List do Mikołaja

/oparte na faktach/

      Bardzo pokochała pieniądze i od pewnego czasu w życiu miała tylko jeden cel. Więcej! Więcej! Więcej! Pieniądze przysłoniły jej cały świat. W dążeniu do materialnego komfortu porzuciła wszystko i wszystkich, którzy ją kochali.

       Zostawiła ukochanego i wyjechała do wielkiego miasta, bo w małym nie widziała perspektyw. Metropolia też ją rozczarowała. Zawsze miała wprawdzie pracę, ale oczekiwała lepszego wynagrodzenia. Osiągany dochód nie wystarczał na codzienne zakupy, którym nie mogła się oprzeć. Do tego drogie knajpy. W rodzinnym mieście nie wystarczało jej 1600 złotych miesięcznie, w Warszawie płakała, bo ma tylko niecałe cztery tysiące, które kończyły się w pierwszej dekadzie miesiąca.

       Postanowiła poszukać bogatego faceta. Znalazła. Sporo starszy, ale elegancki i wysportowany, a przede wszystkim z grubym portfelem. Zaczął się szał wydawania  pieniędzy. Codziennie nowe bluzki, kozaczki, perfumy… Wieczorem kolacje w restauracjach… Trunki z najwyższej półki. Obłęd zakupów i szastanie pieniędzmi lubego skończyły się dość szybko. Pan poprosił o rękę i zaproponował zamieszkanie razem jeszcze przed ślubem. Nie odmówiła. Pech sprawił, że pan liczył na normalny dom z gorącą  kolacją przy własnym stole, a nie w restauracji, chciał mieć posprzątane, no i co najgorsze… dziecko! Tego nie wytrzymała. Uciekła.

       Miała jednak farta. Trafiła się nowa dobrze płatna praca w dużej firmie międzynarodowej. Dostała na rękę ponad sześć tysięcy i służbowe auto. Jednak musiała także spełniać rolę maskotki i kochanki szefa. Ale warto było, bo z dodatkowych  ‘obrywów’ i prezentów szafy znowu mogły zapełniać się kolejnymi zbędnymi rzeczami.

       Wakacje spędziła z szefem na Borneo. Nastała jesień. Powiało nostalgią… smętkiem… Zatęskniła za ukochanym z małego miasta. Jeden telefon i przyjechał. Poprosiła o drugą szansę. Kochał, więc wybaczył. Z nim świat się wydawał taki piękny. Cóż z tego, jak w sklepach tyle cudności. Świąteczne dekoracje kuszą. Znów nowe kozaczki przywieźli.  Nie sposób więc rezygnować z pozycji  ‘maskotki’ w firmie.

– Dziwka jesteś! Dwa słowa tylko powiedział ukochany i odjechał.

       Zaczęła robić porządki. A może  to  remanent? Pudełka z nie używanymi pantoflami mieszają się z bluzkami  – po kilka tego samego rodzaju a nawet koloru. Większość jeszcze zapakowana, albo w reklamówkach sklepowych. W głębokich szufladach razem z bielizną przeterminowane drogie kosmetyki. W kuchni nie zainstalowana zmywarka, szybkowary i talerze w pudłach. Z produktów spożywczych jedynie  cukier i kawa oraz niezliczone ilości wykwintnych koniaków. Nalała sobie kieliszek. Usiadła i… pisze list do świętego Mikołaja.

Drogi Mikołaju!

       Zapomniałam się i straciłam wszystko, na czym mi kiedyś zależało. Dałam się zwariować. Mania zakupów i pieniądze przysłoniły mi piękno tego świata. Nie chcę już kolejnych butów, droższego swetra, ani też wypasionego auta. Proszę o mój pokoik na stancji, w którym mieszkałam z ukochanym. Proszę o stary sprężynowy tapczan, na którym przytulałam się godzinami do Wieśka i z jednego kubka wspólnie z nim piłam tanią kawę plujkę…  Luiza

Do wiadomości: Wiesiek

82 uwagi do wpisu “List do Mikołaja

  1. Witaj. Hmm…smutna historia. Twoja bohaterka, którą podejrzewam znasz osobiście zrozumiała chyba, że Jej szczęście to skromny pokoik z tapczanem i ukochanym. Albo po prostu wyszumiała się w stolicy a dawny ukochany jest tylko jako odskocznia w czasie ładowania baterii na kolejna zabawę. Pozdrawiam

    • Kolekcjonerze,Choć wszyscy, i ja też, potępiają postępowanie Luizy, to mnie z drugiej strony ogromnie żal takich ludzi pustych wewnątrz owładniętych manią błyskotek, z których nawet nie korzystają. Rzecz materialna ma wartość wtedy, gdy służy. Cóż wart szybkowar w pudełku? Ale z zupą dla rodziny…o! To jest dopiero radość z zakupionego garnka.

