Jak się Grycelka do Afryki wybierała

       Walizka spakowana! Nowa torebka na bagaż podręczny w pogotowiu! Kwiatki zgrupowane w łazience! Lodówka rozmrożona! Kuchnia wyłączona!

Do jedzenia pozostawione dwa jajka, dwie kajzerki i dwa plasterki sera żółtego – na kolację i śniadanie dnia następnego, bo tuż po śniadaniu wyjazd. Wprawdzie nie wprost do Afryki, ale już w drodze do niej.

Kolacja: sera nie mogę przełknąć, kajzerki nie mam siły ugryźć. Drobię jedzenie w kawałeczki, jak dla wróbla, z trudem wpycham do gardła i kładę się spać. Rano czuję się przeziębiona. Zjadam dwa  ugotowane jaja. Jeszcze tylko pożegnania telefoniczne i mailowe ze znajomymi, zapakowanie torebki podręcznej i w drogę!

Nagle… Trach! Ciach! Bach! Jakby ktoś kosą skosił mnie nad kostkami nóg, padam w gorączce dochodzącej 39 stopni. Eee… To nie żarty!

Rozpoczynam kurację… Dzień… drugi… trzeci… Termin wylotu tuż. Po wypoceniu pora  doprowadzić się do ładu. Cóż z tego, jak nawet umycie głowy staje się problemem, bo ręce wiszą, jak flaki i nijak nie chcą podnieść się do góry. Nawet uczesać się nie udaje. Nie ma rady! Rezygnuję z wylotu do Tunezji.

– Nie rezygnuj! Woła Wędrowna Mrówka! Ta choroba – to pewnie 3-dniówka dziecinna! Do dnia wylotu staniesz na nogi i będziesz, jak nowa!

Słuchać nie chcę życzliwej Mróweczki. Siostra powiadamia mojego agenta turystycznego, że z wyjazdu rezygnuję. Oferta zostaje wystawiona do sprzedaży. Najpierw za 2/3 ceny, potem za jedną drugą, a nawet za darmo proponuję wyjazd koleżankom. Skoro ma przepaść, to niech ktoś skorzysta. Ale i za darmo chętnych nie ma. Ludzie mają życie poukładane, zaplanowane. A to urlop, a to opieka nad wnukami, a to za krótki termin na przygotowanie się do podróży…

Trudno się mówi. Nie pojadę i stracę wpłacone pieniądze.

– To tylko pieniądze – mawia mój znajomy Hiszpan. Zdrowie ważniejsze!

Słabnę z dnia na dzień. W przypływie odrobiny sił siadam przed komputerem i oglądam zdjęcia miejsc, które chciałam zobaczyć w Realu, w których pragnęłam być. Jest tam też zdjęcie baru drinkowego z barmanem pięknym, jak z żurnala.

– Popatrz, wysyłam Wędrownej Mrówce / O, tej Mrówce: https://pogadajmyopeerelu.wordpress.com/

linki do zdjęć z ukochanych miejsc. Męczę się tutaj, a tam…  Tylko popatrz, jaki przystojny barman drinki by mi podawał.

– I ty takiego barmana i taki bar chciałaś koleżance za darmo oddać? Jedź Grycelka! Koniecznie jedź! Po twoich mailach widzę, że dochodzisz do zdrowia, bo literówek już nie popełniasz.

– Chyba nie wiesz tak do końca, jak ja się czuję…

       Bratowa przynosi wodę mineralną i jedzenie, na które rzucam się jak wilk. Wypocona do ostatniej kropli płynu w organizmie, nawadniam się obficie, pijąc po 3 – 4 litry  mineralki. Telefonicznie wspiera mnie siostra:

– Może polecisz? Położysz się w cieniu pod palmą. Będziesz miała obsługę i  pyszne jedzenie. A tu zostałaś z pustą – rozmrożoną lodówką.

Do grona wspierających przyłącza się z dobrymi radami agent turystyczny – pan Łukasz. To niezwykły Człowiek! Poświęca mi swój cenny czas, cierpliwość, okazuje życzliwość.

– Klik dobry:) Nabrałam sił, by usiąść do komputera. Widzę, że na moją wycieczkę wystawioną do sprzedaży, nie ma chętnych. Chciałam zapytać – na wypadek, gdyby nikt nie kupił tej oferty, a mnie w cudowny sposób się polepszyło na zdrowiu, to w jakim czasie przed lotem /najpóźniej/ powinnam powiadomić Pana, że ewentualnie lecę, a jakim, że nie lecę?

