Cmentarz Łyczakowski

Proście  wy  Boga  o  takie  mogiły,
Które  łez  nie  chcą,  ni skarg, ni  żałości,
Lecz  dają  sercom  moc  czynu,  zdrój  siły
Na  dzień  przyszłości.
Takie przesłanie, będące cytatem z wiersza Marii Konopnickiej widnieje na grobie tej poetki spoczywającej na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie. Odwiedzinami u niej rozpoczynam spacer po lwowskiej nekropolii.
Tak, tak… Spacer! Bo ten cmentarz jest niczym park krajobrazowy. Pod tym względem przyrównywany jest do paryskiego cmentarza Père-Lachaise. Chyba porównywanie powinno być odwrotne, ponieważ cmentarz paryski jest młodszy.
Ech, jak Europa wschodnia mocno chce być do zachodniej we wszystkim podobna. Jakiś kompleks? Dlaczego? Ja, będąc przewodniczką – jeśli już koniecznie trzeba zestawienia robić i podobieństw szukać – powiedziałabym: „do tego tu oto Cmentarza Łyczakowskiego można przyrównać…” Nieważne. Nie czepiajmy się sformułowań, których przewodnicy nauczyli się na pamięć.
KLIK w zdjęcia powiększa je
Cmentarz Łyczakowski jest tak pięknie położony, jakby sama przyroda chciała być mogiłą dla Lwowiaków. Urozmaicona linia wzgórza tworzy malownicze i zaciszne zakątki sprzyjające spokojowi zmarłych i zadumie żywych, a strome zbocze wschodnie i południowe odcina cmentarz od zgiełku miasta. Mnóstwo zieleni, cienistych alejek, wysuniętych na pierwszy plan pomników o dużej wartości artystycznej. W grupie wycieczkowej trudno się wyizolować w zadumie. Wzrok przeważnie kieruje się  tam, gdzie przewodnik ręką wskaże. Nie pamiętam jednak, by tak ogromne wrażenie, jak ten Łyczakowski, zrobił na mnie cmentarz Père-Lachaise. Co prawda miałam wtedy zaledwie 19 lat. W tym wieku, choć wzrok dużo lepszy, patrzy się… ale czy widzi?

Przed każdą podróżą staram się poczytać coś na temat miejsc, które zamierzam odwiedzić. W przewodniku o Cmentarzu Łyczakowskim pisze: Lwów był miastem bogatym, kupieckim, leżącym na skrzyżowaniu szlaków handlowych. […] Rozrastało się więc ciągle z postępującą dynamiką to swoiste lapidarium tysięcy nagrobków złączonych w jedną harmonijną całość, przeplecione o letniej porze barwnym kwieciem i świeżą zielenią, a w jesienne, listopadowe święto zmarłych żarzące się setkami tysięcy zniczy, świec i lampionów. […] Tworzył się nowy obyczaj. Na cmentarz szło się nie tylko na groby swych bliskich bądź na pogrzeb przyjaciół, ale także na spacer wspomnieniowy. A ponieważ przy głównych alejach grzebano zwłoki ludzi zasłużonych na polu kultury, nauki, oświaty i polityki, wędrówka po nich była lekcją poglądową historii.

I to jest prawda. Każda mogiła skrywa nie tylko opowieść o życiu i śmierci spoczywającej w niej osoby. Z nagrobnych tablic można też nauczyć się historii. Szkoda tylko, że konserwacja bywa niechlujna, jak widać na zdjęciu. Aż dziw, że przy obecnej technice, nowoczesnych technologiach i specyfikach, tak można było zeszpecić tę „Śpiącą Królewnę”. Przy okazji remontów, niektóre  oryginalne napisy zastępuje się cyrylicą.
Na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie spoczywają m.in. tacy Polacy, jak:

25 uwag do wpisu “Cmentarz Łyczakowski

  1. Śliczna ta królewna… nawet taka źle zakonserwowana. Stare cmentarze tak mają, że budzą refleksje i uczą. Uczą bardzo, nie tylko historii, ale i przeżywania. Może nawet głównie przeżywania?

    • To Józefa, Wanda albo Katarzyna Markowska. Choć cmentarz, to może nie miejsce do zachwytów sztuką i artyzmem, to ten nagrobek jednak porusza – niekoniecznie w nastroju cmentarnym. Dlatego nazwałam „Śpiącą Królewną”. Wyobraziłam sobie, ileż serca musiał włożyć w to dzieło artysta rzeźbiarz. A co ciekawe… nosił to samo nazwisko. Nagrobek jest niekompletny. Przed I wojną światową nad snem „królewny” czuwał anioł o rozłożystych skrzydłach.

      • Może artysta był mężem tej śpiącej królewny? Pomnik powstał z wielkiej miłości i dlatego jest taki urzekający….Stare cmentarze są jak najbardziej miejscem do podziwiania dzieł sztuki. Podkreślam: „stare i zabytkowe” bo trudno się przecież zachwycać współczesnymi, marmurowymi budowlami nagrobkowymi…

          • eeeeee…..coś tam musiało być, skoro takie samo nazwisko. Ja tam wierzę, że była wielka miłość i już. Co mi szkodzi tak wierzyć? przecież to ładne.

          • Całkiem możliwe Bet. Tak na zimno… bez uczucia… nie powstają dzieła, w których uczucie i ciepło zawiera się w każdym detalu, nawet fałdce sukni czy poduszki. Dla mnie nagrobek „królewny” to jest zdecydowanie Numer Jeden na Cmentarzu Łyczakowskim.

