Antystudniówka?

         Czas  przygotowań do studniówek. Restauracje w pięciogwiazdkowych hotelach dawno zarezerwowane, suknie i garnitury kupione, fryzury w najlepszych salonach wypróbowane. Dobrze też, gdy chłopak zarezerwował już samochód w firmie limuzyn ślubnych, bo lada dzień zabraknie wolnych. Honda Civik ojca to przecież obciach!  Jeszcze tylko solarium, tipsy, kosmetyczka… Wygląd jest najważniejszy! Trzeba być księżniczką tej nocy!

       Monika na taką studniówkę nie pójdzie. Księżniczką nie będzie. Nie stać jej rodziców na wpłacenie wpisowego oraz na zakup sukni balowej. A przecież także czerwona bielizna obowiązkowa, bo podczas studniówki koniecznie trzeba zaprezentować ją do zbiorowej fotografii, którą opublikuje regionalny tygodnik. Takiego zdjęcia nie można popsuć zbyt skromnym wyglądem!

       W szkole Moniki wpisowe na studniówkę wynosi 450 złotych. Przez to na takiej studniówce nie zatańczy poloneza – ani klasycznego Ogińskiego, ani współczesnego Killara, którymi rozpoczynają się te piękne bale.

Uczniowie z klasy Moniki przekonywali komitet organizacyjny i wychowawczynię, aby zejść z kosztów.

         Po co tyle jedzenia i alkoholu?  Przede wszystkim pytali.

         Po co na wideo aż 150 złotych? Mamy przecież własne kamery i aparaty fotograficzne. Nasi rodzice chętnie pofilmują i pofotografują. Potem sami na płytki powgrywamy i poprzekazujemy sobie zdjęcia i filmy.

Nie pomogły wołania w imieniu biedniejszej części młodzieży:

– chcemy taniej i skromniej!

Krzyknęli więc solidarnie:

– Monika i inni jej podobni zatańczą poloneza!

Klasa Moniki organizuje  „antystudniówkę”. Włączyli się rodzice. Przygotowania idą pełną parą.

Wychowawczyni nie przyłączyła się.

Dlaczego?

Kto to wie…

 AntystudniówkaI ja na studniówce byłam, cudnie się bawiłam…

 

 

 

 

 

  Trwają nominacje „Blog roku 2009”. Bardzo dziękuję za  każdy głos na ‚Afrykę moją’.

Z jednego telefonu nie można drugi raz na ten sam blog zagłosować. Możesz jednak wysłać SMS  na inne blogi tego warte:

Dopisane 21 stycznia 2010.
Trwa trzeci etap Konkursu Blog Roku 2009 – ocena wybranych blogów przez Kapitułę Konkursu oraz głosowanie na najlepsze Blogi Blogerów.
Ze znanych mi blogów przeszły dalej Pisacje. Ja głosuję na ten blog! Kto jeszcze?
W II etapie mieliśmy „blogową kooperatywę”, jak to fajnie nazwał Artemis.  Może w trzecim też się postaramy?

66 uwag do wpisu “Antystudniówka?

  1. Witaj alElluniu,uważam,ze cenna ta inicjatywa rodziców. Studniówka ma być zabawą uczniowską, a nie balem z extra ciuchami i droga wyżerką. Czyżby „ciało pedagogiczne” postanowiło się nieco „odpaść” tak przy okazji???? Gdy była studniówka mojej córki, ona nie poszła, bo młodzież postanowiła zrobić zabawę w jakiejś knajpie pod miastem, a ona nie miała ochoty iść na całą noc. Fakt,że młodzież organizowała wszystko sama, a organizacja ograniczyła się do zamówienia odpowiedniej ilości stolików.Reszta to była improwizacja. Do towarzystwa zaprosili tylko swą wychowawczynię. Słuchając pózniejszych relacji moje dziecko bardzo się cieszyło, że nie pojechała tam. Być może,że jestem „zapózniona w rozwoju”, ale wg mnie takie imprezy powinny być organizowane w szkole lub w jakimś klubie, a nie w restauracji i powinno się zadbać o to,by była to impreza na każdą kieszeń.Miłego, 😉

    • Anabell, jeśli uznać, że do radości i dobrej zabawy potrzebne są policzalne ilości kuleczek kawioru na jajku, ostrygi, czerwone podwiązki i limuzyna, to ja też jestem „zapóźniona w rozwoju”.

