Piłka

       Magiczny kulisty przedmiot, który zawsze miałam jako dziecko. Grałam piłką w zbijanego, dwa ognie, odbijanki od ściany. Z czasem… w poważniejsze gry – siatkówkę, koszykówkę i szczypiorniaka.  Sama myśl o zadaniu piłce celnego uderzenia wyzwalała pozytywne emocje. Piłka swą magią dawała wiele przyjemności w rodzinie, na podwórku, w szkole. Dzięki niej rozwinął się sport, a szczęśliwość, śmiech, wesołość rozlewały się na całe kraje. Obecna jest od starożytnego Egiptu aż po współczesność.
       Szczególne emocje wzbudza piłkarstwo nożne, a ostatnio mistrzostwa EURO 2012. Gdy tylko o nich mowa, zaraz budzi się narzekanie,  afery, malkontenctwo… 

Fot. alElla. Ukraina, wrzesień 2011 r.
Gdzie się podziała zwyczajna ludzka cecha, jaką jest radość oczekiwania na wielkie wydarzenie? Nie widzę jej zupełnie na ulicach, ani w polskich mediach. Zauważyłam natomiast, że np. Ukraińcy potrafią się autentycznie cieszyć z piłkarskiego Euro. Czyż taki ogródek na ulicy nie świadczy o tym?

Mało tego. Podejmują nawet społeczne inicjatywy. Zamiast tylko narzekać na pazerność hotelarzy i wysokie ceny, które mogą zniechęcić kibiców, a w przyszłości turystów do przyjazdu na Ukrainę, postanowili przyjmować gości turnieju w swoich domach. Za darmo! Chcą pokazać, że ich kraj jest gościnny. Ja nazywam to dodatkowo słowiańską duszą…
       Piłki nożnej nie lubię. Pamiętam jednak radosną atmosferę, która mi się udzielała i powodowała, że stawałam się kibicem.  Do dziś podśpiewuję hit „Futbol”, który wykonała Maryla Rodowicz w 1974 roku podczas otwarcia mistrzostw świata. Także kibicowską przyśpiewkę „Polska gola, taka jest kibiców wola”, a z lat osiemdziesiątych piosenkę Bogdana Łazuki  „Tajemnice mundialu” – z uliczką w Barcelonie, w którą wyskoczy Boniek.
Brakuje mi tamtej afirmacji życia…
 

       Skoro /takie odnoszę wrażenie/ Euro 2012 to zmartwienia, afery i niezadowolenie, to może lepiej było kupić każdemu zawodnikowi po piłce, żeby się nie uganiali za jedną? Tak  może by było radośniej?

 

71 uwag do wpisu “Piłka

  1. Ellu, pomysł z piłką dla każdego zawodnika jest, hm… bardzo interesujący ;)) Ja również nie zaliczam się do fanów piłki nożnej, a to z tego powodu, że to gra nie na moje nerwy. Za bardzo się angażuję :)) Nie mogę znieść napięcia, gdy przeciwnik galopuje z piłką pod naszą bramkę i odwrotnie – kiedy ktoś z naszych gna, żeby strzelić gola. Za każdym razem muszę wychodzić albo zmieniam kanał. Wyobrażasz sobie moje kibicowanie? A kibicowanie w mojej obecności? Koszmar! Za to piosenki, o których wspominasz – uwielbiam. Zwłaszcza „uliczkę”, bo w Barcelonie :))

    • Krosbridko, mnie zastanawia, jakim sposobem tamta atmosfera wciągnęła mnie w kibicowanie? Teraz zupełnie atmosfery nie odczuwam. Oczywiście uliczka w Barcelonie na pierwszym miejscu hi, hi… ale chyba nie tylko, skoro kibicowałam.