– Witam serdecznie. Już wszystko mówię… Jeżeli nikt nie kupi oferty to wówczas jest zwrot 5% kwoty całości czyli około 150 PLN (wiem, że są to śmieszne pieniądze w porównaniu z tym co Pani zapłaciła). Tak więc najlepiej czekać do samego końca – może ktoś wykupi na dzień przed wylotem. Jeżeli nie, to i tak otrzyma Pani ten zwrot. Przyznam szczerze, że jest on niestety „śmieszny”.

– Rozumiem.

– Nie czuje się Pani na siłach lecieć?

To pytanie było dla mnie bardzo pozytywnym impulsem. Od tej chwili zmieniłam swoje nastawienie. Jakbym gwałtownie przeskoczyła z pesymistycznej na optymistyczną „Tadróżkę”. Trala li li, trala la! Canto cantare!

– Właśnie dzisiaj doznałam jakiegoś cudownego powrotu sił. Siadłam nawet na dłużej do komputera. Oprócz resztek kataru nic mi w zasadzie nie dolega. Ale za wcześnie, aby dzisiaj podjąć decyzję o locie.

– Spokojnie, to super. Pani brała antybiotyk?

– Tak!

 – A jaki, jeżeli mogę wiedzieć? Antybiotyk nie przeszkadza w wyjeździe. Ważne jest to, aby skończyć go brać. Można normalnie funkcjonować.

– Duomox i koniec dawki przypada na sobotę.

– Amoksycylina. Spokojnie, jeżeli kończy Pani w sobotę, to można zabrać ze sobą i dokończyć w Tunezji. Jeżeli już Pani bierze jakiś czas i zaczyna działać, to znaczy że trafił antybiotyk w dany szczep bakterii. Teraz jest ważne to, aby dokończyć antybiotykoterapię. Jeżeli Pani ma już tylko katar, to naprawdę można być spokojnym. Jedyną rzecz, na którą bym zwrócił uwagę w Tunezji, to temperatura w klimatyzowanym pokoju, aby nie było za zimno. To najważniejsze.

 – Tak, tylko katar i mija straszne osłabienie.

 – To znaczy, że Pani zdrowieje 🙂

 – A kiedy powinnam podjąć ostateczną decyzję? Dziś czuję się tak, że  na koniec świata bym leciała. Gdyby tak jutro też było… To… No… Właśnie co?

– Pani wykupiła wycieczkę, która się Pani należy 🙂 więc decyzję może Pani podjąć na 3 godziny przed wylotem. Kwota 5% jest już najniższą z możliwych do odzyskania i teraz albo czekamy na to, że sprzedamy wycieczkę, albo- że Pani wyleci.

 – A nie zaatakuje mi „sułtan” żołądka po antybiotyku?

 – Czy jakiś probiotyk Pani bierze? Lakcid, lacidofil, trilac ?  Przy antybiotykach zawsze trzeba brać leki na osłonę.

 – Tak, cały czas biorę probiotyk na osłonę i jogurty wcinam.

 – Super. I nie należy się już martwić.

 – Ależ mnie Pan podbudował.

 – Mówię Pani, co wiem z doświadczenia.

(…)

 – Czy już muszę podjąć decyzję, czy mogę poczekać jeszcze?

 – Ależ nie ma się czym martwić, poczekamy do jutra, a dziś może Pani pakować walizki skoro sił przybyło 🙂

 – A jak ktoś kupi wyjazd w międzyczasie?

 – Kupić to nie może 🙂 Może być zainteresowanym i wtedy ja się z Panią będę kontaktować. Bez Pani wiedzy nic bym nie sprzedał 🙂 Tak naprawdę to jest Pani wycieczka 🙂

– Świetnie, to bardzo dziękuję. W tej rozmowie przybyło mi jeszcze więcej sił.

– Niczym biovital 🙂

 – Tak jest Panie Biovitalu:) Ślicznie dziękuję za cierpliwość i wyrozumiałość. Obiecuję na przyszłość mniej marudzić i dokuczać:)

 – Ależ od tego jestem 🙂

Tak więc poleciałam!

Ze szczęścia i radości tak mi odbiło, że w Tunezji witałam się nawet z krzewami:

Jak się Grycelka do Afryki wybierała

       Dlaczego tak niemal dosłownie przytaczam (myślę, że to nie jest naruszenie tajemnicy pogaduszek, a jeśli nawet, to czynię to w dobrej wierze)  rozmowę z przedstawicielem Biura Podróży – panem Łukaszem? Otóż dlatego, że  pierwszy raz spotkałam się z tak wyjątkowym agentem. Wszyscy inni mili są tylko do czasu sprzedania wycieczki. Potem, niestety, mniej ich klient obchodzi.

