Powódź! Spojrzenie z innej strony…

„Wprowadzenie stanu klęski żywiołowej nawet w jednym rejonie Polski może o 90 dni opóźnić przyspieszone wybory prezydenckie planowane na 20 czerwca.”

        Tak zaczyna się większość publikacji oraz programów telewizyjnych na temat wprowadzenia stanu klęski żywiołowej. Przeważnie mówi się o konsekwencjach politycznych. Podkreśla się także – bez omówienia, jakby ‚machano straszakiem’ – ograniczenia wolności praw obywatela.

Nie zauważyłam natomiast programu,  ani nie znalazłam artykułu, w którym specjalista – praktyk z pierwszej linii frontu przedstawiłby, czym wprowadzenie takiego stanu jest dla dotkniętej kataklizmem ludności i służb biorących udział w działaniach ratowniczych z punktu widzenia bezpieczeństwa i skuteczności działań.

Przypominając sobie powódź z 1997 roku, zastanawiam się, jakby wypadła analiza, czy jakimś nieszczęściom można było wtedy zapobiec, gdyby wprowadzono stan klęski żywiołowej?

Pamiętam zmieciony z drogi przez wodę busik pełen ludzi, ponieważ niektóre przedsiębiorstwa przewozowe nie zrezygnowały z wożenia podróżnych  przez  tereny powodziowe, a zakazać prowadzenia działalności podmiotom gospodarczym nie można, jeśli stan klęski nie jest ogłoszony! Pamiętam strażaków, którzy tych ludzi z autobusu ratowali.

Pamiętam policję, strażaków i wojsko – rozwożących łodziami żywność i wodę pitną mieszkańcom zatopionych domów, którzy za nic nie chcieli poddać się ewakuacji, chociaż woda podchodziła pod strych. Takie akcje nie miałyby miejsca, gdyby stan klęski został ogłoszony i ratownicy w większej sile mogliby być kierowani do działań powstrzymujących wodę, czy ewakuacji w innych miejscach, zamiast np. pilnowania i troszczenia się o ludzi siedzących na strychu.

       Obecnie dochodzą sygnały, że nie wszędzie, gdzie dotarły ostrzeżenia, ludność zdecydowała się na ewakuację. Świadczy to o tym, że nie wszyscy ludzie są zdyscyplinowani i dobrowolnie poddają się ewakuacji. Nie dbają o własne życie? Czy nie mają wyobraźni, czym to się kończy? Komplikują przy tym działania ratownikom i dodatkowo absorbują ich czas i siły. Na szczęście to sporadyczne przypadki.  Z licznych relacji widać, że ludność walczy z żywiołem, jak może najlepiej. Pomaga ratownikom i sobie wzajemnie. Jestem dla nich pełna podziwu i bardzo współczuję tym, którzy utracili swój dobytek.  W obliczu ich nieszczęścia, dywagacje polityczne nad wielką wodą jakoś do mnie nie przemawiają. A jak wspomnę, co władza ustawodawcza wyprawiała przed kamerami telewizyjnymi podczas powodzi w 2008 roku

– https://aleblogowanie.wordpress.com/2008/07/24/o-szyby-deszcz-dzwoni/,

to… ech…

Wiem, że stan klęski żywiołowej rządy wszystkich krajów ogłaszają niechętnie i w ostateczności, dlatego pozostaje słuchać dobrych rad ratowników i nie korzystać z prawa do odmowy wykonania polecenia.