  2. Mikołaj ma Wielkie Serce i wybaczy…ale kto naprawi dwa złamane serca ? Wieśka oraz Starszego Bogatego Pana ???? Takich krzywd nie da się poprawić skruchą . Kto wie zresztą, czy prośba do Mikołaja nie jest kolejną „zachcianką” rozkapryszonej kobiety ? Wiesiek ! Nie daj się nabrać !Pal licho gdy niszczysz swoje życie ale co z tymi, których życie niszczysz „przy okazji” ????

    • Dokładnie tak, Bet.Złamane serce, nawet jak się zrośnie, to blizna pozostaje na całe życie. Cierpią potem kolejne osoby bo człowiek wcześniej skrzywdzony często rzuca podejrzenia na niewinnych.

    • Bob, sama jestem ciekawa dalszego ciągu. Nie dlatego, że interesują mnie życiowe plotki, ale tak jak zauważyłeś, to pouczające, skłania do przemyśleń i refleksji.

  3. Luiza zrozumiała co jest ważne a co stanowi dodatek do życia. Może jej się jeszcze uda na nowo poskładać swoje życie. Nie wiem czy kochany wybaczy. Ale skoro już wie to może zdoła jakoś jeszcze wszystko naprostować.A co najgorsze w pędzie z zakupami i pieniędzmi- nigdy dość, zawsze dość mało. I nigdy nie osiągnie się satysfakcji, bo cokolwiek osiągniemy to tylko rozbudzi nam apetyty.pozdrawiam

    • Erinti, dobrze by było, gdyby zrozumiała. Związkowi z Wieśkiem, nawet jeśli znowu wybaczy, nie wróżę jednak powodzenia. Życie w niepewności i podejrzliwości może być ciężkie dla obojga.

  4. To jeszcze jest historia z „happy endem”, bo Luiza chociaż wie o co prosić Mikołaja. Czyli jeszcze nic straconego. Ja znam takie „Luizy”, które już do końca życia mają tylko pretensje do życia, albo swoich kolejnych „starszych bogatych panów”…

  5. Nie jestem przekonana co do trwałości tej zachcianki. Szarzyzna życia w małym pokoiku znudzi się pannie Luizie i wróci chęć do prowadzenia życia ponad stan.Mam znajomą, która za wszelką cenę chciała się wyrwać z małego miasteczka.I wyrwała się, ceną było wyjście za mąż za człowieka, którego znała od dziecka, ale nie kochała. Ale on miał prace i mieszkanie w W-wie, więc była to dla niej okazja.W swoim miasteczku zostawiła chłopaka, którego kochała.Po 2 latach spotkała dawnego ukochanego, który nadal był wolny. Postanowiła,że wróci do niego, wezmie rozwód z mężem, bo jej życie jest przy tym kochanym.Było, przez miesiąc, który spędziła u matki, bo mąż w tym czasie był na 3 miesięcznym szkoleniu w Anglii.28 dnia pobytu zdała sobie sprawę, że nie wytrzyma w tej zapyziałej mieścinie- wszystko ją tu denerwowało.Spakowała manatki i wróciła do W-wy, nawet nie mówiąc temu kochanemu ” żegnaj”. Męża nadal nie kocha, ale docenia,że dzięki temu związkowi ma ładne, duże mieszkanie, może pracować tylko na 1/2 etatu,korzystać z rozrywek, które gwarantuje duże miasto. Miłego, 😉

    • Ja myślę, Anabell, że szarzyzna jest w ludziach a nie w pokoikach i zapyziałych miasteczkach. Ludzie żyją barwnie i pełnią życia nawet w zapadłych wioskach. Kto jednak szary wewnątrz, jak Luiza, potrzebuje kolorów i błyskotek wokół.

    • Zgago, też tak sądzę, że to kaprys, choć chciałabym wierzyć, że remanent w szafach był także remanentem życiowym i pozwolił posegregować wartości.

    • Andante, to fakt. Bywa też, że życie z osobą zbyt podejrzliwą jest dość uciążliwe dla winnego tej podejrzliwości, jeśli aniołkiem niewinnym się stanie.

