Niebieskie marcowanie

Klik i lupa powiększa zdjęcia

       Niech nam będzie cytrynowo zanim wiosna zaleje zielenią, a maj zakrzyknie na czerwono! Nawołuje Bet na swoim blogu w notce „Marcowe cytryny”:

https://pogadajmyopeerelu2.wordpress.com/2012/03/09/marcowe-cytryny/ 

i wraz z „Pogodynką” zapowiadającą dwadzieścia stopni ciepła, mobilizuje mnie do majówki w marcu. Majować potrafię, ale jak się marcuje? W kwestii marcowania nie mam żadnych doświadczeń. Postanawiam jednak zobaczyć, co porabiają drzewa, ptaki i zwierzaki. Piekę więc marcowe ciasto cytrynowe, odkurzam piknikowy plecak i wcześnie udaję się spać, aby dobrze wypocząć przed wędrówką. Budzą mnie promienie słoneczne przebijające się nawet przez rolety. Co to? Ściana żółta nabrała niebieskiej poświaty, a polewa cytrynowa na ciastku przemalowała się na niebiesko.

Trudno! Niech będzie! Niebieska też może smakować.

Wyruszam, rozglądając się za wszystkim, co przypomina cytryny. Jedynie płot z gałęzi i uliczną barierkę oraz ścianę Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, który swą architekturą, nie wiedzieć czemu, kojarzy mi się z więzieniem stanowym, ostatecznie mogę uznać za cytrynowe. Poza tym wszystko niebieskie… Od nieba, poprzez drzewa, ludzi, aż po asfalt na ulicy. Za miastem tak samo. Jeszcze nie spotkałam się z takim zjawiskiem. Co za niezwykłe światło. A może mam coś z oczami? Nie! Aparat fotograficzny widzi tak samo.

 

Podczas niebieskiego marcowania wszystko zdaje się być jeszcze ospałe, jakby przyroda dopiero oczy przecierała z zimowego snu. Jedynie stokrotka się uśmiecha i truteń zalotnie zaczepia. Całe szczęście, że to osobnik, który nie żądli. W lecie to ma dobrze, bo choć leniuchuje, to jest karmiony i pieszczony przez pszczoły. Kiedy jednak mało pożywienia, sprytne robotnice wyrzucają z ula darmozjada. Wtedy ginie z głodu… Jak więc przeżył zimę? Na wszelki wypadek otwieram plecak. Niech tam pomyszkuje i się pożywi, żeby miał siłę do aktu miłosnego z królową… Już niebawem! 

 

15 uwag do wpisu “Niebieskie marcowanie

  1. Ty sobie za spacery chodzisz, ciastem się objadasz, a my marzliśmy przez tyle dni. Dopiero godzinę temu zaświeciło słońce, więc nadzieja na wiosenne samopoczucie mi wraca. Na Onecie już Cię nie będzie? Pozdrawiam ciepło.

    • Lotka, na komentarze oczywiście będę odpowiadać. Czasami też coś opublikuję, żeby blog był aktywny. Natomiast główne moje miejsce na posiaduszki będzie na blospocie. Zajrzyj proszę, zależy mi na Twojej opinii, jako Specjalistki od grafiki. Jeszcze tam czynię różne poprawki.

    • Dziękuje Mario. I mnie się nie udało pójść z życzeniami na niektóre znajome blogi. Z ledwością weszłam tutaj, czyniąc próby od godziny szóstej rano, a świętować w Realu też się chce.Pozdrawiam świątecznie!

  2. Pingback: Marcowe cytryny – Pogadajmy o peerelu

  3. Pingback: Marzec – figlarzec | alE blogowanie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s