Kiełkownik

Kiełkownik” na  http://grycela.blogspot.com/2013/01/kiekownik.html

 

Kiełki, czyli zapiski, które nie doczekały się  rozwinięcia tematu.


 

1. Bez tytułu.

Dawno temu pan Kim Dzong udał się w daleką podróż do Seulu, aby załatwić interesy handlowe. Po przybyciu dowiedział się, że właśnie zmarł jego przyjaciel. Pan Kim czym prędzej zakończył swoje sprawy zawodowe, nie wypadało bowiem odwiedzić rodziny przyjaciela „przy okazji”. Potem wrócił do swego miejsca zamieszkania i ponownie udał się w długą drogę do Seulu, aby krewnym przyjaciela złożyć wyrazy ubolewania z powodu nieszczęścia, jakie ich spotkało.

To miała być notka z kategorii „polityka i społeczeństwo”. Z jakiej okazji? Nie pamiętam…

 

2. Rozpalanie ognia – sztuczka survivalowa.


Zabłądzisz zimą w lesie albo w górach? Zimno ci, a nie masz zapałek? Jest sposób na ogrzanie się przy ognisku. Wystarczy znaleźć bryłę czystego lodu, przyciąć na kształt grubego dysku, a następnie lód wypieścić i wygłaskać.  Pod wpływem ciepła rąk, wierzchnia warstwa lodu roztopi się, a następnie zamarznie tworząc gładziutką, jak ze szkła powierzchnię.
Teraz wystarczy ustawić powstałą soczewkę tak, aby przechodzące przez nią promienie słoneczne padały na stosik gałązek i suchych traw.
Im lepsza się uda soczewka, tym szybciej rozpalisz ognisko.  Najlepsza jest z jednej strony wybrzuszona, a z drugiej prawie płaska.  W stronę słońca trzeba wystawić brzuszek soczewki.

Różnych  sztuczek miało być więcej. Może – sądząc, że to nic ciekawego –  nie chciało mi się opisywać?

 

3. Kury, czy co?

„Ludzie będą gadać i wszystko rozgrzebywać. Człowiek nie pochodzi od małpy, tylko od kury.” /Carlos Ruiz Zafón/

Nawet nie pamiętam, w odzewie na jakie wydarzenie tę myśl miałam rozwinąć.



4. Harmonia Uniwersum.


Iść drogą Maat…Czynić Maat

Maat w mitologii egipskiej bogini praw porządku, harmonii i sprawiedliwości – towarzyszy mi od pierwszego wpisu na forum internetowym. Jej wizerunek wybrałam do swojego profilu w sieci lata temu. Na blogu „Opowiastki przy kominku” mam do dziś w panelu bocznym Maat i napis: Iść drogą Maat… Czynić Maat…

W ”Kiełkowniku” luźne notaki:
-Reguły wartościujące moralnie, wyróżniające dobro i zło, sprawiedliwość i niesprawiedliwość, prawdę i kłamstwo, porządek i nieład.
-Dokonywanie wyborów pozytywnych, czyli życie zgodne z ładem moralnym i zwalczanie zła.
-Etyka – kwestią ludzkiej woli i zgody ludzi.

I tyle. Dokument datowany w 2007 roku.


 

5. Bez tytułu.


Na pustynię zabierałam lemoniadę w proszku. Sama woda nie gasi pragnienia na dłużej, bo przelatuje przez organizm bardzo szybko, nic w nim nie pozostawiając. Woda musi być więc czymś wzbogacona. Lepiej oczywiście cytryną wzbogacić, ale ta mniej wygodna, niż proszek w torebkach. Nawadniać się trzeba też „psychicznie” – dać czas mózgowi, by zarejestrował fakt nawodnienia organizmu. To znaczy każdy łyk (zwłaszcza, gdy mało napoju mamy) przytrzymywać w ustach i „bulgotać”, jakby się zęby płukało. Bulgotać! Bulgotać, kochani!

Chyba tę notatkę wykorzystałam gdzieś, jako komentarz. A o czym miał być post? Kto to wie?



 

6. Relacje z Ukrainy.


-Fontanna łez w Bahczysaraju a Puszkin.

-Piękna Julia a woda dla Lwowa.