  6. witaj serdecznie Elu, zima w pelni i opowiadanie sluzy wszystkim by spojrzec w glab siebie.Zatracone a moze gleboko uspione wartosci od nowa przeanalizowac i porownac z zyciem obecny.Wiesz, takich osob w obydwu plciach spotkasz w swiecie, w wiekszosci sa to zatracone dusze, mam nadzieje, ze twoja smutna historyjka pomoze niektorym pomyslec.Dobre, pozdrawiam serdecznie.ps; :”bez pracy nie ma kolaczy”, czy jak to bylo……….. „czy warto zatracic siebie za chwilowe szczescie”

    • Masz rację Berto, to dobry czas, by głębiej w siebie wejrzeć. Szczególnie w przedświątecznym zapędzeniu i szale zakupów…Pozdrawiam z zaśnieżonej i mroźnej Polski.

      • Brrrrrrrrr, wieje i sypie, przyjemnego zimowego wekendu, a ja juz choinke ubralam i mieszkanie swiatecznie wystrojone.buziaki ps, wieczorem przesle nastepne, moze sobie przypomnisz jak mi kiedys napisalas, ze nie wiedzialas ze takie fotele i lozka istnieja.tutaj to normalka.

        • U mnie lekki mrozik i słońce świeci. Jest przecudnie… tylko na sanki się wybrać i poszaleć na śniegu.Wzajemnie, Berto, miłego końca tygodnia.

    • Anafigo, a jakby „Mikołaj” miał lejek i beczkę oleju… to by dobrze było…Serdeczności i pozdrowienia!PS. U mnie już był Mikołaj aż z Krakowa.

  7. to prawda, niektórym pieniądze przysłaniają świat. Pieniądze potrzebne bo bez nich trudno żyć, ale trzeba też widzieć inne wartości.

  8. Elu, marzenie o wyższym standardzie życia, o posiadaniu, nie jest takie złe , byle człowiek potrafił rozsądnie określić co jest naprawdę potrzebne i w jakiej rozsądnej ilości. Trzeba też pamiętać aby nie szkodzić swoim bliskim. Luiza tego nie potrafi, i jej ukochany już chyba o tym wie. Jeśli ich marzenia aż tak się rozbiegają, to lepiej, że ich drogi się rozchodzą. Smutne to, ale przecież prawdziwe.

  9. Kasa,kasa, kasa mi też na jej punkcie kiedyś odbiło. Wyjazdy za granice i bezsensowne wydawanie potem w Pl. Zagubiłem się. Zatraciłem całkiem dawnego ja. Sprzedałem marzenia. Wypaliłem się od środka. Straciłem wszystko co kochałem. Pozostały tylko puste wspomnienia. Teraz staram się zacząć wszystko od początku. Nie jest łatwo i gdyby nie Bóg nie dałbym rady dalej żyć. Pozdrawiam i życze powodzenia.

  10. Takich Luiz jest wiele . Niestety . I wiele z nich , pewnego pięknego dnia , obudzi się ze „złotego” snu . Obudzą się , w pięknym mieszkaniu pełnym niepotrzebnych rzeczy , same . Z poczuciem przegranego życia .

    • Walek, zgadzam się z Tobą. Oby tylko to przebudzenie nadeszło w porę, kiedy jeszcze jest czas na przewarościowanie priorytetów, bo są wartości bezcenne, dla których warto żyć.Miło witam przy kominku i serdecznie pozdrawiam.

  11. To… takie… smutne… Niestety coraz częściej prawdziwe. Nie ma co ukrywać, żyjemy w materialistycznych czasach. Współczesne społeczeństwo utożsamia pieniądze ze szczęściem. Wielu ludzi w pogoni za mamoną gubi coś ważnego, właśnie szczęście i przy okazji również i duszę.

    • Maera Fey, a najgorsze w tej gonitwie jest to, jeśli po drodze pali się mosty, łamie serca, jedną wielką pożogę wokół zostawia. Bo dążenie do dobrobytu, otaczanie się pięknymi i wygodnymi przedmiotami samo w sobie nie jest przecież złe. Najgorsze właśnie to zatracenie duszy…

  12. W moim mniemaniu całkowicie nierealna historia. O ile pierwsza część jest prawdopodobna to trudno wyobrazić sobie co miało by kierować bohaterką i zmusić ją do dokonania rachunku sumienia. Żadna kobieta nie zrezygnuje z dostatniego życia jeśli nie musi, zwłaszcza dla jakiegoś gołodupca z zapyziałej wiochy.

