@ to @, a blog to blog!

Jesteś skarbem, który chronię
i przytulam tylko do siebie.

       Myślę, że nawet bloger, który pokazuje zdjęcia własnej osoby i opisuje wydarzenia ze swojego życia, zachowuje dla siebie jakąś przestrzeń prywatności. Jeśli kogoś z wirtualnych znajomych chce do niej dopuścić, koresponduje @pocztą, rozmawia na Gadu – Gadu czy Skaypie, aby szersza publiczność nie słyszała, nie widziała, nie czytała. Niektórzy nawet spotykają się, znają swoje adresy zamieszkania i rodziny.

Wytyczyłam sama sobie podział między tym, co osobiste, a tym, do czego mamy dostęp poprzez blogi oraz galerie internetowe.

  • Nigdy nie zwróciłabym się po imieniu do blogera posługującego się tylko i wyłącznie Nickiem.
  • Nigdy nie życzyłabym na blogu „szczęśliwej podróży” komuś, kto sam się wycieczką publicznie nie chwali.
  • Nigdy nie napisałabym „pozdrawiam Twoje miasto Radom”, jeśli z bloga jasno nie wynika, że z Radomia jesteś.
  • Nigdy nie zapytałabym publicznie: „co tam na tej ulicy Brackiej 10, gdzie mieszkasz, się wydarzyło”?
  • Nigdy nie zapytałabym, jak znosisz zastosowane leczenie szpitalne, jeśli bloger o swojej chorobie nie pisze na blogu.
  • Nigdy nie napisałabym w komentarzu: „no wracaj już z tej wycieczki, bo czekamy na relację, a i pelargonie ci zwiędną na balkonie”. Brakuje tylko jeszcze dopisku dla złodziei: to puste mieszkanie jest w Kielcach na ul. Konopnickiej 16, klucz pod wycieraczką, pieniądze na stole  hi, hi…
  • Nigdy nie zamieściłabym zdjęć z imprezy prywatnej, na których są inne osoby, bez ich zgody.
  • Nigdy, nie okazałabym publicznie żalu do osoby, która prywatnie komuś czegoś odmówiła. Także odwrotnie. Nie dziękowałabym za pomoc udzieloną po cichutku. W tym momencie zawsze przypomina mi się pewien sekretarz PZPR, który przed laty załatwił materiały budowlane na remont kościoła. Ksiądz proboszcz dziękował z ambony. Biedny sekretarz oberwał za dobroczynność.
  • Nigdy nie wysłałabym maila, czy karki z życzeniami zbiorczo –  ujawniając przy okazji adresy oraz imiona i nazwiska znajomych.

       To nieliczne przykłady z „mojego kodeksu”. Podałam tylko te, z naruszeniem których najczęściej spotykam się w blogosferze. Niektóre dotknęły mnie osobiście, choć nigdy nie wynikały ze złej woli. Może nawet i sama coś przeskrobałam niechcący?

Ogólna moja zasada jest taka:

Co Ci powiedziano prywatnie, nie paplaj publicznie
i nie roznoś po sieci,
nawet w najlepszych intencjach, o!

       Kierowanie się własnym wyczuciem granic prywatności czasem może sprawić, że ktoś poczuje się urażony. Warto więc może wspólnie zastanowić się, czym dla nas powinna być prywatność innych blogerów i jak ją szanować? 


Komentarze na blogspocie 

4 uwagi do wpisu “@ to @, a blog to blog!

  1. Zgadzam się w stu procentach. Odczułam też na własnej skórze, jak ktoś napisał, o czymś w komentarzu, o czym nie chciałam, żeby wiedzieli wszyscy czytelnicy. No, ale prawdopodobnie też stało się to niechcący. Pozdrawiam 🙂

    • I ja zapewne coś niechcący popełniłam, choć na ogół staram się oddzielać to, co sobie prywatnie mówimy od blogów.

  2. W świecie wirtualnym trudno zachować prywatność. Na naszej klasie mam wśród znajomych mnóstwo ludzi z blogów, ale na blogach nigdy o tym nie wspominamy, bo to jest nasza sprawa.
    Każdy z nas na blogu pisze o sobie tylko tyle, ile sam uzna za stosowne.
    Serdecznie pozdrawiam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s