No… a… o Agentach – Cudownych Biowitalach to już w ogóle do tej chwili nie słyszałam. Teraz jestem pewna, że stanem zdrowia steruje także psychika. Okazanie zainteresowania zdrowiem i podbudowanie przez zupełnie obce osoby może zdziałać cuda, o!

PS. Relacje wakacyjne będą na blogu Afryka moja – http://afrykamoja.bloog.pl/ Uzupełniłam albumy wakacyjne. Zapraszam do oglądania zdjęć : https://get.google.com/albumarchive/114175338512708624226?source=pwa

Przy kominku opowiem jeszcze o locie powrotnym i bardzo mądrym pilocie tunezyjskim, któremu być może życie pasażerowie zawdzięczają.

50 uwag do wpisu “Jak się Grycelka do Afryki wybierała

  1. Wow, jak tajemniczo, już nie mogę się doczekać następnego wpisu! 😉 No i super, że w końcu udało Ci się polecieć, bo rzeczywiście ciekawie to nie wyglądało… Miałaś szczęście w nieszczęściu, że ten p. Biovital zjawił się na Twojej drodze 🙂

    • Milky, aż nie wierzę, że miałam jednak szczęście. O locie powrotnym niedługo napiszę. Na razie sporo czasu zajmują zdjęcia, a szybko muszę zwolnić karty ze zdjęciami.

  2. Niesamowita historia. :)Taki jeden zwykły Łukasz zmienił całkowicie Twoje wakacje. Aż strach pomyśleć o straconym wyjeździe, gdybyś Go nie spotkała na swojej drodze.Bardzo interesujący blog.Jeśli pozwolisz, to będę tu częściej zaglądać.:)Pozdrawiam :)http://patmarfoto.blog.onet.pl

  3. No to się Eluniu działo, a działo. Masz szczęście,że spotkałaś takiego agenta. No i szczęście,że udało Ci się podkurować na tyle,żeby wyjechać.Ciekawa jestem tej opowieści o locie. No i wpadnę na Afrykę , obejrzeć fotki.Miłego, 😉

  4. Wspaniały ten pan Biovital, wart tych pieniędzy, jakie dostaje za swoją pracę. Rzadko zdarza się teraz spotkać ludzi tak przejmujących się swoją pracą. A poza tym jak się znał na lekach!Ten krzew to chyba oleander?Serdecznie pozdrawiam.

      • Chciałbym, aby i u nas takie rosły nie tylko w doniczkach. Nasze polskie krzewy nie są tak kolorowe.Życzę miłego chłodku w Polsce.

        • No właśnie cieplej mamy w Polsce, jak w Afryce było :))) Syn w rodziną kąpie się w Bałtyku, a ja w Morzu Śródziemnym nie mogłam :((( Weszłam do wody tylko do zdjęcia i natychmiast musiałam zmienić gatki na suche, bo gęsiej skóry dostawałam.

  5. Też znam takiego pana ,który bardzo przejmuje sie swoją praca w Biurze Podróży. Bardzo intensywnie chodził kolo naszego wyjazdu na Majorke…

    • Babciu Barbie, tak w zasadzie to każde biuro podróży chodzi koło klienta, aż otrzyma pełną kwotę za wycieczkę. Potem… już nie! Rezygnacja? Proszę bardzo! I tak już zarobili, czy ktoś pojedzie czy nie.

  6. Witaj Elu, niesamowite, że tak cię to dopadło przed samym wyjazdem. Zdawałoby sieę nie sezon na choroby. A tu proszę. Odważna jednak jesteś. Wielka szkoda byłoby stracić wycieczkę w twojej ukochanej Afryce. Dobrze, że choroba wiedziala kiedy cię opuścić.

    • Mario Dora, w pierwszych dniach choroby pogodziłam się z tym, że wycieczkę stracę. Myślę, że wyjazd nie był aktem odwagi. Martwiłam się tylko o to, żeby katarem nie zainfekować pasażerów w samolocie.