34 uwagi do wpisu “Powódź! Spojrzenie z innej strony…

  1. Witaj Elu, jako rodowity wrocławianin doskonale pamiętam wrocławską wielką wodę z 1997 roku. Wtedy też mówiło się o ogłoszeniu stanu klęski żywiołowej. Zresztą mówiło się wiele…Ale czasem nie dziwię się ludziom, że nie chcą opuszczać swoich domów. We Wrocławiu były liczne przypadki szabrowania opuszczonych sklepów. Policja robiła co mogła ale nie zawesze na czas zdążała. Radzili sobie za to mieszkańcy słynnego Kozanowa. Miejsca samochodów zajęły pontony i kajaki i urządzano regaty między blokowiskami. Pozdrawiam

    • Kolekcjonerze, ja też rozumiem tych ludzi, że boją się zostawić na pastwę losu swój dobytek. Próbowałam spojrzeć na to z innego punktu widzenia, bo taki też istnieje, a nie jest w mediach pokazywany. Dowodzący siłami straży pożarnej niejednokrotnie staje przed dylematem, jaki rozkaz wydać? Np. pytasz strażaków, co tam tak długo robicie, mówisz, że trzeba ratować kogoś innego, a oni odpowiadają, że ktoś siedzący na strychu nie chce się poddać ewakuacji, a woda podnosi się z minuty na minutę, więc negocjują, nalegają, pilnują zdesperowanego.I teraz co zrobisz, jako dowodzący? Jakiej decyzji nie podejmiesz, taka będzie zła i może przez Twoją decyzję zginąć człowiek. Albo ten, albo tamten. Zgadniesz, którego „wytypować” do ratowania?

      • Uffff…nareszcie mnie tu wpuszczono ! Akcje ratownicze są niezwykle trudne – obserwuję akcję tegoroczną z bardzo bliska i doprawdy ludzie robią co kto może aby pomóc. Na poziomie gminy akcja prowadzona jest dobrze. Zgrozę wywołują wypowiedzi Ważnych Osób – nawet w takiej chwili obrzucających się nieprawdziwymi zarzutami teraz, gdy akcja jeszcze trwa . Oraz spekulacje typu: jak wpłynie ogłoszenie stanu klęski na datę wyborów !Wrrrrrr………!

        • Brawo dla gminy!!! Działajcie i trzymajcie się, Bet. Dla dobrze działających gmin jestem pełna podziwu.A „politykierów” i spekulantów w swoim czasie rozliczymy!

      • Nie zgadnę i w tym tkwi problem. Zawsze są dwie strony medalu. Ratownicy chcą w Jak najkrótszym czasie uratować jak największą ilość ludzi. Ale gdy taki się uprze to jest kłopot. I to spory kłopot.

  2. Witaj Elu, widziałam wypowiedź jakiegoś człowieka w zalanym domu, który bal sie go opucić ze względu na kradzież. Patrzę na te sytuacje, tych przerażonych ludzi z wielkim współczuciem. To naprawdę straszne, bo wiele rzeczy ma nie tylko aspekt czysto materialny, ale i sentymentalny.Dobrze, że zwrócilaś uwagę na to, jak wygląda ta sprawa od strony ratowników. Często zbyt patrzy się na to ogólnie, od strony politycznej, a ważna jest też mozliwośc udzielania pomocy.

    • Właśnie bardzo mi zależało na tym, Mario Dora, aby ukazać, że ta strona – niepolityczna jest ogromnie ważna. Akcje ratunkowe są bardzo trudne i niebezpieczne w warunkach powodziowych. Ratownik chce nieść pomoc, uratować wszystkich i jest mu ciężko, jeśli pomóc z jakiejś przyczyny nie może…To dobrze, że ukazujemy na blogach różne strony tego samego. Bet np. pisze o działaniach w pewnej gminie od strony zapewnienia żywności i noclegów, zaangażowaniu się nawet szkolnej młodzieży, Ty czy Bob od strony politycznej… To daje pełny obraz z różnych punktów widzenia i „frontów” działania.