  2. Rzeczywiście te obecne studniówki nabierają jakiegoś kuriozalnego charakteru. Kiedyś chodziło o to, aby już raczej po raz ostatni pobawić się w swoim klasowym towarzystwie, „na chwilę” przed ważnym życiowym egzaminem młodego człowieka. Mnie sukienkę szyła ciocia, malowałam i czesałam się sama. Poszłam z jakimś obcym chłopakiem – na zasadzie transakcji wiązanej ;))) pt.: ja z tobą, ty ze mną – ale i tak mało się z nim podczas tego balu widziałam, bo bawiłam się ze szkolnymi przyjaciółkami. Było cudownie, wyszalałam się za wszystkie czasy! I gdy myślę o studniówce, to właśnie to mam w pamięci, i szkolną salę gimnastyczną ze wszystkimi perypetiami związanymi ze strojeniem jej 🙂 A co będą pamiętać współcześni młodzi? Gigantyczny rachunek po studniówce…?!

  3. Byłam w życiu na dwóch studniówkach, własnej i jako osoba zaproszona i bawiłam się wspaniale. Wypasu nie było bo to nie o to chodzi.

  4. Witaj. Postawa tej nauczycielki przypomina mi zachowanie wychowawczyni z gimnazjum mojej siostry. Jak nakazuje tradycja w szkołach organizowane są co roku wigilie klasowe. w tym gimnazjum wigilia trwała godzinę lekcyjną a wspomniana wychowawczyni naciskała aby dzieciaki naznosiły masę jedzenia w tym kilka rodzajów ciast. oczywiste,że zjeść nie zdążyły tego w 45 minut. Gdzie trafiło jedzonko? Na stół w pokoju nauczycielskim i do lodówki pani wychowawczyni:) Takich przykładów można mnożyć. Dlatego postawa wychowawczyni wspomnianej Moniki wcale mnie nie zaskakuje. Inna sprawa jest taka,że uczniowie po antystudniówce i maturze odejdą a ona zostanie w tej szkole. I może któraś z koleżanek nauczycielek nie zechce podzielić się z nią uczniowskim tortem przed Bożym Narodzeniem:)

  5. Obecnie studniówki, podobnie jak komunie, przybierają śmieszne wręcz rozmiary. A kto jest winien ? Chyba rodzice ! Rodzice finansują te przedsięwzięcia, kupują drogie stroje, płacą za wstęp takie kwoty, które niektórym ludziom muszą starczyć na miesięczne wyżywienie. Dobrze, że nie mam córki :))). Synowi kupiłam tylko garnitur, który i tak musiałabym kupić i to wszystko.Tak tutaj piszę Elu, a ciągle myślę o tej chałwie, która tak dokładnie przedstawiona została w poniższym wierszu. Przypomniałaś mi Elu o moim najulubieńszym łakociu pod słońcem. Już od dość dawna nie jem chałwy ze względu na zawarte w niej duże ilości tłuszczu i cukru. Dzisiaj się jeszcze powstrzymam, ale jutro sobie kupię, bo w końcu raz na jakiś czas można coś takiego schrupać, byle by znowu w nałóg chałwowy nie wpaść. :)))))))

  6. Kwota na studniówkę rozwaliła mnie zupełnie… Prawie pół tysiąca! Tyle swego czasu płaciłam za kurs prawa jazdy! Świetna inicjatywa rodziców, dobrze, że w dzisiejszych czasach znajdzie się ktoś, kto posiada zdrowy rozsądek i jest w stanie aktywnie działać. To nie alkohol, jedzenie, fryzura, samochód czy inne decydują o udanej zabawie… To ludzie przede wszystkim :] Na nich powinno się to wszystko skupić… (Co to za szkoła? Co to za wychowawczyni?)Dziękuję bardzo za notkę, potrzebna dzisiaj, oooj, potrzebna 🙂

    • Marta ‚Nefertari’ R,właśnie tak bardzo spodobała mi się ta inicjatywa, że musiałam się tym podzielić z czytelnikami bloga. Kibicuję tej młodzieży i ich wspaniałym rodzicom. Na pewno będą się dobrze bawić w skromnej świetlicy osiedlowej własnymi siłami i pomysłami udekorowanej.

  7. Chyba zaniemówiłam, przecież już to 100 złotych od osoby, jeśli dodać do tego suknię i inne dodatki, to kwota niebagatelna. Ja nie byłam na swojej studniówce, za to wyjechałam za te pieniądze w góry i wcale nie żałuję 😉 Pozdrawiam serdecznie!

