Wielkie przedświąteczne zalewanie

Zalewanie cukru.

       Szklankę wody zagotować ze szklanką cukru. Ostudzić. Wymieszać ze szklanką spirytusu i całym piwem ’Porter’. Można dodać olejek migdałowy albo cukier waniliowy. Zamknąć do sejfu co najmniej  na dwa  tygodnie.  Niestety… Aż dwa tygodnie!

  

Zalewanie kukułek.

       Kilogram kukułek zalać 1 litrem  przegotowanej gorącej wody.  Postawić na parę dni w widocznym miejscu, aby nie zapominać co jakiś czas wstrząsać. Gdy już kukułki całkowicie rozpuszczą się i nie będzie najmniejszych grudek cukierków, połączyć kukułkowy płyn  z 1 litrem spirytusu, albo 1 litrem czystej wódki.  Pyszne są obie wersje. Różnią się tylko procentami. Napój jest tak smaczny, że trzeba schować przed dziećmi. Przed każdym użyciem wstrząsnąć. 

 

Zalewanie mleka.

       Skondensowane mleko w puszcze gotować w tejże puszce przez około 2 godziny. Ostudzić i wymieszać z ćwiarteczką. Będzie pychotka likier karmelowy.  

 

Zalewanie wiórków kokosowych.

       Wiórki kokosowe (około 200 g)  zalać półliterkiem spirytusu. Po 2 dniach odsączyć, dodać 1 łyżeczkę kawy rozpuszczalnej  i  dwie puszki mleka skondensowanego (po jednej słodzonego i niesłodzonego). Można pić od razu. 

 

       Wszystkie te zalewanki, to oczywiście trunki na tak zwane moczenie języka. Nie da się wypić jednorazowo więcej, niż jeden – dwa kieliszki. Żeby nie zemdliło od tych słodkości, dla ‚zdrowotności’,  także

 zalewamy pieprz.

       Pieprz dość grubo pokruszyć w moździerzu. Zalać spirytusem i wodą  w proporcjach dowolnych. Odstawić na dwa tygodnie, niekoniecznie do sejfu. Napój jest tak niesmaczny, że nikt, jeśli nie musi, nie przystawi się do flaszki.

 Oby było na zdrowie!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

70 uwag do wpisu “Wielkie przedświąteczne zalewanie

  1. Zalewanie kukułek – to jest to!!! Spotkałam się z przepisem, zgodnie z którym trzeba było rozprawić się z kukułkami w moździerzu i przyznam, że to odstraszało, tym bardziej, że w domu takiego narzędzia brak. A tu taki prosty sposób 🙂 Dziękuję! Na bank wypróbuję 🙂 Inne przepisy też zachęcające… 😉

    • To choinka dorysowana na zdjęciu:)A kukułczanka jest przepyszna. Trzeba tylko odpowiednio wcześnie zacząć zalewać, bo ładnych parę dni potrzeba, aby cukierki sie rozpuściły. Czasem trwa to szybciej, a czasem dłużej, gdy trafią się jakies ‚oporne’ kukułki.

  2. Świetne przepisy…hm…może któryś wykorzystam, zwłaszcza ten z kukułkami :-)A pingwinka trzeba tak dłużej tym paluchem podźgać, to on wtedy zabawnie się denerwuje :-)Świetnie działa na stres :-)Pozdrawiam Serdecznie

  3. Eluniu, jutro kupię kukułki i zrobię wersję mniej procentową. Fajne te Twoje zalewajki! Jutro odbieram męża ze szpitala. Ma pić dziennie jeden kieliszek Pinot Noir, w charakterze lekarstwa. Ciekawe co ja powinnam w takim razie pić? Miłego, 🙂

    • Anabell, Pinot Noir uważany jest za primadonnę wśród czerwonych szczepów winnych. To skoro mężowi „primadonna”, to co dla Ciebie? Może whisky Johnnie Walker?A ja dzisiaj już obleciałam wszystkie okoliczne sklepy i kukułek nie dostałam:((( Powinnam zaopatrzyć się przed podaniem przepisu 😉 :))) Myślę, że mąż w domu szybciej, niż w szpitalu nabierze formy, czego życzę z całego serca.

