie z powodu tradycji ale bardziej ich statusu i zamożności.  A wszystko zaczęło się czytaniem modlitwy przez syna.  Gospodyni  nie jest specjalną katoliczką,  do czego się sama przyznała,  jednak Boże Narodzenie to i w ich kulturze dzień wyjątkowy. (…)

Poprzednie części

I   – https://aleblogowanie.wordpress.com/2010/12/04/swiateczna-ksiega-tradycji/

II  – https://aleblogowanie.wordpress.com/2010/12/06/swiateczna-ksiega-tradycji-cz-ii/

III – https://aleblogowanie.wordpress.com/2010/12/09/swiateczna-ksiega-tradycji-cz-iii/

IV – https://grycela.blogspot.com/2012/12/swiateczna-ksiega-tradycji-iv.html

V – https://grycela.blogspot.com/2013/12/swiateczna-ksiega-tradycji-czesc-v.html

Autorzy: alElla,  Anabell, Ana-fi, Andante, Anna, Anna_2007,  AntoniRelski, Anzai, Basia, Berta, Bet, CichyW, Eliza, EllaJeremy, Erinti, Hanna,  Heny, JadwigaBorkiet, JaGa, Jagoda, Jasiu, Jotka, Kalia, Kawiarenka, Lotka, MaeraFey,  MalinaM*,  Marek,   Nefre,  Patmar, PiotrOpolski, Pleciugapleciugowska, RenataKlosowska,  Rozyna, Zgaga.  Marek,  

Dziękuję Autorom. 

Księga Tradycji i zwyczajów świąteczno – noworocznych w różnych regionach wciąż otwarta i czeka na nowe wpisy.

Życzę wszystkim zdrowia i wszelkiego dobra! Obyśmy doczekali lepszego Czasu Świątecznego.

Komentarze na blogu głównym

Adwentowe zamieszanie z pionem, kółkiem, świecą i szczepieniem

     Pochwaliłam się Koleżance swoim wieńcem adwentowym, wysyłając jego zdjęcie.

– Aj, jaki śliczny wieniec pionowy! Taki raczej stojak, niż kółko.

Jaki stojak? Jaki pionowy? – Pomyślałam. Mój wieniec to poziome kółko uplecione z najprawdziwszych cieniutkich gałązek, z jakich malutkie ptaszki budują sobie gniazdka.

Zrujnowałam  więc do zdjęcia wieńcową kompozycję, aby udowodnić Koleżance, że wieniec jest wieńcem okrągłym.

– Aaa, wycofuję pionizację i pękam z zachwytu. 

– A, co?! Nie dałam się postawić do pionu, o!

Zadowolona, wieniec ułożyłam na serwetach, wstawiłam świece, zrobiłam zdjęcia, które oprawiłam w ramkę, pięknie podpisałam, by zaprezentować w e-mailu, że wreszcie jest dobrze.

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie eg-koko-4.jpg

– 1. Uprzejmie donoszę, że wieniec wyglądający na „pionowy” wyeksponowałam na okrągło, starając się o „widoczność wieńcowatą”. Wykorzystałam do tego podstawkę pod garnek. Tylko teraz wieniec ma nóżki, hi, hi…  

Jednocześnie – jako, że wybierałam się na szczepienie – dopisałam:

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie eg-koko-4.jpg

– 2. Uprzejmie proszę o uruchomienie łącza telepatycznego wspierającego szczepienie, które mam dzisiaj o godz.12:05.

Nie czekałam długo na odpowiedź.

– ad pkt 1.  Wieniec ma wspaniale wyeksponowaną poziomą wieńcowatość, lecz… Niektóre świece nie trzymają zadanego pionu.  

– ad pkt 2.  Łącze odkurzone, wyczyszczone i działa bez zarzutu. Można szczepić się bez strachu.

    Trzecie szczepienie przeciw covidowi odbyło się – w przeciwieństwie do pierwszego – sprawnie i po ludzku. Zadowolona wracałam do domu na piechotę, upajając się słońcem i ładną pogodą. Ani przez chwilę nie pomyślałam o ewentualnym niepożądanym odczynie poszczepiennym. Muszę przecież pionować krzywe świece, więc nie ma czasu na chorowanie.

W dobrym samopoczuciu poszczepiennym napisałam do Koleżanki.

– Łącze telepatyczne zadziałało bardzo dobrze. Teraz „pioniam” świece.

Pionowanie najlepiej udaje się na obrusie w kratkę. Gdy się świece ustawi równo jedna za drugą, to zza pierwszej nie ma prawa wyglądać żadna kolejna.

Ufff! Cóż to była za popaprana robota… Parafinę miałam nawet pod okiem i we włosach. Trochę spuchły mi wargi i pojawiły się na twarzy tak zwane „chomiki”. Nie wiem, czy tym razem, to alergia na szczepionkę, czy na parafinowy zapach.

Po uzyskaniu pionu, wysłałam zdjęcia świec z zapytaniem:

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie eg-koko-4.jpg

– Upionione???

Odpowiedź:

– Stoją, jak świeca. Brawo!

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie eg-koko-4.jpg

– Oto efekt. Krytykować można, ale reklamacji wieniec już nie przyjmuje. 

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie go%25C5%25BAdzik%2Bprofilowy.jpg

– Teraz się nie ma do czego przyczepić.

Komentarze na blogu głównym