Historia samotnego polana

    /prezent dla „kominka” od Jadwigi/

       Członek pewnego kościoła, który wcześniej aktywnie uczestniczył w jego spotkaniach, przestał  na nie przychodzić. Po kilku tygodniach pastor postanowił go odwiedzić. To był chłody wieczór. Pastor zastał go w domu, siedzącego samotnie i wpatrującego się w ogień na kominku.

Odgadując powód  wizyty pastora, mężczyzna przywitał się z nim, poprowadził go do dużego krzesła na wprost ognia i czekał. Pastor usiadł wygodnie ale nic nie mówił. W grobowej ciszy wpatrywał się w płomienie igrające wokół polan.

Po kilku minutach, pastor wziął jedno z płonących polan, ostrożnie wyjął jasno płonące drewno i położył je samotnie z boku płonącego stosu. Potem usiadł, nadal milcząc, na swoim krześle. Gospodarz patrzył na to w cichej fascynacji.

Płomień wokół polana zaczął przygasać, pojawił się jeszcze jeden rozbłysk po czym zgasł zupełnie.  Wkrótce polano było zimne i „martwe jak gwóźdź”. Nie padło żadne słowo poza wstępnym powitaniem.

Tuż przed tym zanim pastor zaczął zbierać się do wyjścia podniósł zimne, martwe polano i umieścił je ponownie w środku ognia. Natychmiast zaczęło się ponownie palić wydzielając wokół światło i ciepło. Gdy pastor podszedł do drzwi gospodarz powiedział: „Bardzo dziękuję za Twoją wizytę a szczególnie za płomienne kazanie. Wrócę do kościoła w następną niedzielę.”

 

Autor nieznany.

Tłumaczenie Jadwiga Borkiet.

67 uwag do wpisu “Historia samotnego polana

  1. Wspaniała opowieść. Pokazuje, że wcale nie potrzeba słów, aby powiedzieć coś ważnego. Czasami prosty gest znaczy więcej niż godzinne kazanie.

  2. Elżuniu,bardzo mądry tekst..Ja jestem człowiekiem prostym i interpretuję to tak: To TY jesteś tym polanem,który wydziela światło i ciepło.

  3. Cieszę się że wykorzystałaś tę historię. Co jakiś czas zamieszczam tłumaczenia opowieści które mnie samą urzekły na swoim blogu, jeśli jeszcze jakaś Ci się spodoba to będzie mi miło jak ją opublikujesz u siebie.Te opowieści i mądre cytaty dla mnie samej są inspiracją i źródłem siły – chętnie się nimi dzielę.

  4. Ciekawa opowieść i taka pouczająca z tym palącym i gasnącym drewnem. Ludzie przecież grzeją się wzajemnie i dzielą swoim ciepłem więc nie należy ich unikać. A gdybyś tak chciała rozpalić w swoim kominku ogień, to służę uprzejmie. Pozdrawiam ciepło.

    • Ślicznie dziękuję Lotka, chociaż się zastanawiam, czy warto Ciebie trudzić, bo z tym płonącym ogniem blog się bardzo długo otwiera, a czasami nagłówek z kominkiem w ogóle nie chce się otworzyć. Jest tylko czerwony krzyżyk.

  5. Witam serdecznie. Jestem dzisiaj z kawą i ze słodkim załącznikiem- z faworkami. Wprawdzie nie własnej roboty ale naprawdę smaczne. Po naszym spotkaniu mam również zamiar przy gorącym kominku nadrobić blogowe zaległości. Życzę udanego weekendu – halna

    • Znowu spotykamy się o jednej porze przy kominku. Właśnie zaparzyłam popołudniową kawkę, więc faworki jak znalazł. Usiądź proszę wygodnie w fotelu, a ja dorzucę polanko do kominka, by było jeszcze cieplej 🙂

  6. Wspaniala opowiesc, wystarczy jeden gest, by zastapic slowa.Ale czy to mozna porownac do wiary czy wiare w ludzi, tu jest dluzsza dyskusja.

    • Berto, jedna z bywalczyń przy kominku napisała do mnie w listelu:’Ta opowieść najnowsza jest cudowna. Nie ma co komentować bo przekaz jest tak jasny jak płomień.’I ja się z tym zgadzam. Dlatego tę historię umieściłam jako notkę bez swojego komentarza i ,rozbierania na czynniki’, jak to się w szkole z wierszami robiło. Niech tak, jak dla Jadwigi – tłumaczki tej opowieści – stanie się inspiracją i źródłem siły… /komentarz wyżej/.