  4. A to psotnica…narozlewała różności, słodkości a na koniec dowaliła pieprzem ! I co z taką zrobić????? To proste : polubić !!!!!Popijam wszyskiego po troszeczkę i Wam też radzę……Na Zdrowie !

  5. Trochę mocniejsza wersja zalewanego cukru:0,5 litra spirytusu, 2 piwa Porter1 szklanka cukru1 cukier waniliowyPiwo zagrzać razem z cukrem , ciągle mieszając. Trzeba pilnować, żeby nie wykipiało.Po rozpuszczeniu się cukru, piwo odstawiamy do wystygnięcia. Następnie wlewamy spirytus. Całość rozlewamy do butelek i chowamy na te nieszczęsne dwa tygodnie. Choć ostatnio w garnuszku zostało nam na dwa kieliszki , a że takiej maleńkiej butelki nie mam, postanowiliśmy się z MM poświęcić i wypić tę resztkę. Mówię Ci , rewelacja :)) Działa rozśmieszająco.Pozdrawiam

    • Dziękuję Kaśka. No właśnie te przepisy 2 tygodniowe są bardzo ‚masochistyczne’, no i jak nie ma sejfu, to trudno dotrzymać, aby zalewajka zgodnie z recepturą tak długo ustała.

  6. Wital Ellu, alle zalewasz pięknie!!! Szczególnie „zalane: kukułki” pobudzają moją wyobraźnię… szczególnie te… zegarowe!!! Niestety, Mikołaj stwierdził, że w tym roku… nie zasłużyłam!!! Muszę się postarać, to może za rok… o rej samej porze… kto to wie? Serdeczności przesyłam 🙂

  7. witaj alEllu > w swiatecznym nastroju, choinka cudowna , czapeczka swietna, a to zalewanie ……….hmm…ja nie wiem co to sa te ” kukulki”?………a reszta rzeczywiscie wymaga dobrego sejfu………. hmmmmm, co to sa te kukulki ???, czyzby mnie pamiec zawiodla ???pozdrowianka dla Ciebie i wszystkich gospodyn przedswiatecznych.

    • Berto, kukułki to takie cukierki, jak landryny – sprzedawane na wagę. Kiedyś stały w sklepach w wielkich słojach, bo nie były w papierkach. Teraz też bywają w słojach, ale i zawijane w papierki się zdarzają. O ile jednak landrynki są owocowe albo miętowe i kolorowe, o tyle kukułki mają bardzo specyficzny smak zbliżony do mocno osłodzonej kawy z koniakiem, może nawet nie do kawy, trudno powiedzieć i są ciemno brązowe w białe paseczki.

        • och alEllo Droga, przepieknie dziekuje, juz wiem, pamiec mi sie odswiezyla, wiem, jak bylam dzieckiem, Babcia mi je kupowala, bo sama je lubila.Ze tez mi sie tak wazna slodkosc zapomnialo………..dzieki…………………………………………………………a ja chchcialam Ci wkleic naszego Sint Nicolasa i mi sie nie daje, polaczenie jest straszne i czesto mam tylko pierwsza strone i dalej nic.,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,pozdrawiam serdecznie i udanego zalewania zycze.

          • Dziękuję! Mam nadzieję, że zalewanie mi się uda :)Tak myślałam, że znasz kukułki, tylko zapomniałaś. No to już zabieram je z bloga, skoro obejrzałaś zdjęcie.

          • ha, ha, udalo mi sie i to w pracy mam smaczna kawe i pepernotjes.Witaj alEllo, blagam zostaw to zdjecie niech sie oczy raduja, i smak czuja.Wiesz bo oczami (zmyslowo) tez mozna smak czuc ………….dziekuje raz jeszcze za ta przyjemnosc………a jak tam sniegi zapowiadaja na swieta.???????, ja tez mam juz wszystko swiatecznie i w domu i odrodzie….Przyjemnego dnia Tobie zycze i wszystkim odwiedzajacym strone Twoja.