    • Pisacje, mnie się to wprost w głowie nie chce pomieścić. Tym bardziej, że środowisko raczej biedne, skąd więc takie pomysły i cena? A w ogóle, o ile mi wiadomo, tak przynajmniej kiedyś było, to studniówka jest dla uczniów przecież, prawda?

  8. Witaj Elżbieto.Gdzie się podzialy te dawne studniówki ? można zapytać parafrazując słowa przeboju. Moja studniówka odbywała się w budynku szkolnym na sali gimnastycznej którą sami dekorowaliśmy, ale do dziś mam przed oczami obraz pięknych dziewczyn, eleganckich chłopaków i kochanych belfrów wirujących w tańcu. Pozdrawiam serdecznie stary Chełm z młodszej Łodzi.

    • Bogusławie, moja studniówka także była w szkole, ale nie w sali gimnastycznej, tylko widowiskowej. Nasze liceum miało taką salę ze sceną i krzesłami kinowymi. Odbywały się w niej akademie i szkolne artosy. Pamiętam, że kawalerowie mieli za zadanie wszystkie te szeregi krzeseł powynosić.Chełm dziękuje za pozdrowienia i uśmiechy śle do Łodzi:)

  9. często jadam chałwę bo ją uwielbiam…..a wychowawczyni chciała się pobawić w extra lokalu za pieniążki rodziców…to tyle……..pozdrawiam milutko

    • Donwinko, jak tak wracam myślą, do swoich studniówkowych czasów, to wprost nie wyobrażam sobie zabawy bez wychowawczyni i innych nauczycieli, którzy cieszyli się naszą ogromną sympatią i szacunkiem. Ech… zatańczyć z polonistą czy wuefistą … albo wychowawczynię kółeczkiem otoczyć… marzenie…

  10. Witaj alEllo, jak to czytam, to tak sobie myślę, jak to mozliwe, że mlodzi ludzie juz sa tacy snobistyczni i pozwalają sobie, że nowobogaccy nadają im taki napuszony styl. Kiedys studniówka to byla zabawa jeszcze uczniów, a więc stroje wizytowe, ale szkolne, granatowa lub czarna spódnica i biala bluzka, jak u tej ślicznej panny na zdjęciu. wiesz, ja to xle widzę, jesli chodzi o przyszłość Polski. Skro mlodzi juz tak poddają się znobizmowi i gonia za blichtrem, to xle to wrózy. dlatego tę inicjatywę antystudniówki uważam za bardzo dobrą. Dlaczego osoby, które nie chca przeznaczac tyle pieniędzy na blichtr lub ich po prostu na to niestać, mają się źłe bawić.Jeśli nie masz nic przeciwko temu, to bym chetnie twój tekst wyeksponowala u siebie w naglowku bloga.

    • Mario Dora, trudno dzisiaj wymagać granatowe spódniczki. Niech tam sobie będzie kolorowo. Ale blichtr i snobizm jest faktycznie ponad miarę uczniowską. Na szczęście antystudniówka pokazuje, że spora grupa młodzieży nie poddaje się temu i nie goni za wszelką cenę za MIEĆ, a stawia na BYĆ. Jeśli tę wiadomość o antystudniówvce uważasz za wartą wyeksponowania, to proszę bardzo, zalinkuj. Myślę jednak, że Ty napisałabyś świetny tekst na ten temat, patrząc na sprawę bardziej ogólnie (ja tak nie potrafię), bo ta notka tutaj, to w zasadzie żaden tekst warty rozpowszechnienia, a jedynie krótka informacja.

  11. A u mnie latoś, bez studniówki, z racji, jak mniemam, niżu demograficznego w maturalnych dwu klasach, tudzież w wyniku skutków ożywionej dyskusji na tematy organizacyjne wśród młodzieży. Cóż, przyjdzie przeżyć i to. Po Marcinkiewiczowsku więc nie pohasam,pozdrawiam

  12. Witaj alElluJeszcze raz wiekie dizięki za zainicjowanie „blogowej kooperatywy”, która rozlała się po sieci i innych blogach. Nie wiem czy byłaś u Marii Dory, ale to co zrobiła, przerosło moje wyobrażenie o bezinteresownej solidarności. Inni też zaczęli poleać nie tylko swoje blogi i są zaskoczeni bezinteresownym poparciem jakie otrzymali w konkursie (Pisacje). Jeszcze raz alEllu WIELKI SZACUN !!!!!!!!!!!!!!Co do antystudniówki – świetny tekst. To smutne, że takie rzeczy muszę mieć miejsce. Młodzież powinna bawić się na studniówkach, ale oraganizowanie bali za 450 zł to ewidentna przesada. W warszawskich lokalach Sylwester od osoby tyle nie kosztował.pozdrawiam P.S. co do alkoholu mam zasadę, której jestem wierny od lat: prywatnie wcale, służbowo zawsze (nie są to może najlepsze wzorce dla młodzieży, ale czasem inaczej się nie da)