    • Lolita, historie bywają tak zaskakujące, jak zaskakujące bywa życie…Jeśli kobiecie odpowiada życie bez miłości i rodziny, a jedynie za bluzki i kozaczki u boku kolejnych facetów, to jej wybór. Nie mów jednak, że każda tak by wybrała…Milo witam przy kominku i serdecznie pozdrawiam.

  13. To nałóg=zakupoholizm. Ciężko się z niego wyleczyć jak z każdego nałogu, ale można. W Mikołaja już nie wierzę,lecz polecam anioła stróża= duchowego opiekuna. Każdy człowiek takiego ma, pomaga.

    • Wieśku, znam takich którzy to uczynili. Każdy dokonuje własnych wyborów. Miło było gościć pierwszy raz przy kominku. Pozdrawiam serdecznie.

  14. Eluś, witam piatkowo :)) Też znam takie Louizy, chyba każdy z nas zna… ta „moja” powiedziała kiedyś „teraz widzę jaki skarb stracilam”, jej były ma żonę, 2 dzieci zyje swoim życiem, jestem przekonana, ze nie dalby jej drugiej szansy bo zyc z kimś do kogo nie mamy już zaufania, to nie zycie to wegetacja we dwoje. Może ta „twoja” Louiza zrozumiała co stracila, może Wiesio jej wybaczy po raz wtóry, ale wierzyc nie w siebie a w swiętego Mikolaja, że jej Wiesia w worku wrzuci przez komin też swiadczy że byc może to nastepny kaprys z „przejedzenia”. Ciekawe co jej Mikolaj czytaj – życie przyniesie. Będzie cdn??Dobrej nocki

    • Nie wiem Elizo, czy będzie ciąg dalszy. To zależy od Luizy, bo jeśli dalej będzie tylko biegać po sklepach i kolejnych żonatych szefów zaliczać… to co tu opisywać… Serdeczności i pozdrowienia z ośnieżonej i mroźnej Polski.

  15. Jezu święty, jaki banał…. nie sądzę, żeby coś z tego wynikało. Każdy żyje jak chce, a jeśli żyje głupio to nie widzę powodu, żeby o tym pisać…

    • Agulinea, to z założenia nie miała być banalna historyjka o cudzym życiu. W podtekście i między wierszami są bardzo głębokie treści. Miło, że skomentowałaś, serdecznie pozdrawiam.

  16. Luizo – wypiłaś stanowczo za dużo koniaku courvoisier i się rozkleiłaś. Weź się do kupy! Przecież dobrze wiesz, że w życiu liczą się tylko trzy rzeczy: 1. forsa, 2. forsa 3. forsa, a dopiero dalej jest wysoka pozycja społeczna, którą jak wiesz osiąga się dzięki … forsie. Reszta to ściema dla naiwnych. W prezencie nic Ci nie dam, bo … nikt nikomu za darmo nic nie daje. Za wszystko trzeba płacić. Za chwile ckliwości i sentymentalności też będziesz musiała zapłacić. Bierz się więc w garść i walcz, o nowy model samochodu, większy dom, nowe ciuchy od Prady lub Ermenegildo Zegny. To musisz mieć! Inaczej będziesz nikim. A tego tam Wieśka, Wojtka czy jakiegoś tam Wacka to sobie odpuść. Jak będziesz miała forsę to on sam przyleci, a jak nie to 100000 takich jak on kupisz. Aha – niedługo zgłoszę się do Ciebie po zapłatę za swoją radę! Pamiętaj nic za darmo 😉

  17. Pieniadze szczescia niedaja ale Ty to sprawdz – byla kiedys taka reklama chyba Pepsi o ile dobrze pamietam. najwazniejsze, ze zrozumiala, ale czy nie jest juz za pozno? Szkoada, ze tak czesto zabiegani w codziennym zyciu zapominamy o rzeczach tak istotnych jak milosc, rodzina, przyjaciele. Dobrze, ze raz w roku sa te magiczne swieta bo do wielu ludzi w tym momencie dociera ze obrali zla drogie.

    • Marek vlc, oczywiście łatwiej żyć z dużymi pieniędzmi, ale same szczęścia na pewno nie dają. Wartości, o których piszesz są więcej warte.Witam serdecznie przy kominku i serdecznie pozdrawiam.