  7. Opowieść pouczająca.Izolacja nikomu na dobre nie wychodzi, a często o tym zapominamy.I zapominamy,że milczenie bywa czasem najlepszą metodą porozumiewania się.Miłego, 😉

  8. Zjawisko „dokładania do ognia” jest stare jak świat, i niestety wieloznaczne, bo można dokładać w dobrych i złych zamiarach. Ma też ono znaczenie bardzo pejoratywne, wtedy się mówi, że „dolać oliwy do ognia”. Ale to bardzo puczająca historia.

  9. Prostym gestem można pokazać tak wiele, tylko czy w obecnych czasach ludzie są jeszcze w stanie odczytywać właściwie takie gesty? Pozdrawiam

    • Czarny Ptaku, myślę że to kwestia indywidualnej wrażliwości… nie wiem jeszcze czego…Niektórzy w każdym geście węszą nie wiadomo co…Tak, czy siak… Mnie się takie inspirujące do przemyśleń opowieści bardzo podobają.

  10. Cóż…każdy może w tej historii dostrzec tego, co chce… Można by i dojrzeć historii polana, które wyjęte z ognia miało szansę przetrwać, w przeciwieństwie do swych braci, którzy skończyli jako popiół… Kłaniam nisko:)

    • Można i ciąg dalszy dopisać idąc tropem „popiołowym”. Np. … i kiedy już polanka stały się popiołem, gospodarz podsypał nim rośliny w swoim ogrodzie, by dorodne wyrosły i pięknie zakwitły. O samotnym polanku zapomniał na długo. Tak leżało i leżało, aż przyszła jesienna wilgoć i polanko zaczął trawić grzyb… po czym zupełnie zmurszało i rozsypało się…Witam miło długo nie widziany Wachmistrzu:)

      • Tak zrozumiałam dalszy ciąg opowieści wg Ciebie, alEllu : lepiej „dać się spalić” dla kogoś niż ocalić dla nikogo…Zgadza się ?????Myślę,że Czarny Ptak niepotrzebnie się martwi. Jest sporo osób umiejących odczytywać znaki. Wystarczy poczytać komentarze do tej opowieści.

          • Zmurszało to polanko,które nie zostało wrzucone do ognia czyli…..nie dało nic z siebie. A polanko zamienione w popiół po spaleniu służy nadal roślinkom.Jego istnienie daje światło i służy innym nawet po „spopieleniu”. Tak rozumiem dalszą część opowieści.Może nazbyt patetycznie ?????? Ale mnie się podoba taka interpretacja. O!.

          • A wiesz, ja wcale tego „popiołowego” zakończenia nie wymyśliłam. Tylko… jak Wachmistrz o tym popiele napisał, to przypomniałam sobie, że popiół z kominka odbierają ode mnie działkowcy. Tak więc polanko po spaleniu nie kończy życia. Natomiast polanka w piwnicy autentycznie porosły mi grzybem i do niczego się nie nadają. Za długo je przetrzymałam, oszczędzając swego czasu opał. Ja się wymarzłam, a z polanek i tak żadnego pożytku.

          • No widzisz jak to się ładnie splata: fikcja z realiami życia. Okazuje się,że poezja czai się wszędzie..nawet w twojej piwnicy !

  11. Mój blog też czasami kaprysi i czegoś tam nie pokazuje. Problemy zdarzają się wtedy jak jest dużo widocznych notek, dlatego u mnie są chyba tylko trzy. Na Twoim blogu i tak jest ciepło kiedy patrze na uśmiechniętą , ładną kobietkę. Pozdrawiam serdecznie.

    • Właśnie, Lotka, w ogóle chyba za dużo mam na głównej stronie bloga. Wzięłam się do roboty i trochę zredukowałam w ramkach i zostawiam jako widoczne tylko 3 notki.

    • A witaj… witaj Ana po przerwie. Klik dobry!Ja też czasami robię przerwy, są potrzebne do złapania oddechu od sieci i nabrania dystansu do blogów.

  12. Witaj alEllo, srdeczne pozdrowienia i przyjemnego wekendu, u nas slonecznie i mroznie. mam nadzieje ze w Polsce tez sloneczko i mroz sprzyjaja korzystaniu ze zdrowego powietrza.trzymaj sie i pisz cieplutko, dziekuje ze moglam sie zagrzac u Ciebie, bay, bay

    • Wzajemnie Berto,miłego końca tygodnia. U mnie też słoneczko. Zagląda przez okno, jakby chciało mnie odpędzić od komputera. Posłucham więc słoneczka i pędzę na spacer.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s