  2. I leżą tam moi pradziadkowie i kilkoro ich dzieci. Moja babcia była ze Lwowa i sporo mi zawsze o Lwowie opowiadała. Te stare ozdobne nagrobki warte są konserwacji. Lubię odwiedzać stare cmentarze. Chętnie odwiedzam nasze Powązki, jest tam naprawdę wiele pięknych rzezb. Chyba najpiękniejsze nagrobki są na włoskich cmentarzach, choć sam cmentarz nie jest ładny. Bo dla mnie cmentarz jest ładny wtedy, gdy przypomina rozległy park a kwatery nie są ściśnięte jedna przy drugiej.Miłego, 😉

    • Anabell, takim właśnie parkiem jest Cmentarz Łyczakowski.Niektóre nagrobki są już po konserwacji, ale np. ten na zdjęciu tak właśnie po konserwacji wygląda. Przewodniczka mówiła, że był w lepszym stanie przedtem.Może coś się ruszy z odnawianiem nagrobków, bo sporo pieniędzy wpływa od wycieczek. Zlikwidowano wejście bezpośrednie do „Orląt” i wszyscy muszą wchodzić główną bramą, a wejście jest płatne. Póki co, to urządzono piękną kwaterę weteranów OUN-UPA oraz postawiono pomnik ku czci Dywizji SS Galizien. Ciekawe, czy przypadkiem my Polacy – wycieczki i odwiedzający groby na Cmentarzu Łyczakowskim i Orlęta – płacąc za wejście nie dołożyliśmy się do tej kwatery i pomnika?O Cmentarzu Orląt napiszę notkę.

  3. Witaj Elu. Tak, od pomnika Konopnickiej zaczyna się ten swoisty spacer. Bardzo duże wrażenie zrobiło na mnie jej popiersie. Ma taki dziwny i przeszywający wzrok….. We mnie wzbudził niepokój. Pozdrawiam

    • Ja nie odczułam tego, Kolekcjonerze. Akurat w tym momencie była rozmowa o zamienianiu polskich napisów na pisane cyrylicą i tym zaprzątnęłam swoje myśli, czy litery wiersza Marii Konopnickiej też poprawią na cyrylicę.

  4. Rzeczywiście ten cmentarz jest tak inni niż te które widzimy np. u nas. Wyglądają jak park do spacerów. Nasze są gołe, z niewielką ilością zieleni. A już na tunezyjskich cmentarzach to pustka w całym tego słowa znaczeniu.

  5. Byłam na Cmentarzu Łyczakowskim i zrobił na mnie mocne wrażenie. Pamiętam do dzisiaj tą wizytę. Atmosferę zadumy i rozmyślanie o tych, którzy zostali tam pochowani.Pozdrawiam serdecznie

  6. Nie miałam okazji tam być, oglądałam album , na którym widać było mocno nadszarpniete żebem czasu nagrobki , ale zawsze mozna zadumać się chociaż chwileczke.. Tempus fugit aeternitas manet.

  7. Witaj Elu, zwiedzałam ten cmentarz jako nastolatka (14 lat) i zrobił na mnie ogromne wrażenie. Może dlatego, że odłączyłam się z grupą studentów z Warszawy i ich nauczycielką od przewodnika i zwiedzaliśmy nie tylko te miejsca gdzie zwykle prowadzano turystów. Przejmujące były pomniki w kształcie orła z utrąconą głową, niszczone celowo krzyże czy inne symbole religijne. Przejmujące historie opowiadane przez spotkanych na cmentarzu Polaków którzy o te groby próbowali zadbać. Zawędrowaliśmy wtedy także na cmentarz Orląt – choć niełatwo było znaleźć kogoś kto odważył się wskazać nam drogę. Cmentarz wyglądał żałośnie, płyty pozrywane przez koparki które jeździły po grobach młodych obrońców Lwowa, z kaplicy z robiony składzik a piękne malowidła które ją zdobiły zamalowane białą farbą, zniszczone napisy na łuku tryumfalnym, choć nie do końca. Rosjanie którzy dewastowali cmentarz najwyraźniej nie znali łaciny i zostawili napis w tym języku oddający hołd obrońcom Lwowa.

    • Jadwigo,Teraz też niektóre napisy zamalowują, ale mróz i deszcz je odkrywa, jakby chciał, aby prawda była widoczna.Cmentarza Orląt nie poznałabyś. W albumie „Lwów” są zdjęcia. Wygląda pięknie i porządnie, choć „zgrzyta” położona tam rzucająca się w oczy kwatera weteranów UPA i pomnik SS Galizien. Ale… może każdy ma prawo mieć swoich bohaterów i miejsce spoczynku dla nich.W moim mieście np. jest cmentarz, na którym w zgodzie i spokoju spoczywają i Polacy, i Rosjanie, i Niemcy i Austriacy…

  8. Pomnik ” Śpiącej królewny” jeszcze 3 lata temu zaraz po renowacji był zupełnie inny .Ale już wtedy nie był kompletny. Dawniej za głową kobiety „stał” anioł. Niestety ktoś go zniszczył tak bardzo, że pozostał jedynie mały kawałek skrzydła. Mnie nawet nie tyle denerwują nowe napisy na nagrobkach, co ich ” przywłaszczanie ” . No i ta część dla nowobogackich akurat tuż przed wejściem na C. Orląt. Ale i tak Łyczaków według mnie jest bardziej zadbany niz Rossa.

  9. Pingback: Kijów-Odessa-Krym-Lwów | alE blogowanie

  10. Pingback: Krym. Droga nad przepaścią w Czufut-Kale | alE blogowanie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s