Zagadka śmieciowa

       W moim mieście realizowany jest projekt  pod nazwą „Budowa Systemu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych wraz z Punktem Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych w Chełmie”, w ramach którego zamontowano nowe betonowe śmietniczki. Są dość eleganckie i podzielone na dwie części. Do jednej należy wrzucać odpady zmieszane, a do drugiej metale i tworzywa sztuczne, o czym informują napisy na daszku. Litery są wyraźne i duże, nawet okularów nie muszę zakładać. Potrafię też odróżnić metalową puszkę po napoju od papierka po cukierku. Mam jednak problem. Nie wiem gdzie i co wrzucić do tej śmietniczki, ponieważ obie informacje o rodzaju odpadów znajdują się nad jedną i drugą komorą. 

Czy ktoś pomoże rozwiązać zagadkę?

Do której komory śmietniczki mam wrzucać

metale i tworzywa sztuczne,

a do której pozostałe śmiecie?

PS. To także jedna z nowych ciekawostek: https://www.nowytydzien.pl/cudaczne-przystanki-przedmiotem-kpin/

Na nowej drodze życia?

        W każdy Nowy Rok, zastanawiam się, czego początkiem jest? Co się skończyło w Sylwestra? Przecież to tylko umowne daty. Uważam, że końce i początki wyznaczają ważne wydarzenia w życiu

       Przeprowadziłam w domu gruntowny remont. Każdy centymetr mieszkania został odnowiony, zakonserwowany i wypieszczony. Także uporządkowano instalację elektryczną i hydraulikę oraz zamontowano kilka nowych sprzętów i urządzeń. Wszystko, co twarde jest wyszorowane lub pomalowane nawet z wierzchu, z tyłu i pod spodem, a co miękkie – uprane.

Ekipa nr 1 – Majstrowie Przewspaniali! To Profesorowie swojego fachu!

Kiedy już wspaniali Majstrowie (ekipa nr 1) sobie poszli, rozpoczęło się czekanie na blat i płytę meblową do zabudowy aneksu kuchennego. Wreszcie przybyli monterzy – stolarze, by dopełnić dzieła. Oprócz zamontowania blatów i meblowej zabudowy z półką, podłączyli także zmywarkę i nowy zlewozmywak. 

W tej odnowionej w każdym calu kuchni powiesiłam kalendarz i zegar. Tego właśnie dnia COŚ się u mnie skończyło i zaczęło NOWE. Życzę więc sobie wszystkiego dobrego z okazji NOWEGO, o!

Bet, która na bieżąco oglądała remontowe zdjęcia, napisała tak: Oczywiście! Taki gruntowny remont oraz nowe sprzęty i urządzenia dają nową energię i nowe życie! Wszystkiego miłego na Nowej Drodze Życia:))

Rozpłynęłam się w szczęściu. Ogarnęła mnie najsłodsza słodycz. Gdy pozostało tylko w podskokach zagospodarować stare szafki wiszące i nowe stojące pod blatem za widoczną na zdjęciu zabudową, na jaw wyszła łyżka dziegciu. 

SMS-em wysłałam ten kolaż do stolarza-montera – partacza. Czekam na jego reakcję.

Przez cały czas długiego i trudnego remontu, wspomagała mnie nasza blogowa Koleżanka Bet. Cóż, bez dziegciu nie może się obejść. Zabudowa aneksu kuchennego jest do poprawki – stwierdziła. Ale, ale… Ja także do naprawy kwalifikuję się. Ciśnienie 180, serce łopocze, coś nie daje spać i jeść. Z interwencją – niczym pogotowie ratunkowe – z sercem na dłoni znowu wkroczyła Bet: Stress… Rzuć wszystko i połóż się.

Więc… Leżę… I… Piszę…

W tym miejscu dziękuję także swojej Siostrze za pomoc w wybieraniu nowych urządzeń oraz kolorów farb i każdą dobrą radę. Także za przypominanie, że podczas remontu trzeba coś jeść. Najdroższa Siostrzyczko! W  ogromie ciężkiej pracy remontowej, także gotowałam i – chociaż zlewozmywak stał przez miesiąc w kartonie, a woda do kuchni była odcięta –  zmywałam naczynia, o!

Zmywarka prysznicowa i suszarka okienna. Co niedomyte, słońce wypolerowało.

A o świcie, kiedy ja już urzędowałam, gdy inni jeszcze spali, swojego wsparcia nie szczędziło mi słońce.

Na zegarze jest po piątej, ale ja wstawałam o godzinie czwartej,
by zdążyć ze swoimi pracami przed przyjściem Majstrów.

Komentarze na blogu głównym

Optymistycznie zaciskam zęby

      Inflacja szaleje! Ludzie narzekają! Niektórzy szykują się na kryzys, inni twierdzą, że już go doświadczają.

A ja? Ja po prostu jestem dobrej myśli, bo słucham uważnie władzy i działam według jej zaleceń oraz wytycznych.  😉

W związku z tym, że najlepszą metodą walki z drożyzną –  jak ogłosił miłościwie nam panujący pan prezydent – jest zaciśnięcie zębów i bycie optymistami, przystąpiłam do realizacji programu zaciskania.

       Informuję stałych Czytelników oraz przelotnych Gości tego bloga, że zęby można otrzymać za darmo od technika działającego w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia, zaś imadło znaleźć  w piwnicy  sąsiada Złotej Rączki lub nabyć w specjalistycznym sklepie dla majsterklepki. W przypadku konieczności zakupu, aby nie powiększyć zbytnio ujemnego budżetu domowego, warto na imadło zaoszczędzić. W tym celu – na przykład – należy  zweryfikować przepisy kulinarne:

– do krupniku wsypujemy półtora łyżki kaszy zamiast trzech;

– do ogórkowej dwa ogórki zamiast cztery;

– do pomidorowej nie dajemy pomidorów;

– do gotowania rosołu nie wrzucamy mięsa;

– do wszelkich zup i bulionów zużywany tylko połowę małej pietruszki;

– na sosy i desery zbieramy – na skarpach kolejowych, w lasach lub na łąkach – korzonki oraz inne dary natury.

Wszystko oczywiście gotujemy na chruście zebranym w ramach programu „Chrust plus”.

       To był tylko jeden ze sposobów optymistycznego oszczędzania. Można przecież propozycję zaciskania zębów potraktować metaforycznie i na przykład:

– sprzedać jacht;

– przestać latać do Paryża na wystawy;

– nie chodzić do SPA, teatru, kina, na koncerty;

– wodę z własnego basenu oddać działkowiczom do podlewania;

– apartamenty, wille oraz pałace nad morzem i w górach wynajmować, a nie utrzymywać puste przez jedenaście i pół miesiąca w roku;

– zwolnić gosposię;

– etc… etc…

Ach… Też bym tak chciała…

Tymczasem jednak – jak na obrazku – dosłownie będę zęby zaciskać, o!

Rysunek – według mojego pomysłu – wykonała bratanica Monika D.

Komentarze na blogu głównym