        • No właśnie wczoraj pan premier powiedział, że ratownicy są przeciwni wprowadzeniu stanu klęski żywiołowej, bo nie chcą wykręcać ludziom rąk podczas ewakuacji, jakby to było jedyną obowiązkową konsekwencją wprowadzenia stanu klęski żywiołowej, czyli dalej podkreśla się „wady”, nie omawiając zalet i korzyści dla bezpieczeństwa powodzian i skuteczności działań, także w dłuższej perspektywie. Początkowo, myślałam, że przesadziłam pisząc, że używa się argumentów z poziomu „straszaka” na ludność, nawet chciałam wykasować to zdanie, ale teraz widzę, że ma ono rację bytu. Nie wyobrażam sobie też, co będzie potem. Zalane są cmentarze, wysypiska śmieci, wypłukiwane szkodliwe toksyczne chemikalia, choćby te pod zaporą we Włocławku, których obecność tam jest tajemnicą poliszynela. Może być zagrożenie epidemiologiczne i toksykologiczne.Co będzie, jeśli np. szczepienia powodzian nie będą obowiązkowe? Co będzie, jak sklepy zaczną sprzedawać obmyte i wysuszone produkty żywnościowe? I wiele… wiele… innych spraw …Według mnie stan klęski żywiołowej powinien zostać ogłoszony i basta! Niech sobie mówi, co chce rząd, ja zdania nie zmienię. A bajki o wykręcaniu rąk niech opowiada dzieciom na dobranockę;)A jeszcze dodał premier, „… że po to, by dać satysfakcję osobom, które szukają „takich przygód politycznych” nie będzie ogłaszał stanu klęski żywiołowej”. Chodziło o termin wyborów, który by się przesunął.

  3. Elu, wydaje mi się, ze to kwestia zaufania do ludzi a w zasadzie braku zaufania, bo na nieszczęściu jednych, inni potrafią jakże pięknie żerować. Dlatego też nie dziwię się ludziom, którzy zostają na swoim własnym nieszczęściu, choć ryzykują tym strasznie.Pozdrawiam

    • Też rozumiem Smooth, ale jednak z ratownikami trzeba współdziałać. W takich sytuacjach swoje własne nieszczęście staje się nieszczęściem ogólnym, także służb ratowniczych, które muszą i chcą wykonywać swoją powinność jak najlepiej i nieść pomoc wszystkim. Np. „zastopowanie” na długo łodzi ewakuacyjnej pod jakimś gospodarstwem, może spowodować śmierć kogoś innego, do którego ta łódź nie zdąży dotrzeć. Poza tym takie łódki są lekkie, a woda powodziowa pędzi, to nie staw, a tereny z płotami i różnymi przeszkodami. Więc nawet sama ewakuacja łodziami w takim nurcie powodziowym jest niebezpieczna. Lepiej więc, jak ludzie ewakuują się zaraz po ostrzeżeniu, autokarami, samochodami i suchą stopą, mając czas na zabranie najcenniejszego dobytku.

  4. Witaj Elu,apelowałem do Bet aby w razie problemów w Krakowie wezwała dzielną Panią Komendant.Ale do rzeczy,o powodzi się mówi jak jest,jak już minie to zapominamy do następnego razu.Zamiast umacniać wały,budować zbiorniki każda partia rządząca myśli,że powódz w jej kadencji nie nastąpi.Straty spowodowane zywiołem są wielokrotnie wyższe niż nakłady gdyby takie ,prewencyjnie poniesiono.

    • Bob, z Bet współdziałamy telepatycznie:)Masz rację w tym, co piszesz, chociaż p.Korwin Mikke mówił, że właśnie te budowle są przyczyną tak wielkich powodzi. On to ma pomysły:)

  5. Klęski żywiołowe dotykają ludzi co jakiś czas, współczuję zawsze wszystkim poszkodowanym, podziwiam niosących pomoc, zawsze wspieram potrzebujących.

    • Nolu, oj dotykają… Wielu z tych klęsk można było jednak uniknąć, a przynajmniej przez planowe – wcześniejsze działania chociaż zmniejszyć rozmiary…Współczucie ogromne jest także we mnie. Pamiętam, ile szumu narobiłam, bo mi kawałek sufitu zalało, a tu całe domy pod sam dach w wodzie… To chyba jest nawet nie do pojęcia przez tych, którzy nie doświadczyli, prawda?

