Droga, którą idę…

…do sklepu po chleb. 

.
Nie lubię już swojego kraju!
Nie kocham już miasta, w którym żyję!
Znienawidziłam moją najpiękniejszą /kiedyś/ dzielnicę!
.
Posiaduszkowicze zapewne są zdziwieni, bo zwykle pokazuję piękno… W moim otoczeniu ono jednak niknie z dnia na dzień… 
.
Sama się dziwię, kto i dlaczego zabrał mi codzienną radość życia?
.
Mam dość! Gdzie uciec przed brzydotą i przygnębiającymi widokami ubóstwa, które spotykam na mojej drodze każdego dnia? Może zamieszkać pod okazałym stadionem, albo przy najdroższej w świecie autostradzie, by napawać się osiągnięciami kraju?
.
Ech… nawet nie będę się rozpisywać, bo – choć ta wyboista i błotnista dróżka ze śpiącym pod garażem człowiekiem mało znacząca – może kryje się za nią wielka polityka, na której się nie znam?
.

 

 

 

 

 

 

 

Foto z 10 października 2015 r. Obrazek prawie codzienny.