  18. Czyzby padal deszcz i dzieci z nudow wypisuja bzdury. Nie ma takej kobiety, ktora zamieni wyodne zycie na poniewierke z ukachanym chlopcem, ktory po porau latach naplodzi dzieci i bedzie wracal poZno z knajpy.Taki chlopak jest fajny od czasu do czasu a zycie ma swpje wymagania. W nedzy milosc mija zawrotnie szybko.

    • Mephisto, niekoniecznie zaraz musi być poniewierka. Wiele ludzi zarabia niewiele ponad tysiąc złotych i pomalutku dorabiają się.Miło było gościć przy kominku. Serdecznie pozdrawiam.

  19. List otwarty do Św. Mikołaja:”Święty Mikołaju,ja nie w swojej sprawie.. Ja w sprawie Elżuni z Chełma..Gdyby się zwróciła do Ciebie z jakimś życzeniem,to proszę Cię bardzo,spełń je natychmiast! Nie obawiaj się,to nie będzie nic wygórowanego..Ona jest patriotką swojego miasta i na pewno poprosi Cię o pomoc w sprawie np. wyremontowania czegoś tam w mieście albo wyposażenia miejscowej jednostki Straży Pożarnej w nowoczesny sprzęt albo coś w tym rodzaju. Każdą prośbę MUSISZ spełnić,bo inaczej wcale już nie będę Cię uważał za jakiegoś świętego a za drania i trolla,o!!!”.

    • Cichy, Mikołaj i bez mojego listu zadbał o straż pożarną i niedawno przekazał im super sprzęcicho.Bardzo dziękuję za wstawiennictwo u Mikołaja. W takim razie zabieram się za pisanie listu.

  20. Bohaterka tej opowieści zrobiła remanent swojego życia. Uświadomiła sobie co jest ważne ale jakoś mam przeczucie że to tylko chwilowo skoro nie wykorzystała raz już danej ponownie szansy od męża,

    • Też tak myślę, Ciekawy, że to chwilowe. Pewnie szef bardziej zajęty w okresie przedświątecznym żoną i dziećmi (Mikołaj, zbliżająca się Gwiazdka, więcej zakupów do domu i dla rodziny) i zaniedbał swoją maskotkę, to zaczęła robić remanent.

  21. Oby tylko Twojej bohaterce się nie odwidziało, bo skoro poznała, co znaczą pieniądze, to może znowu ją to pociągać. Jak trudno ludziom zrozumieć, że bogactwo to nie wszystko, bo są jeszcze inne wartości.Serdeczności.

    • Anno, a najdziwniejsze w tym bogactwie jest to, że nie wszyscy bogaci potrafią się cieszyć i korzystać z tego bogactwa. Siedzą na tych gadżetach i błyskotkach, niekiedy nawet nie wiedząc do czego służą i co z nimi zrobić…

  22. Elżuniu,na ten temat znam takie powiedzenia: ,,pieniądze szczęścia nie dają”,drugie:,,ale pozwalają wybrać taki rodzaj nieszczęścia,który nam najlepiej odpowiada”..Ot i ćwiek w głowę!

    • PS..A kiedy już nie ma się ani pieniędzy,ani szczęścia to co?? Smutek w kopalni ołowiu? Nie! Wtedy zostaje się mądrym filozofem..

  23. Elżuniu,ten bałwanek za Twym oknem to..to..no mnie po prostu rozbraja,taki śliczny i sympatyczny on jest. Idę na sanki..Koleżanko Elżuniu,zapraszam..

    • Cichy, pogoda na sanki dzisiaj wyśmienita. Mróz malutki, słoneczko świeci, a więc… z górki na pazurki, aż zaświszcze w uszach wiatr…

  24. Oj,bym zapomniał..pios.:”Basia,Basia,Basia musi być! Gdy nie ma Basi,mina się kwasi,Basia musi być!” Dla wszystkich Baś (i basiorów też przy okazji) oraz Elżuń (a co mi tam,mam ten gest,będzie na przyszłość)pios:”Wszystkiego najlepszego,radości,szczęścia moc,słoneczka wesołego,snów pięknych co noc!..”.

  25. Myślę że ten stary materac to kaprys na chwilę. Zamiłowanie do luksusu to nałóg jak alkoholizm. Długa kuracja u boku ukochanego , wyrozumiałego człowieka. Tylko czy on zdecyduje się dać jej trzecią szansę? Chyba Niestety nie. Pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s