    • Artemis,byłam u Marii Dory. Normalnie zaniemówiłam na widok notki w całości poświęconej blogom, które wspiera. Przerosło to nawet jakąkolwiek moją umiejętność wykrzesania z siebie i napisania ciepłego słowa za to. Ta cała „kooperatywa”, jak to fajnie nazwałeś, to bardzo pozytywne doświadczenie na blogach. SZACUN DLA WSZYSTKICH!Afryka moja już nie ma szans. Mam obiecanych jeszcze parę głosów, których szkoda marnować na Afrykę, więc wstrzymuję ich wysyłanie. Zastanawiam się, na jakie blogi je puścić, którym to coś da??? Jakiś strateg przydałby się do podpowiedzi 😉 :)))

  13. Nie popieram takiego pokazywania sie, takze na komuniach i innych przelomowych imprezach. Przeciez nie o to chodzi. Ja najlepiej wspominam Sylwestra przy bulkach, serkach topionych i tanich winach musujacych, za to bylo wysmienicie 😀

    • Okiem Cynika, a komu tak w zasadzie się pokazują? Sobie nawzajem? Snobizm!No przecież nawet przed pierwszą komunią niektóre dziewczynki chodzą na próbne fryzury do salonu.

  14. Witaj, alEllo 🙂 Przyznam szczerze, że nigdy nie byłam fanką studniówek, ale kiedy słyszę opowieści mojej mamy, to naprawdę żałuję, że nie doświadczyłam tego 😉 Twoje zdjęcie jest po prostu świetne – widać, że autentycznie Ci się podobało. Akurat ja nie byłam na własnej studniówce. Moje wpisowe wynosiło ok. 400 zł + inne wydatki studniówkowe + kreacja. Nawet przy założeniu, że wybrałabym najskromniejszą i najprostszą, to musiałabym na nią wydać minimum 200 zł, a do tego dokupić odpowiednie dodatki. Wychodziło mi minimalnie 700 zł, a na taki wydatek mnie nie stać. Dlatego zrezygnowałam. Na ten lokal uparły się dziewczyny z klasy i ich rodziciele, nie można było liczyć na zrozumienie, że kogoś nie stać. Ci sami rodzice, którzy tak bezwzględnie upierali się przy drogiej studniówce, zafundowali pociechom auta na osiemnastkę. I to nie byle jakie :).zapraszam na: http://www.dagmarella.blog.onet.pl

    • To smutne, że nie mogłaś być na studniówce. Ja swoją pamiętam do dziś. Ileż spontaniczności, ileż radości i świetnej zabawy. A same przygotowania jaką frajdą były. Dekoracja sali na przykład.Dagmarella, ja właśnie nie rozumiem tego, jak można pozwolić, by uczeń z przyczyn materialnych nie mógł pójść na studniówkę. To dla kogo te studniówki, do licha? Ale nie żałuj, że nie byłaś , wcale tak dobrze wszyscy nie bawią się w tym obecnym snobizmie. Mam kontakt z młodzieżą, przynoszą mi zdjęcia i słyszę, co opowiadają.

  15. Elu, włos mi się zjeżył na głowie, kiedy przeczytałam Twój post. Od prawie trzech lat jestem emerytowaną nauczycielką i w ostatnim roku mojej pracy miałam ostatnią studniówkę z ostatnią klasą. Owszem organizowaliśmy (przepraszam to rodzice byli organizatorami i aprobowali wszystkie wydatki) ją w lokalu, ale koszt wynosił 120 zł od osoby i otrzymaliśmy 10% rabatu w postaci darmowego wejścia dla uboższych uczniów. A ponieważ w mojej klasie było więcej takich dzieci, których nie było stać na udział to podzieliliśmy się kosztami i zrzuciliśmy na jeszcze jedna wejściówkę. A ubranie uczennice miały bardzo różne, jedna dziewczyna była w zwykłych spodniach i białej bluzeczce, reportaż zrobił profesjonalista, ale za 35 zł i bawiliśmy się wspaniale cała klasa i kilkanaście osób towarzyszących, bo niektórzy byli sami, do białego rana. W mojej szkole zawsze dbaliśmy, aby nawet najbiedniejsi mogli uczestniczyć w życiu klasy i szkoły.Z tym, że czasem rodzice narzucają przepych i koszty, ale nie można się dać zwariować i tu na pewno jest rola wychowawczyni i dyrektora szkoły, żeby powstrzymać niezdrowe zapędy rady klasowej. To co opisałaś zasługuje na potępienie i zainteresowanie władz oświatowych.