-Kiedy tak płynęłam statkiem spacerowym i długo… długo obserwowałam górę Ajudah, odczuwałam wewnętrzny spokój. Zdawało mi się, że żyję w harmonii z tym, co mnie otacza.  Boję się wody, a morze, kiedy jest spienione – takie jak w pierwszej części  XVIII sonetu Adama Mickiewicza –   budzi we mnie grozę. Tego dnia było jednak spokojne i czułam się bardzo „swojsko” i bezpiecznie.  Słońce zachodziło…  zobaczyłam,  jak morze mieni się i lśni. Zupełnie, jak w sonecie… to srebrne, to tęczowe… I choć chwilami czarne, to… po prostu piękne i nie wzbudza żadnego lęku  i zagrożenia. Taki spokój i harmonia…
.
-Zajęta szybkim zwiedzaniem, jak to na wycieczce bywa, nie zwróciłam uwagi na balkony w blokowiskach. Kiedyś to były składy rupieci oraz zużytego w ubikacji papieru. Widziałam jednak, że odbywa się taka „fasadowa” transformacja, jak u nas była. Od frontu, szczególne, gdy na parterze są sklepy albo restauracje, budynek jest odnowiony. Widać też sporo remontowanych zabytków. Te kontrasty  (także w motoryzacji) są tak demonstracyjnie prezentowane, jak u nas na początku transformacji. Odbywa się  show kolorów, bajerów, świecidełek, zachodniego plastiku… a w tle szarzyzna i ciemności.

-Amerykańska Statua Wolności niech się schowa wobec tego monumentu! Rewelacja! To pomnik Matki Ojczyzny. W podstawie mieści się kilkupiętrowe Muzeum Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Całość ma ponad 100 metrów wysokości.  Jakoś w to wątpię, ale podobno wykonana jest z tytanu. Góruje nad położoną nieopodal Ławrą Peczersko – Kijowską. Plotki głoszą, że miało to symbolizować górowanie władzy świeckiej nad duchowną. Pomniki na Ukrainie są przepiękne. Niektóre – to prawdziwe dzieła sztuki. Szczególnie podobają mi się pomniki scenek z filmów. Lubują się wprost w takich pomnikach.


Szkoda, że nie dokończyłam relacji z Ukrainy. Teraz – na zimno – to by było… nie to!


7. Rekultywacja działki po powodzi.



W kiełkowniku jest tylko „UFFF!” i zdjęcia.

 

Wygląda na to, że moje posty po kilka lat kiełkują, hi, hi… Do powyższych tematów już chyba nie powrócę. Niech więc nie zajmują miejsca w komputerze. Tutaj będę je traktować, jako pamiątkę…  „zacięcia”?

23 uwagi do wpisu “Kiełkownik

  1. AlEllu, powiesz, że się czepiam, ale co z tej soczewki lodowej, jeśli słońca nie będzie?!

    Mogłabyś rozwinąć wątek podróży po Ukrainie. Pewnie po Dnieprze i Czarnym pływałaś. To już duże pole do obserwacji i podzielenia się wrażeniami.

    Byłem na Ukrainie tylko raz w `69, dwa, czy trzy dni. Przejazdem tylko. Ale wrażenia z tej podróży dobrze pamiętam do dziś. Drogi bez kierunkowskazów. Błądziłem, żeby dojechać do Rumunii. W konsekwencji dotarłem na Węgry. Jeszcze chcieli mnie pozbawić na granicy z trunków zakupionych za „ichnie”ruble. Strasznie było.

    • Jak miło widzieć Ciebie, Honiewicz, na moim podwórku 🙂

      W kwestii słońca pełna zgoda. Bez niego nie tylko soczewka lodowa nieprzydatna, ale wręcz życia nie ma.

      O Ukrainie pisałam sporo. Chyba kilkanaście postów. Jeśli jesteś zainteresowany, to można poczytać na blogu: http://grycela.blogspot.com/. Na górze – na belce – jest zakładka „Ukraina.Krym”.

      Jeśli zaś wolisz czytać na tym blogu (tu są też ciekawe komentarze), to kieruj się tutaj: http://alella.blog.onet.pl/archives/239
      albo do zakładki na czerwonej belce – „lista postów” – linki od 215 do 232.