          • … no to wklejam, skoro tak to zdjęcie raduje. Ściągnę je po świętach, bo pojemność bloga jest już na granicy i musiałabym zakończyć blogowanie.

          • znow sie udalo, dziekuje slicznie, a co to znaczy : ze pojemnosc bloga jest juz na granicy???”, czy to jest ograniczone?

          • Tak Berto. Mój schowek na Onecie na zdjęcia, które publikuję na blogu ma określoną pojemność. U mnie już się zbliża do 15 megaczegośtam.

          • rozumiem i prosze nie bierz mnie tak doslownie, bo jezeli kosztem zdjecia nie masz miejsca na inne wpisy to by bylo niegrzeczne dla Ciebie i bloderow.Wiesz ja sie nie znam na tych blogach, ale dobrze ze cos takiego istnieje, tzn, blogi przyjemne jak u Ciebie, czy podobne, ale wiekszosc to poprostu brutalna przepychanka i i szkoda wspominac.Ja juz naprawde uciekam, odkrylam, ze w pracy ( w czasie lunchu) moge sie dostac bez przepychanek do CiebiePOZDRAWIAM i fajnego dnia zycze

          • Nie ma obawy Berto, poradzę sobie. Po świętach będę robić porządki i zdejmować starsze zdjęcia. Zresztą, jak zdejmę te trzy wielkie świąteczne na dole pod tekstami, to znowu zwiększy się ilość miejsca na blogu.Uważam, że blog pisze się nie tylko dla własnej przyjemności. Jeśli kogoś raduje jakieś zdjęcie, to ma być i już! Sprawiać radość innym, to także ogromna radość dla siebie samej.

          • Wyobrażam sobie, jak masz pięknie.Również miłego dnia życzę. Raduj się… raduj, kochana, tym kukułkowym smakiem z dzieciństwa.

          • alEllo, witam pieknie i oczami smakuje.Wiesz te fotki , to moze wnusia, a zdjecie twoje byloby jeszcze piekniejsze gdyby bylo zrobione odwrotnie.Ale zauwazylam , ze grasz na pianinie, a moze to jest i ORGO, ?przyjemnego wieczoru.

          • Nie Berto, to nie ja jestem przy pianinie. Ta osoba przy pianinie powiedziała, że ważniejsza do zdjęcia jest choinka, a ona i pianino to tylko tło muzyczne…

          • ooooooooo, bylam prawie 99.99% pewna, coz, choinka jest wazna i to co pod i przed choinka, mysle, ze taka kolej , …………………………………………….. ale jak kto woli…………………………………………………….pozdrawiam serdecznie i wlaczam sie pod „kaczki i golebie”

  8. Dla mnie, najdziwniejsza twoja nalewka to ta z mleka kondensowanego. Coś takiego ! Ale może to rzeczywiście pyszka. Trzeba spróbować.

    • Tego to ja nie wiem Donwinko. Ja bym Ci chętnie pomogła wypić, ale musiałabyś mnie gości z pół roku, bo tyle czasu zajmuje mi wypicie 0,5 l. 😉 :)))

  9. Może te napoje są dobre, ale nie dla mnie, bo sama nie piję alkoholu i jestem niezadowolona, gdy ktoś chce pić w moim mieszkaniu. Jednak barek w segmencie jest po brzegi wypełniony butelkami z dobrym alkoholem, może dlatego, że nikt go nie pije.Wiem, że jestem wrednym dziwolągiem, ale nic na to nie poradzę.Pozdrawiam i życzę udanych nalewek.

    • Anno, żadnym dziwolągiem nie jesteś. Uważam to za wielką zaletę. Sama też nie lubię alkoholu, ale język czasami pomoczę w jakimś smacznym likierku.

      • Co do słodkiego i pachnącego likierku to jestem gotowa wypić niewielki kieliszek. Jednak już od ponad dziesięciu lat stoi w w moim barku komplet wspaniałych miniaturek różnych alkoholi przywiezionych z San Marino i chyba jeszcze długo postoi, bo największą przyjemność sprawia mi odczytywanie ich nazw, np. vodka mandarino, grappa distilato di vinaccia, sambuca, amaretto. Syn kiedyś chciał je ode mnie wyłudzić, ale mu się nie udało.Pozdrawiam z łyczkiem likieru czekoladowego.