  7. Dramatycznie się czytało pierwszą część wpisu. Myślałem już że nie poleciałaś. Na szczęście się wszystko dobrze ułożyło dzięki Twojej własnej sile wewnętrznej i „Biovitala” sile zewnętrznej. 🙂

    • Dziękuję Jakubie. Na razie o odpoczynku nie ma mowy. Po długim leniuchowaniu sporo zaległości się uzbierało do nadrobienia, ale to zajęcia bardzo przyjemne:)

  8. Elu co za pech, żeby przed samym wyjazdem coś takiego Cię spotkało. A jeżeli chodzi o nastawienie psychiczne w chorobie, to jest udowodnione, że potrafi zdziałać cuda. Sądząc po zdjęciach, czułaś się tam znakomicie.Czekam na dalsze relacje. :)))

  9. Oj Elutka Elutka!!!Szkoda, że ja nie wiedziałem, że masz atak gorączki.Gdybym wiedział, to bym postawił Cię na nogi bez antybiotyków w 24 godziny.Ja nie używam tego świństwa już od 42 lat w ogóle.Mój lekarz rejonowy, jak przychodzę do niego, to wie, że potrzebne jest mi wolne i do tego zapisuje mi jedynie witaminki.O sposobach leczenia sobie dyskutujemy, i on wykonuje dla siebie (prywatnie) notatki 🙂 Oczywiście po mojej kontrolnej wizycie u niego po własnej kuracji ziołowej.Pozdrawiam ciepło i serdecznie

  10. A to ci historia ! A ja myślałem, że w tej Afryce gdzieś Cię porwali, albo coś się gorszego wydarzyło. Dawno nie było Ciebie na liniach. Ale dobrze, jeżeli miało cię już coś dopaść, to lepiej w domu, bo tam w Tunezji miałabyś więcej problemów. Ale jesteś i piszesz, zdrowie znowu Ci dopisuje, a to jest najważniejsze. Siema; dalej się trzymaj i nigdy nie poddawaj.

    • Siema Heny, trzymam się, trzymam…A wiesz, słyszałam, że w Tunezji są całkiem dobre polikliniki, a prywatna służba zdrowia na wysokim poziomie. Ale lepiej oczywiście nie chorować. Nigdzie!

  11. Zdrowie zdrowiem, ale Tunezja Tunezjom, mimo wszystko dobrze że się pozbierałas do kupy (Kto wymyślił to stwierdzenie?!) i zwiedziłas przepiękny kraj! I wogóle, zwrot 150 zł… to jakaś porażka normalnie…Pozdrawiam!(lili-firiel.blog.onet.pl)

    • Lili-firiel, taki zwrot w przypadku rezygnacji w ostatniej chwili jest w warunkach uczestnictwa i na to się godzimy, podpisując umowę.

  12. No i całe szczęście, ze trafiłaś na takiego człowieka, bo szkoda byłoby, gdybyś nie dotarła do tej swojej Afryki……

  13. pieknie pozdrawiamCie alEllo, wspaniale zdjecia i refleksje. Wiesz, masz calkowita racje, ze od stanu psychiki uzaleznione jest zdrowie czlowieka. Dlatego wlasnie wiekszosc chorych z nieuzasadnoinym stanem bulu w kregoslupie i miesniach nie chca uwierzyc lub sie oburzaja jak lekarz kieruje ich na sesje do psychologa, by doprowadzic psychike do rownowagii i odzyskac wiare i energie. bay, bay.ps; loty sa w wiekszosci dla kazdego irytujace i denerwujace, a ostatnie wydarzenia w swiecie i tragedie, prowadza do lekow co do u niektorych.wspaniale jest to, ze sposob w jaki Ty to odczuwasz i przezywasz potrafisz swoim czytelnikom przekazac, mile to i uspakajace.

    • Miło mi Berto, że obejrzałaś zdjęcia. Dziekuję za pochwalę. Nie są dobrej jakości, ale mają dla mnie wielką wartość emocjonalną i wspomnieniową. Co do energii… to przecież wszystko co żywe we wszechświecie na niej oparte… Choć i martwe kamienie podobno mają energię. Nawet niektóre kolory są energetyczne.Staram się Berto… staram, by cokolwiek, co napiszę miało jakiś sens i przesłanie dla innych, lub ukryte między wierszami jakieś rady, które mogą się komuś przydać.Uspokojenie jest zawsze potrzebne, bo nie można na życie i wszystko wokół patrzyć panicznie.

  14. No i frrrrrrrrrrr………! Poleciała…… ! Myślę,że wspólnie z Panem Biowitalem i jeszcze kilkoma osobami stanowimy niezły zespół uzdrawiaczy, hi,hi…..Nie wiem jak reszta Zespołu, ale ja polecam się na przyszłość !

    • Witaj Mrówko w kraju nad Wisłą. Z polecenia zawsze skorzystam z największą przyjemnością, a rady przyjmę z pełnym zaufaniem. Proponuję także wpis do Światowej Rady Uzdrawiającej 🙂

  15. Pingback: Tytuły publikacji – lista alfabetyczna | alE blogowanie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s