  2. alEllu, a czy Ty sama lekko nie przesadzasz? Największej publiczności jaką są internauci (bo teraz TV jest w internecie) impreza bardzo się podobała. Stadion jest cudny. A ci co narzekają to nie malkontenci, tylko dobrze poinformowani. Z oceną takich obiektów nie należy się spieszyć. Natomiast warto zauważyć, że dodatkowe koszta budowy stadionu rosły na naszych oczach, i wynikały także z niekomptenecji wykonawców i braku profesjonalności.

    • Anzai, toż ja o tym mówię, że właśnie zbudowano złą i aferalną atmosferę. O! A teraz właśnie narzekają w telewizji na bramy!

  3. Mnie też drażni a nawet irytuje to ciągłe narzekanie i biadolenie. Czy już nie istnieje zwyczajna radość? Czy EURO 2012 będzie zawsze kojarzyć się z szeregiem cyfr obrazującym koszty? Dlaczego tak mało mówi się, że stadiony /w liczbie mnogiej… bo mamy 4 nowe, cudne stadiony!/ są piękne a tylko wylicza koszty i mnoży afery. O cyfrach szybko się zapomni a architektura stadionowa zostanie.Powtarzam za pewnym politykiem: ” mamy Polskę jakiej jeszcze nigdy nie mieliśmy… nauczmy się ją kochać” a ja dodaję „nauczmy się nią cieszyć!Do licha, ja zamierzam się cieszyć i pomaluję buzię na biało-czerwono!

    • I będziemy śpiewać:W uliczkę na Saskiej Kępie wnetWyskoczy biało – czerwona Bet.:)Wiesz Bet ja tak sobie myślę, że jest czas rozliczeń i czas radości. Pewnie, że trzeba policzyć cyferki i rozliczyć je, ale jak tuż przed meczem pokazuje się pana – dawnego bramkarza, który wyciąga rożne sprawki i obrzydza mecz bo „cośtam- szmośtam”, to coś chyba nie tak.

      • Jasne, że coś nie tak.Właśnie wymyśliłam pewne „prawo”. Pomyśl, kiedy umieliśmy się cieszyć z „uliczki w Barcelonie”? Gdy byliśmy biedniejsi… Dlaczego Ukraińcy potrafią się cieszyć z EURO? Bo są od nas biedniejsi…A więc moje „prawo” brzmi: wraz ze wzrostem zamożności społeczeństwo traci zdolność do radości.Rym wyszedł przypadkowo.

        • Oj, naraziłaś się chyba Bet, bo niektórzy są innego zdania. Ja też narzekałam na cenę stadionu, na afery w PZPN, ale to przecież nie tematy do epatowania nimi na minutę przed meczem. Z takim podejściem to nawet wesele można popsuć nowożeńcom i gościom tak, że zamiast się radować będą płakali.

          • A ja będę bronić mojego prawa dotyczącego związku zamożności z optymizmem i radością życia. Nie zauważasz, że ludzie biedni potrafią się cieszyć nawet z małych rzeczy? Nie pamiętasz poczucia humoru Polaków za biednych czasów PRL? A teraz co? Karty kredytowe w kieszeniach a na twarzy kwas.

      • Nie narzekajmy :))) Oświetlony stadion był bajkowy, zachwycił mnie i natchnął optymizmem 😀 Teraz tak sobie marzę, że nasi wspaniali chłopcy jak „Orły Górskiego” ruszą na wszystkie bramki wszystkich przeciwników prosto po zwycięstwo :))) Pokażemy światu, na co nas stać! Będziemy unosić się nad ziemią ze szczęścia i z dumy. A nasze drogi i autostrady jakimś cudem okażą się przejezdne, pociągi punktualne, hotele wygodne. Pokażemy, że hasło „Polak potrafi”, znaczy – potrafi dokonywać cudów! W dodatku cały świat zobaczy to w internecie i wszystkim nacjom… opadnie szczęka :D))))

  4. Odnośnie malowania się w barwy narodowe: już raz zdarzyło mi się oglądać jakiś ważny państwowy mecz, samotnie w domu ubrana w białą bluzkę do czerwonych spodni. Aaaaa, co!ps. Czy ktoś wie gdzie kupuje się farby do malowania twarzy?