          • Tylko nie myśl, że to były jakieś darmowe reklamówki. Uczciwie kupiłam w sklepie alkoholowym, w którym pewien młody polski sprzedawca popisywał się różnymi sztuczkami z butelkami. W ogóle zauważyłam, że w San Marino jest więcej Polaków niż rdzennych mieszakńców.Pozdrawiam.

          • Mnie się zawsze podobały takie reklamówki na półkach w Peweksie. Robiły wrażenie w czasach „peweksowych”. Sama mam pusty barek, ale lubię zaglądać do cudzych barków i słuchać opowieści, bo przeważnie każda taka przywieziona ze świata reklamówka ma swoją historię i przygody.

    • Mario Dora, to dość stare przepisy, jeszcze z czasów, kiedy nie było w sklepach dużego wyboru różnych likierów niskoprocentowych, a ajerkoniak ‚Adwokat’ kupowało się w peweksie za bony.

  10. No,no,ale smakołyki,czy te nalewki robisz sama,czy to tylko przepisy.Jeżeli robisz,to zastanawiam się czy nie wybrać się do Chełma.Pozdrawiam.

  11. OOOO……..Boże !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! bbuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu – tak juz późno – Tesco chyba juz zamknięte do innych daleko a tu pociekła slinka !!!!!!.Dlaczego wcześniej tu nie wlazłem ????.Pozdrawiam.

  12. Z przykrościa stwierdzam że ElElla nie podała zbyt ścisle przepisów na nalewki ale na szczęście w wyniku kilkudziesięcio-letniej praktyki w tym kierunku moge owe przepisy sprostowac.Nie prawda jest iz np. na 1 nalewkę należy czekac az 2 tygodnie. podejrzewam że autorka popełniła błąd i chodzi o 2 godziny – wypróbowano i to jest prawidłowy przedział czasu.Odnosnie kukułków potwierdzam że bardzo długo sie rozpuszczaja i dlatego na ten długi okres mozna je zostawic dla dzieci i nie potrzeba ich przed ta nalewka chronić – niech chlają. Pozostałe składniki można spozyć w czasie dowolnym i z dowolnymi składnikami /a te głupie kukułki niech sie moczą/.Mysle że udowodniłem nierzetelnośc podanych przepisów.Lepsza przepalanka bo do natychmiastowego uzytku.Pozdrawiam

    • Piotrze, jak to dobrze, gdy znawca z tak wieloletnią praktyką skoryguje:) Ale nie jest chyba trujące po 2 tygodniach, prawda? Tak na wszelki wypadek pytam.

      • ………….a dzis praktykuję „Polską” /bez czekania/ z kolejną wersją matiasa z pieczarkami. Jeżeli wejdę wieczorkiem to tylko śpiewająco – z góry proszę o rozgrzeszenie……………………….Pozdrawiam

          • …………..szatynki, blondynki, ja wszystkie Was dziewczynki całooooooooować chcę,………. czerwone maaaaaaaki pod monnnnte ccccaaaaaaaaaaasino /czytaj kasino/…………….góraluuuuuuuu czy Ciiiiiiiii nie żaaaalllllllllllllllllllllll ???.Idę lulu. Prawa rączka na ………….. lewa na serduszko i pa-pa hhhhhrrrrrrrrrrrrrrrrrr, hhhhrrrrrrrrrrrrrrrrrr, …………..

          • ŁŁŁŁŁoooooooooo Matko !. W gębie jak w trampku.Jest tu może gdzieś kwasne mleczko ???.Na drugi raz nie krzycz tak z rańca !!!!!!!!!!!!

          • A nie mówiłam, że na 2 tygodnie do sejfu trzeba schować? A nie mówiłam, że nie więcej, niż 2 malutkie kieliszeczki?

  13. Pingback: Świąteczna Księga Tradycji cz.III | alE blogowanie

  14. Pingback: Wielkie kapciowanie | alE blogowanie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s