      A w kwestii przytulania i w ogóle wszelkiego dogadzania najlepiej jest tutaj: http://alella.blog.onet.pl/archives/91

      Zapraszam 🙂

      • Ach ten Honiewicz. Napracowałam się – specjalnie dla Niego listę postów uporządkowałam i drogowskazy zainstalowałam, w gościnę z przytulankami, dobrym jedzeniem i napitkami zaprosiłam, i co? I nico!
        😦 😦 😦

        No, to sobie pogadałam… sama ze sobą 🙂 🙂 🙂

        • AlEllu, pośpieszyłaś się z zarzutami! Przecież tak dużego materiału nie mogłem przeczytać i obejrzeć „cięgiem”. Jesteś niesprawiedliwa i, mam nadzieję, że to uwzględnisz w następnym wpisie.

          Właśnie, nie wszystko, ale większość już sobie poczytałem i pooglądałem.
          Z zainteresowaniem, zwłaszcza fotografie ze Lwowa, w którym jak wspomniałem byłem w `69. Konfrontowałem wygląd ulicy,ludzi, domów z zapamiętanymi, z tego odległego czasu.

          Korzystniej wszystko wygląda. Kolorowo.
          Miałem nawet zamiar Ci napisać o wrażeniach. Odłożyłem to na czas, kiedy wszytko przeczytam i obejrzę.
          Fotografie brzegów Czarnego, są świetne, ze znawstwem tematu zrobione.

          Pięknie się Ty prezentujesz, choć trochę za mało widać zza zwiewnych szat i ciemnych okularów.

          Zapewniam, że Twoja praca włożona w przygotowanie dla mnie (?) nie będzie niedoceniona.

          • Bardzo przepraszam, Honiewicz 🙂

            To nie ja. To moje paskudne palce są takie pospieszne, a klawiatura niecierpliwa. Nakrzyczałam na nie, pogroziłam i obiecały się zmienić, a Ciebie proszą o wybaczenie.

            Pozdrawiam serdecznie.

          • AlEllu, wybaczam oczywiście!
            A palcom, proszę, nie rób nic złego, nawet nie strofuj.
            Wieczorem będę dalej czytał i oglądał.

          • AlEllu, jestem pod wrażeniem zdjęć, opisów z odbytych podróży. Zdjęcia wykonane perfekcyjnie. Jesteś artystką!
            Pozostał mi jeszcze ten o przytulankach. Na potem.

          • Och, Honiewicz, aż zarumieniłam się, jak mała dziewczynka. Pozostaje dygnąć nóżką:)))

            Zdjęcia robię na wyczucie, nie mam żadnej wiedzy na temat fotografowania.

            Dyg… dyg

          • Nie rumień się nie rumień, alEllu, bo jeśli to tylko „wyczucie” jak piszesz, to tym bardziej podziwiam za ujęcia nie tylko krajobrazów, ale również za ulicę z jej atmosferą, życiem.

            A jeśli to wyczucie, to znaczy, że pokładów artystycznej duszy w Tobie pełno nie odkrytej. Czekać tylko kiedy eksplodują, coby zachwycały.

            Koniecznie muszę w te „przytulanki” wejść jeszcze, bo tam pewnie intymności zobaczę.

          • Honiewicz, pohamuj wyobraźnię, bo zawiedziesz się 🙂 🙂 🙂

            Bardzo dziękuję za ocenę zdjęć. Trudno jest fotografować na wycieczkach. Wszystko jest w „biegu” i często w kadr ktoś wejdzie.

          • Tym bardziej że w gorączce wycieczkowej zdjęcia robione, dowodzi, że masz „oko” do dobrych ujęć.
            Widzisz obiektywem aparatu. Co świadczy o instynkcie potrzebnym fotografom.

            Och, alEllu, po przez to – „pohamuj wyobraźnię bo zawiedziesz się” – tym szybciej będę się starał do „przytulanek” dotrzeć.
            Zawodu się nie spodziewam po tym, co dotąd poczytałem.

  2. Każdy temat którym się pojawia u Ciebie jest interesujący. Do niektórych trzeba wracać. Czyta się świetnie no i poszerza horyzonty wiedzy.
    Pozdrawiam

  3. Powiększyłam zdjęcie z rekultywacji działki i jestem pełna uznania dla ogromu wykonanej pracy. Podobnie pracował mój mąż przy drenażu działki, ale takich wykopalisk nie było. Tutaj przydałaby się koparka i ekipa pracowników.
    Gorąco pozdrawiam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s