  5. Zaraz się zamknę, ale muszę jeszcze coś powiedzieć. Dziś już zwrot o 180 st – mówią w TV, że jest świetnie, mamy się cieszyć! Stadion, stadiony – cudo, wszystko działa ! Myślę, że to poprzednie czarnowidztwo to była czysta asekuracja. Bo gdyby coś nawaliło to można by było powiedzieć: „a nie mówiłęm? Do d…y wszystko, czeka nas wielka kompromitacja”. A skoro mecz się udał to zmieniamy nastrój. Wszystko „cacy” i nawet optymizm się znalazł.Oto przykład jak media nami manipulują.Już siedzę cicho….wyparskałam się.

  6. Al Ellu,ależ to waryjactwo jest! Taka sobie zwykła piłka a dwudziestu dwóch waryjotów gania za nią! A wzięli by się do jakiejś pożytecznej roboty..O,na przykład wywózka sniegu z miasta..Ale nieee..ganiają za piłką,psiajuchy jedne..

    • Zginęła moja odpowiedź, ale może dobrze, to teraz napiszę nieco inaczej.Nie wszędzie w Polsce, Jakubie, nie zawsze i nie u wszystkich. Są ludzie, którzy czerpią z życia pełnię palety barw, a nie tylko odbijają się od skrajności w skrajność widząc jedynie na czarno lub na biało.

      • Nie,no jasne.Ludzie nie są jednakowi.Mnie zachwycił Stadion Narodowy-na przykład.Ogólnie jednak narzekanie, Polacy mają w genach -chyba.Są i ku temu podstawy,Elu.To,czego ja przez ostatnie trzy miesiące doświadczyłem w służbie zdrowia optymizmem nie napawa.No,a traktowanie wszystkiego od ściany do ściany sensu,oczywiście ,nie ma.Jakub

    • Jagoda, ja nie wiem, czy z „natury”, bo „natura” też wpisała w nasze cechy uczucie satysfakcji, pełnej afirmacji stanu rzeczy.

  7. Cała atmosfera radości , która była za śp . pana Górskiego zniknęła w tyglu dorabiania się za wszelka cenę Na piłce nożnej szczególnie..N ie ma na to siły . Nic nie zmienimy, a od peror działaczy , czy polityków głowa boli.Na piłce nie znam się. Stadion jest jak na takie obiekty po prostu piękny, a jak skończą sie mistrzostwa oby był właściwie wykorzystany . Nie tylko do imprez sportowych.Np widzę tam primadonnę Olę Kurzak , która śpiewa „Arię Królowej Nocy” Dla szerokiej zachwyconej publiczności. Vale!

    • Całkiem możliwe, Andante. Przecież na stadionie wystawiano nawet operę. O ile dobrze pamiętam to ‚Turandot’ Giacomo Pucciniego w reżyserii Michała Znanieckiego. Obejrzało 50 tysięcy ludzi. Wejściówki były w cenie od 20 do 150 zł. Taka cena jest niemożliwa w Operze i tym samym wielka sztuka stała się niedostępna „przeciętniakowi”.

          • Nie tylko w komunie, na stadionach Anglii , Francji, Hiszpanii śpiewały najtęższe głosy…

          • Nigdy nie zapomnę, jak Trzej Tenorzy: José Carreras, Placido Domingo i Luciano Pavarotti wystąpili na stadionie Camp Nou w Barcelonie. Takie emocje koncertowe pozostają w człowieku do końca życia i kształtują jego wnętrze.Tak jest Andante… Nie dajmy się!Ludzie pragnący widzieć szerzej i słyszeć więcej… nie dają się sloganom i stereotypom, choćby nawet w żartach wypowiadanych, o!