  6. Cześć Elu, dobrze, że zwróciłaś uwagę na ten aspekt problemu. Konsekwencje polityczne naprawdę są mało ważne w porównaniu z tym, o czym piszesz. Trochę nie dziwię się, że ludzie odwlekają decyzję o ewakuacji – zbyt wielu jest takich, co na nieszczęściu korzystają…

    • Roztrzepańcu, a ja, teraz… gdy oglądam ich na dachach, czekających na helikopter i skarżących się z komórek, że nie wzięli ze sobą leków na dach czy na wyższe piętro, a są chorzy, zaczynam się dziwić. Wczoraj mieli podstawione autokary, mieli czas na zabranie lekarstw i innych rzeczy… niestety, nie uwierzyli przewidywaniom na dzisiaj i zostali, a autokary puste wracały… Biedni Ci ludzie, wyobrażam sobie, co przeżywają, ale dlaczego nie chcieli posłuchać i uwierzyć? Jednak sztaby ratownictwa wiedzą, co robią, jeśli zarządzają ewakuację. Naprawdę trzeba słuchać, bo gdy nie jest ogłoszony stan klęski żywiołowej, nie jest stosowany przymus.

  7. Nie dziwię się ludziom, którzy boją się opuszczać domy, bo maja świadomość, ze złodzieje nie liczą się z niczym… Nie dość, ze woda, to jeszcze i kradzieże tego, co ewentualnie dałoby się uratować…..

    • Szabrownictwo to dodatkowa plaga w nieszczęściu. Życie jednak ważniejsze, niż dobytek, szczególnie, gdy wody jest już tak dużo, że siedzi się na strychu.

  8. he, he, pozwolono mi sie wpisac????…………………………………………… witaj alElla, przepraszam, ale to prawda, nie zawsze mi sie udaje do Ciebie dostac ?, ale czytam , tu mam wieksze szczescie, ………. he, …czytac, ale nie wpisywac………….Krawcowa jestes wspaniala, i juz wiemy, ze zadowolenie z zycia nie zalezy od pieniedzy ale kreatywnosci, ktorej nie nalezy sie wstydzic, bo nie ma markowej metki, ale ma wlasna. aledo rzeczy……… przerazajaca powodz w Polsce i jej skutki, wspolczuje ludziom, ale to nic nikomu nie pomorze, pamietam, ze w 1997, z Holandii panstwo dostalo 1 mil. zlotych na podwyzszenie walow przedpowodziowych i sluzyc chcieli wlasna technologia, Polska odpowiedziala nie…. rozwiaza to po swojemu, , ja .. ta pomyslowosc i zabezpieczenia na przyszlosc i to w kazdej dziedzinie sa polskim punktem minusowym. Tja, wyksztalcenie nie ma nic wspolnego z regulami ktore wkuwa sie dzieciom i mlodziezy ale z wprowadzeniem i mysleniem praktycznym, i mamy „polskie piekielko” i kto tu jest winny ???, to mnie nie interesuje.Dyskusje w krajach takich jak Niemcy i Francja, pozwalaja juz po tym nierozsadnym rozgrabieniu pieniedzy ( 1997r. )tylko na pomoc taka , ze beda dla Polski specjalne pompy powodziowe dostarczone z obydwu krajow, Holandia ubolewa nad tym co spoleczenstwo musi przezyc, tracac dach nad glowa i dorobek zycia, ale rzad nie otrzyma juz finansowej pomocy,taka jest decyzja i ja Polka to popieram, Pozdrawiam serdecznie , mysli moje pozostaja przy kraju i spoleczenstwie.

    • Berto, może masz w komputerze jakieś zabezpieczenia, które Ciebie nie wpuszczają? Fakt, że ostatnio były problemy z komentowaniem i otwieraniem blogów w związku z powodzią.A o jakiej pomocy zagranicznej mówisz, którą w Polsce rozgrabiono?Nic o tym nie wiem.Również serdecznie pozdrawiam:) Zaglądaj jak najczęściej!

