Blogowy Sylwester na cztery fajerki 2010/2011 – sprawozdanie służbowe z okresu pierwszej siedmiolatki

A było to tak…

Zbliżał się koniec roku 2010. W moim wypucowanym do blasku kominku płonął wesoło cieplutki ogień i wprost zachęcał do zorganizowania wirtualnej prywatki przy kominku. Koleżanki Blogerki szepnęły mi na ucho, żeby zaprosić wszystkich  nudzących się przy telewizorze w noc sylwestrową.

Z największą przyjemnością przystąpiłam do realizacji podszeptów. Natychmiast powołałam Komitet Organizacyjny złożony z Przodowniczek /Ochotniczek!/  Pracy Blogowej oraz Imprezowej.

 

Koleżanka Bet użyczyła poczciwy i prawdziwy magnetofon Bambino.

 .
Gospodyni zajęła się poszukiwaniem utalentowanych fachowców, np. polewacza, wodzireja, kaowca…
CV składano w komentarzach przy kominku:
.
Artystka – Gałganiarka wydała rozporządzenie o obowiązujących strojach – oczywiście wieczorowo-nocnych, a nawet porannych! Kreacje zostały zaprezentowane ogółowi, a wcześniej zatwierdzone przez Wysoką Jednoosobową Komisję w osobie Gałganiarki. Wieczór sylwestrowy przy kominku rozpoczął się po godzinie dwudziestej /zaraz po orędziu pana Prezydenta/ prezentacją  najciekawszych strojów   i  tradycyjnym „oplotkowaniem” sylwestrowych kreacji.
.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

 Swoją obecnością na tym wirtualnym balu zaszczycili nie tylko znajomi blogerzy, ale także wędrujące po sieci samotne osoby, które przy kominku otoczono serdecznością i wprawiono w miły nastrój.
 https://www.youtube.com/watch?v=6hjsZDQOqAo

Tak! To był wspaniały Sylwester! Pamiętny,o!

Na balu:

https://aleblogowanie.wordpress.com/2010/12/31/sylwester-na-cztery-fajerki/

–  trwającym do białego rana zanotowano:

– 205 pogaduszek,
– 1433 wizyty do północy,
– 1094 wizyty po północy.
Licznik online grzał się do czerwoności. Nie pamiętam, jaką liczbę wskazywał, ponieważ ten rekord został pobity w lutym /3552 osoby online/ i ta liczba obecnie widnieje na liczniku.
DO SIEGO ROKU 2018
i POMYŚLNEJ DRUGIEJ SIEDMIOLATKI !

Komentarze na blogu głównym

Co słychać w sprawie karnawału?


       Koło mnie nic. Zastanawiam się więc, czy karnawał istnieje? Termin zakończenia karnawału jest zmienny. W tym roku ostatki wypadają dopiero 1 marca. A to oznacza, że mamy bardzo dużo czasu na karnawałowe szaleństwa i bale, zanim nastąpi pożegnanie mięsa /caro – mięso, vale – żegnaj, bywaj/ i rozstanie ze wszystkim, co kojarzy się z ucztowaniem, obfitością i zabawą. 

Kiedyś, jednym z celów zabaw karnawałowych było zatarcie różnic pomiędzy warstwami społecznymi i bratanie się z ludem. Arystokraci przebierali się np. za żebraków, a mieszczanki za księżniczki. Był to jeden z mechanizmów kultury, polegający na odrzucaniu w czasie karnawału hierarchii i reguł panujących na co dzień.  Największą jednak wagę przykładano do radosnego spędzania wolnego czasu, głównie na balach i potańcówkach.
.
.
       Dzisiaj o ogólnodostępnych potańcówkach słyszę bardzo mało, albo wcale. O udziale mowy nie ma, bo w moim wieku nie przystoi iść na młodzieżową dyskotekę. Natomiast o imprezach dla wszystkich i  odrzucających hierarchię w ogóle nie słyszałam. Jeszcze nie tak dawno funkcjonowało nawet karnawałowe nazewnictwo. Były nie tylko zabawy karnawałowe, ale także stroje karnawałowe, fryzury karnawałowe, także specjalne ciastka – róże karnawałowe. Obecnie na karnawał – jak przez cały rok – mam telewizor, kapcie, komputer i pilota włączającego przeważnie smutne wieści i od czasu do czasu informację o balu charytatywnym czyli dla bogaczy.

A może to zima temu winna? Czas nieco statyczny, przepełniony młodopolską melancholią, pustką, brakiem nadziei? Może wkrada się martwota? Ogarnia dekadencki nastrój smutku i przygnębienia? Może… prozaiczna obawa, że fryzurę popsuje marznący deszcz, wystrzałowe lakierki zapadną się w śniegu, a nos i uszy poczerwienieją od mrozu? Jeśli tak, to składam wniosek o podjęcie uchwały w sprawie przeniesienia karnawału na maj. Optymistyczny majowy nastrój, to jest to! Zresztą, nawet w styczniu i lutym karnawał nie może być bez maja w sercu, o!

 

Zaraz… zaraz… Kiedyś też przecież zimy w zimie bywały… Skąd braliśmy wtedy maj?
.