          • Oczywiscie Pavarotti śpiewał w Hyde Parku w Londynie. Pod gołym niebem( no może drobne zadaszenie miał) Trzej Tenorzy śpiewali też w Termach Karakalli. Eech serce raźniej bije. …

  8. No przecież,z gówniarą mam do czynienia.:-)))))))Dzieciakom,to się przypomina:PÓŹNO,PÓŹNO,PÓŹNO,PÓŹNO JEST,SAM WIEM,ŻE ZBYT PÓŹNO JEST.To to samo?Jakub

  9. Zauważyłaś Elu, że takiej radości jest coraz mniej w Narodzie? W każdej nieomal dziedzinie. Przygnębiające jest to, że wszędzie słychać tylko narzekania.Lubię piłkę nożną chociaż straciła trochę na uroku przez te zachowania kiboli.Kiedyś bez problemu można było pójść z dziećmi na mecze teraz o to trudniej. Nie ta atmosfera i nie to bezpieczeństwo. Pozdrawiam serdecznie

    • Hanno, mniej radości, faktycznie. Dobrze, że nie w każdej dziedzinie. Źle, że narzekania mają większą nośność i medialność.

  10. No właśnie. Umiałam kiedyś monolog Stefanii Grodzieńskiej o tym jak na boisko wbiega dużo panów, w samej bieliźnie i biegają za jedną piłka to w jedną , to w drugą stronę. Napisałam e-mail. Całuski. Lotka1 to ja Lotka.

    • Lotka, ja bardzo lubiłam felietony, które pisywała do „Szpilek”. Także niezapomniane monologi i skecze, które wykonywali Hanka Bielicka, Adolf Dymsza, Loda Halama, Alina Janowska, Kalina Jędrusik, Bogumił Kobiela, Irena Kwiatkowska.

  11. To prawda, że potrafimy tylko narzekać i krytykować, zamiast cieszyć się, że udało nam się pokonać większość trudności. Za żadnych rządów tyle nie wybudowano, co teraz. Przecież te stadiony, hotele, lotniska, dworce kolejowe i autostrady pozostaną dla następnych pokoleń.Serdecznie pozdrawiam.

    • Anno, może radość nie jest medialna? A jak się ludziom obrzydza życie, to i nie dziwne, że narzekają „jak leci” – nie potrafiąc oddzielić dobrego od złego i przez to z niczego się nie cieszą..

  12. Elu!Dałaś celujący komentarz. Coś w atmosferze jet nie tak! Atmosferze około piłkarskiej. I aktualnie się teraz toczą sprawy w sądzie o ustawianie meczów!Trochę to zwariowanie i nierzeczywiste. Jeszce była piosenka Czerwonych Gitar „Poz zielonej trawie piłka goni albo my wygramy albo oni…”Wtedy reprezentacja Polski była dużo wyżej notowana. Teraz to dopiero 70 ta DRUŻYNA ŚWIATA!Na pewno możesz mieć kłopoty z wylotem. To znaczy wylecisz, ale pewnie to będzie bardziej skomplikowane.Ja przez te wszystkie afery przestałem być kibicem piłkarskim. I to nie są afery wymyślone tylko prawdziwe. Tak jak TAJNE PREMIE!!! I to wszystko psuje to święto.Pozdrowię Violkę.W Amsterdamie będę pod konie sierpnia:)Vojteklwasawman.blogspot.com

  13. Nie lubię piłki nożnej od chwili, kiedy to na stadionie o mało co nie dostałam butelką w głowę. A podobno miejsce, z którego oglądałam mecz, było bezpieczne, bo daleko od "prawdziwych kibiców". Pozdrawiam w ten ładny i słoneczny dzień. :)))))))).

    • Zazo, to ja poproszę trochę słoneczka. W telewizji też mówią, że dzień słoneczny. U mnie jest tak paskudnie i ponuro, że musiałam na sobotę wdrożyć plan B, czyli komputer i książki pod piecem. Też dobrze :)))Wspaniałego końca tygodnia życzę.