      • Elu Droga, udalo sie, otoz wspomnialam powodz w 1997, Rzad Holenderski dal Polsce 1 mil. wowczas guldenow, by wzmocnic i podnies walay na Odrze i Nysie, Holandia rowniez chciala swoich specjalistow z technika, przyslac by pomoc w budowie najnowsza technologia, otoz Polski Rzad wzial pieniadze, a za reszte podziekowal i co ;gdzie te pieniadze, nowe waly wodne ,…….. moze dzisiaj Wroclaw , bylby bezpieczniejszy, przy dobrej gospodarnosci powinna Wisla tez miec nowe waly, …………………………..Powodzie dotknely rozne kraje ale Polska ma straszne problemy, Unia sie zastanawia glosno czy bedzie pomoc, a dyskusje w roznych krajach, jak Niemcy i Francja, schodza na pomoc tylko w postaci pomp, do wypompywania wody, i narazie nic wiecej.Smutne, ale rozumiem decyzje holenderska , narazie mowi sie tu i dyskutuje nad tragedia, ale pomoc stoi pod duzym znakiem zapytania………………………………………………………………………………………………..Przeczytalam na stronie polskiej, ze ktos wynalazl sposob na szybkie wypelnianie workow piaskie, sa to technologie, ktore musza pomoc, w tragedii, a nie w zarobkach, patent nalezy oddac panstwu ( sprzedac), i to nalezy do wewnetrznego stanu powodziowego, ………… a nie handel i dyskusje, coz przykre i tu jestem krytyczna, ale nie bede pisac w slowie, co o tym mysle,Bay, bay, przyjemnego wekendu, moja rodzina mieszka w Warszawie, ale na szczescie jest wszystko wporzadku, myslami jestem przy dotknietych ta straszna powodzia,

        • Bardzo dziękuję Berto za wyjaśnienie.Teraz trzymamy kciuki, bo nic innego nie pozostaje, żeby tama we Włocławku wytrzymała.Berto, a odbiegając od tematu. Co z safari w Kenii? Wybierasz się? Pytam tutaj, bo nie wiem, czy zaglądasz na afrykański blog.

          • witaj slonecznie, u nas jest przepiekna pogoda, Pokazywali wieczorem Wa – we i sytuacje na Wisle, i pobliskie wioski tragedia, Tak my sie wybieramy na Safarii do Tanzanii, ale na drugii rok, na 6 tygodnii, rok ten mamy troche spokojniejszy i ja w sumie zaczynam duze przebudowy w domu i w ogrodzie, synowie zapisali sie na rozne sportowe atrakcje klubowe nad morzem i w poblizu zamieszkania, jeden idzie do szkoly – nurkowania, a drugi do szkoly pilotarzu, , u nas jest zawsze co robic i przyjemnie czas spedzic, ja pozostaje przy moich pracach, oczywiscie tez wiele przyjemnych dni mam zaplanowanych. Slonecznego , swiatecznego wekendu zycze , bay, bay,

          • U mnie też Berto słonecznie. Byłam w parku na spacerze. Jest tak cudnie… sielsko… anielsko… Aż nie chce się wierzyć, że w innych regionach powódź…

  9. Problem powodzi wraca w mniejszym lub w większym stopniu co roku. Nie znoszę polityki ale za taki stan winię kolejne rządy które od wielu lat nic nie robią w tym kierunku. Zamiast co roku biadolić i wydawać pieniądze na pseudo odszkodowania, worki i działania jednostek straży pożarnej, wojska itd. należy się jak najszybciej wziąść za budowanie zbiorników retencyjnych. Czy w naszym kraju nie można zrobić czegoś raz a dobrze?

    • Ciekawy świata, masz rację. Oprócz budowli, potrzebne jest także ustawodawstwo, bo jak widać w telewizji już się biją wojewoda z prezydentem miasta, który bardziej winny. Odpowiedzialność powinna wyraźnie wskazywać ustawa.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s