      • Elu , niestety władze oświatowe jakoś zamykają oczy na studniówki, zostawiając je szkołom, czy rodzicom do decyzji. Ja uważam, że właśnie inicjatywa rodziców powinna być tu wiodąca i to od nich powinno zależeć gdzie i za ile ta impreza ma być zorganizowana. A sukienki drogie czasem sami rodzice narzucają.

  16. Nas studniówka córki kosztowała około tysiąca złotych, uważam to za grubą przesadę! Nie wiem, komu zależy na takim wystawnym balu. Podejrzewam, że połowa jedzenia zostanie i będzie się walać pod stołami. Za naszych młodych lat była szkolna aula, jakaś kapela, granatowe spódniczki i białe bluzeczki, żadnych kosmetyków, fryzjerów. I jakoś to przeżyliśmy. Aktualna młodzież też by to przeżyła, a wspomnienia nie byłyby gorsze niż nasze.Pozdrawiam..

  17. Powiem szczerze, że dla mnie współczesne studniówki to jakiś pokaz siły pieniądza i ociekający złotem kicz. Zabrakło już spontaniczności i tej radości z jaką kiedyś się organizowało takie bale. Przyznaje tez bez bicia, że nie czytałem Twojego tekstu przed napisaniem swojego a jest dokładnie na ten sam temat :), poważnie :))) Pozdrawiam

    • Czarny Ptaku, to że napisałeś tekst dokładnie na taki sam temat, świadczy jedynie o tym, że nie tylko mnie poruszyły te pozłacane studniówki, nie mające nic wspólnego z uczniowskimi balami.

  18. Dziękuje serdecznie za wszystkie odwiedziny. Zostawiam dzisiaj moc pozdrowień dla młodej babci. Życzę samych radości i uśmiechu – babcia Halna/ Wspaniały drugi blog – jeszcze raz życzę powodzenia w konkursie i trzymam mocno kciuki/

    • Dziękuję Halna. Afryka moja nie przeszła do kolejnego etapu konkursu, tak więc trzymane kciuki niech pomogą innym, którzy znaleźli się w trzecim etapie. Mam nawet swojego faworyta i tez trzymam kciuki:)

      • Witam przy porannej małej czarnej. Niestety przegapiłam terminy i bardzo żałuję, że nie zdążyłam zagłosować. Zdawało mi się, że oddajemy głosy do piątku. Ale blog jest i tak świetny – gratuluję. Pozdrawiam serdecznie w zimny ale bardzo słoneczny dzień

        • Dzień dobry:)U mnie także słoneczny dzień. Drzewa wyglądają, jakby były ze szkła.Przyjemnie wypić kawę przy kominku razem z Tobą. Miło, że w jednym czasie tu jesteśmy.

          • Już dawno nie miałyśmy okazji posiedzieć razem z pyszną, poranną kawą. A przy ciepłym kominku??? Pozdrawiam serdecznie. Życzę sympatycznego dnia

  19. Pewnie i nie mam czego żałować, zwłaszcza, że kilka osób z klasy przyznało, że nasza studniówka była nieudana (mimo że droga). Ale z drugiej strony, jakkolwiek zabrzmi to sentymentalnie, chciałabym móc pokazać zdjęcia studniówkowe przyszłym dzieciom i móc przekonywać ich, że to było wyjątkowe wydarzenie ;)) A tak, to oglądam zdjęcia mojej mami i zawsze powtarzam, że jej zazdroszczę takich wspomnień. I chociaż było skromnie, to widać po wyrazach twarzy jej kolegów i koleżanek, że zabawa była bardzo udana. U nas, mimo dużej ilości wywalonej kasy, wszyscy narzekali i kręcili nosami!

