Tu zaszła zmiana! Obywatelski donos czyli sygnalista informuje – tam gdzie było „buszowisko” teraz będzie…

Droga – https://koszyk-bet.blogspot.com/  – Wędrowna Mrówko!  

        Uprzejmie donoszę, że tam, gdzie deptałaś pracowite ścieżki wśród gąszczu krzewów i traw, gdzie narażałaś swoje nóżki na rany od Barszczu Sosnowskiego – jednej z najbardziej niebezpiecznych roślin, gdzie wypatrzyłaś mrówkowe miejsce na kopiec, teraz jest tak:

Oj, oj! Kopca nie ma, będzie Medyk!
Krzewy zostały wycięte, a w miejscu mrówczego kopca jest wielka kredowo – biała dziura.

Drzewo po lewej stronie pozostało.

„Biała dziura”  jest za plecami Wędrownej Mrówki na prawo od widocznych drzew.

Nie ma już miejsca dla mrówek na tym polu. Tu będzie krzewić się i mnożyć naukowe doświadczenie. O! Tak będzie wyglądał Instytut Nauk Medycznych, powstający w Chełmie na dzikim polu, które z „kijaszkiem pielgrzyma” przemierzałaś w 2011 roku.

Zdjęcie ze strony Chełm.naszemiasto.pl. Wizualizacja Instytutu Nauk Medycznych w Chełmie. Budynek ten jest jednym z elementów zagospodarowania Dzikiego Pola, które ma się zamienić w medyczne miasteczko. 

Zdjęcia historyczne z tego miejsca.

Lata czterdzieste i pięćdziesiąte XX wieku.

Komentarze na blogu głównym

Herbatka z Garbatym

       Nie tak dawno pisałam /TUTAJ/, że podobają mi się miejskie „łączki”. Po dzisiejszym porannym spacerze zmieniłam zdanie. Kiedy zobaczyłam inwazję chwastów i krzaków na chodniki oraz ścieżki – olbrzymim nakładem środków nie tylko unijnych – wyłożone kostkami, zagotowało się we mnie. Zrodziło się też przewrotne pytanie: czy moda na łączki nie powinna być poprzedzona akcją zrywania płytek chodnikowych? Przecież są już niepotrzebne…

       Ze spaceru wróciłam szybko i to nie tylko ze względu na upał, ponieważ przed nim – jako osoba, która przemierzała z Garbatym Saharę i nie ugotowała się – potrafię się bronić, ale z uwagi na swój system nerwowy, który chciał eksplodować.

       Trach! Bum! Bach! Przy herbacie z miętą, rozładowuję nerwy, przygotowując tę notkę do publikacji. Oglądam także dawne zdjęcia mojego miasta. Przypominam sobie, jak na blogu chwaliłam jego urok.

Obecnie – w mojej okolicy – jest brzydko, o!

Nowy folderNowy folder1Nowy folder2

       Dzisiejszych zdjęć mam niewiele, ponieważ nie lubię fotografować brzydoty, zaniedbań i głupoty. Inspiruje mnie raczej piękno, którego podczas spaceru nie znalazłam…

Pora uciekać stąd. Tylko… Dokąd?   Może tam, gdzie pieprz rośnie?

camel       Całe szczęście, że na herbatkę przybył Garbaty, który chciał popróbować chełmskiego upału. Chociaż też kręci nosem na porządki w moim mieście, to jednak poprawił mi nastrój, co też dodaje  humoru tej notce. Zamiast więc tytułu, który w pierwszym zamyśle miał być: „Dobra zmiana?”, jest „Herbatka z Garbatym”.

Komentarze na blogu głównym

Miejskie łąki. Kosić czy nie kosić?

        Podczas ostatniego spaceru spodobały mi się trawniki wyglądające, jak łąki. Jednak to, co w jednym miejscu zachwyca, w innym zaburza moje poczucie estetyki i nie podoba się. Miejsc, gdzie z ziemi sterczą suche badyle po przekwitłych kwiatach i trawach nie fotografowałam, bo widok był dla mnie wręcz przerażający. Zaczęłam zastanawiać się, czy da się pogodzić estetykę z modą na łączki?

Zdjęcia zrobiłam tylko na moim osiedlu, ponieważ tutaj oczarowały mnie  zdziczałe trawniki pomiędzy asfaltowymi drogami i chodnikami z szarej kostki.

Łączki na osiedlu Dyrekcja Górna w Chełmie:

Komentarze na blogu głównym