      • :-)). Byłaś dzisiaj u Anzaia? Ale się indyczy na temat męskości. Pewnie nadmiar testosteronu Mu dokucza. :))))))). Przesyłam Słońce z Łodzi. :-)). ps. te małe literki na ekranie kompa, to mój telefonik. Pozdro.:)

  14. Elu,a czy Ty możesz zdradzić,co czytasz przy kominku i nie tylko.Bo ja ostatnio z literaturą jestem na bakier.Polecisz coś?jakub

    • Jakubie, Tobie nie odważyłabym się polecać. Natomiast o swoim czytaniu pisałam wiele razy. Teraz mi się nie chce. Zresztą wykracza to poza ramy komentarza i wymaga parę godzin pisania.

  15. Elu – cieszę się bardzo, że do mnie wpadłaś … jaki tam elegancki blog ???, zwyczajny, ale radość daje, jak się podoba.Wiesz, wydaje mi się, że my straszliwie marudzimy, czasem aż się boję, że coś nagle pstryknie i obudzimy się bez tego wszystkiego, czym tak sobie beztrosko pogardzaliśmy , łeee zielona wyspa, łee stadion, łee droga tylko przejezdna. Z przyjemniością patrzyłam na konferencji, znaczy na telemoście, jak Ukrainiec mówił – u nas nie ma dróg, nie ma hoteli, jest drogo ale cieszymy się i przyjeżdżajcie, ugościmy was secem i podzielimy sie czym mamy … nie mają hoteli to namioty wymyślili … a my? własciwie to my juz sobie zmarnowaliśmy to święto, wszystko jest nie tak a jeszcze nam się taksówkarze i inne grupy do strajków szykują … eeech …Zaraz ten blog do ulubionych wprowadzę .. pozdrawiam

  16. Elu!Nie wiedziałem, że małe fiaciki są w Egipcie. Na pewno tez produkowali z kierownica po prawej stronie, bo widziałem:)A duże fiaty oczywiście były na talony i w Pewexie.Miałem zielonego małego fiata i pół Polski nim przejechaliśmy z rowerkiem na dachu dla syna i wielką walizą:)POzdrawiam Vojtek

    • Tak, są! Dziwiłam się, że takie staruszki jeszcze jeżdżą. Z rowerem i walizką to… pikuś. Ja widziałam małego fiacika w górach z wielką przyczepą kempingową.

      • Na przełomie lat 70/80′ wybraliśmy się kilkoma samochodami do Jugosławii. Dojechałem małym Fiatem mojej dziewczyny, ale na kilka kilometrów przed kempingiem utknął Mercedes kolegi z dużą przyczepą kepmingową. Podjechaliśmy więc maluchem na kemping, aby zająć miejsca, a potem wróciliśmy po przyczepę. Gdy wjeżdżaliśmy na kemping – cały czas na I biegu – wszyscy się zbiegli oglądać tego malucha, który z Polski przyciągnął taką dużą przyczepę. Nikt nie mógł uwierzyć, ale przecież widać było, że dumny maluch ciągnął aż się zgrzał. Podziwom nie było końca, nawet Włochom kopary opadły, że Polak jednak potrafi …

        • Albo te objuczone maluchy, którymi jeżdżono do Turcji po spodnie i swetry. „Góra” łaszków na dachu była większa od samochodu.

  17. Aż łezka mi się zakręciła na wspomnienie tamtych mundiali. A gdzie prysła tamta atmosfera. No cóż! . Rodowicz mogła by zaśpiewać piosenkę ” Dziś prawdziwych piłkarzy już nie ma ” A i kibice już nie tacy. Teraz wchodząc na boisku przeszukiwani kibole w bramie nucą dalszy ciąg tej pieśni ” Tylko kłonic , tylko kłonic , tylko kłonic żal”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s