    • Dagmarello, skoro koleżanki i koledzy narzekają na tę drogą studniówkę i nie opowiadają o niej entuzjastycznie z łezką szczęścia w oku, to może znaczyć, że po latach te zdjęcia wcale z sentymentem nie będzie się oglądać. Ja jakoś nie mogę pogodzić się z faktem, że nawet w tej sferze rządzą pieniądze i blichtr i uniemożliwia się maturzystom wzięcie udziału w swoim własnym balu. Jak napisała Nola w komentarzu, powinny zainteresować się tym władze oświatowe. Coś mi się też zdaje, że pomysł „antystudniówki” będzie się rozszerzał, a na „placu boju” w Mariottach i innych „Hiltonach” pozostaną tylko nowobogackie snoby i ich rodzice.

  20. Witaj alElluWidziałem wyniki, Pisacje na 10 miejscu „literatów” pomimo ponad 170 głosów (w innych kategoriach wystarczało 100 do finału).Dostałem 3 kulki (ponad 50 głosów, ale nie wiem ile dokładnie i zakończyłem rywalizację na 35 miejscu na 825 blogów). Przejrzałem zwycięskie blogi w mojej kategorii. Połowa (chyba) została założona lub ożywiona na przełomie września i października 2009 !!!!! (na potrzeby konkursu) Jeden ma ok 9000 odsłon (zobacz ile ty masz, ja miałem w ub roku ok 250 tys.) Zwycięsca ma w kiędze gości 7 komentarzy (słownie siedem) !Zobacz jak jest w blogach literackich, czy tam też są takie „jaja”?Myślę, że warto poprzeć Pisacje, chociaż teraz chyba już wszystko jest w rękach jurora. Jeśli dostaną kopertę w trzecim etapie, myślę, że wtedy warto je silnie poprzeć. ! I wywrzeć blogowy nacisk na wysoką komisję !! żeby nie promować chały! i cwaniaczków z dużą liczbą znajomych z komórkami.Może warto to zrobić od razu !!!Myślę, że warto przyjrzeć się dokładniej wynikom konkursu i je skomentować w osobnym wpisie (nie wiem czy tego nie zrobię), Brałem w nim udział po raz trzeci i chyba raczej ostatni, bo mój blog się kończy – z 15 wolnych MB zostało mi już tylko 2,6)Gdyby kilka blogów podsumowało konkurs i podało na kogo warto głosować, a kto znalazł się w finale dzięki znajomym, a jego blog niewie sobą reprezentuje, to wysoka komisja „celebrytów” (naszych lokalnych, krajowych), opamięta się i postawi na jakość blogów, a nie na ilość zdobytych głosów.pozdrawiampozdrawiam

  21. Pięknie! Delikatnie i romantycznie! To się podoba każdemu płci przeciwnej (może i nie tylko). Czemu przycięto tę prawą stronę zdjęcia?Pozdrawiam!

    • JKK, a czy romantyzm, delikatność i skromność to nie… przeżytek w dzisiejszych czasach?Dlaczego prawa strona zdjęcia przycięta? Nie wiem, czy „prawica” chciałby upubliczniać swój wizerunek…

  22. Czółkiem Elżuniu! Dzięki za wizytkę! Co ma wisieć nie utonie – moja droga. Twoja troska bardzo mnie wzruszyła, ale tym bardziej ze względu na panoszące się mrozy nie mogę tej gromadki zostawić na pastwę losu.Co do studniówek – uważam że zorganizowanie antystudniówki jest świetnym pomysłem. Studniówki jako takie przybrały już charakter nie mający nic wspólnego z uczniowską zabawą. Pozdrawiam Cię – Elżuniu i pędzę na działkę.

  23. Witaj Elu,Muszę Ci się przyznać, że dzięki Twoim „opowiastkom przy kominku” wiem, co w blogowej trawie piszczy. Od Ciebie dowiedziałam się o rozpoczęciu głosowania w konkursie, tu przeczytałam o drugim etapie konkursu… Ja tylko zgłosiłam swój blog i dalsze formalności zupełnie wyleciały mi z głowy! 🙂 Dzięki za bieżącą informację „na temat” 😉

    • Milky, ja zawsze przed wejściem na blogi oglądam stronę blogową Onetu. Lubię wiedzieć, co „w trawie piszczy” /no, teraz, to raczej w śniegu, a nie w trawie:)/

    • … coś tak czuję, że przyjmą się ,antystudniówki’. Ludzie ubożeją, więc nie sposób, by nieliczni bogacze narzucali styl ponad możliwości biedniejszych.

  24. Pingback: Tytuły publikacji – lista alfabetyczna | alE blogowanie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s