Czy ona chce do lasu?

      Raczej urodziła się na plantacji, a nie w lesie, jak w piosence „… w lesie wyrosła, w lesie szumiała, leśnych piosenek w lesie słuchała…”

Pączki choinkowe

      Mojej choince chyba nie spodobały się ozdoby,  którymi ją przystroiłam.  Gałązki świerkowe zaczęły rozpychać się pomiędzy nimi, a narzucone na choinkę wstążki zwiewnego szyfonu z gwiazdkami,  po prostu są odsuwane.  Kilka razy podchodziłam, żeby poprawić po swojemu, zanim zorientowałam się,  że drzewko rośnie i wypuszcza pączki.  Myślałam, że to przeciąg podczas wietrzenia mieszkania rozwiewa moją koncepcję choinkowego stroju.

Uszanuję więc życie choinki i jak najszybciej rozbiorę ją. Tym bardziej, że tworzona przez świerk rozkwitająca własna kreacja bardziej mi się podoba. Tylko… Co dalej?

Niektóre pączki wyglądają, jak żołędzie.

Komentarze na blogu głównym

Upadła piękność

       Była taka ładna i pachnąca. Mogła jeszcze roztaczać swój czar. Dziś jest na wysypisku, gdzie oczekuje na wielki samochód, który ją zabierze. Nie jest sama. W pobliżu kręcą się menele, a pod nią, na niej i obok leżą koleżanki, które spotkał taki sam los.

       Jadłam śniadanie, gdy usłyszałam jakieś skrobanie i szurganie podobne do odgłosu opuszczającej się rolety. Potem głośne „bach!”

– Zapewne nie tylko rozwinęła się sama, ale zerwała na dobre i spadła na podłogę – pomyślałam. Ciekawe, w którym pomieszczeniu? Tego nie zidentyfikowałam słuchem.

       Wchodzę do pokoju kominkowego i cóż widzę? Przewróconą choinkę!

– Jak sama mogła upaść? – Główkuję! Detektywistyczne oględziny nie znajdują przyczyny.

Cóż robić? Sama choinki nie podniosę. Zresztą po co, skoro wypełniła już swoją misję świąteczną. Biorę więc nożyczki, piłę do drewna oraz rękawiczki i  – zaczynając od czubka – przystępuję do „szatkowania” choinki, po drodze zdejmując światełka. Przykro mi, bo piękność płacze. Kap, kap… Kapią na podłogę klejące się łzy. Może są słodkie, skoro takie lepkie?

DSC01907

Całe szczęście, że nie wszystkie piękności tak kończą…

       Czy to znak, że skończył się czas świąteczno – noworoczny? O ile bardzo lubię czynności adwentowe, o tyle porządki poświąteczne nie są dla mnie przyjemne. Moje upodobania podziela Blogowa Koleżanka Bet.

alElla. Powynosiłam przed chwilą choinki na wyznaczone choinkowe wysypisko. Jest cudnie na dworze. Słońce świeci,  jak w maju. W kurtce za ciepło! Wczoraj bałam się po ciemku iść,  bo tam często urzędują  menele.

 Bet. Może spacerek zaplanujesz? W poszukiwaniu zimowej wiosny! Z aparatem foto naturalnie,  jak na blogową reporterkę przystało?

 alElla. Nastawiłam pranie i zmywanie oraz rozmrażam lodówkę, więc muszę nadzorować urządzenia.

 Bet.  Hi, hi… Lodówkę rozmrażałam w sobotę! Idziemy ramię w ramię z poświątecznymi zajęciami. Choinki wyrzucam jutro.  A cóż tam, Pani, u bałwanków naokiennych? Trzymają się mocno?

 alElla. Bałwanki oraz inne malunki dzielnie stacjonują na szybach. Strach  się za nie brać, więc jeszcze niech pożyją, o!   A wiesz… Te poświąteczne zajęcia są bardziej męczące, niż przedświąteczne.

 Bet.  I mniej przyjemne.

 alElla. Bo adwentowe przygotowania – nawet,  jak są ciężkie – to takie motywujące i uskrzydlające.  Przedświąteczny stan psychiczny daje także energię fizyczną. 

 Bet.  Dokładnie tak jest. Sprzątanie „po” podkreśla, że coś fajnego się skończyło. Dlatego ja „najwolę” okres przed świętami, cały adwent.  Same święta już mnie tak nie cieszą.

alElla. Więc? Może nowy początek? Zacznijmy przedwiośnie!

Komentarze na blogu głównym

DO SIEGO ROKU !

       W witrynie sklepu widziałam napis Dosiego roku”. Skoro napisano „do siego” niepoprawnie, pomyślałam, że nie każdy rozumie te życzenia. Otóż słowo „siego” jest dopełniaczem staropolskiego zaimka „si”, który dawno, dawno temu oznaczał „ten, ów”.

Przez przypadki  „si” odmienia się tak:

Mianownik – si
Dopełniacz – siego
Celownik – siemu
Biernik –  si
Narzędnik –  sim
Miejscownik –  siem

Wytłumaczyłam miłej właścicielce sklepu, że „do siego roku” znaczy „do tego nadchodzącego roku” i  piszemy oddzielnie „do” z dawnym „siego”.  Mówiąc i pisząc „DO SIEGO ROKU” mamy na myśli, byśmy do tego roku, który niedługo się zacznie, dożyli. Takie życzenia składano sobie w dawnej Polsce przeważnie podczas wigilii Bożego Narodzenia i znaczyły: „abyśmy dożyli w zdrowiu do przyszłej wigilii”.

       Ja mam życzenie skromniejsze. Na razie pragnę, by moja prawdziwa choinka chociaż do święta Trzech Króli dożyła. Dbam o nią nadzwyczaj. Do pojemnika, w którym stoi zanurzona w wodzie, wsypałam miedziane pieniążki, trochę soli i cukru, a pić to piękne drzewko dostaje codziennie. W dalszym ciągu także podkarmiam cukrem i solą. Woda musi być oczywiście lekko ciepła, aby łatwiej penetrowała choinkowe gałązki. W żadnym wypadku lodowata! Takiego zimnego, choć posłodzonego i posolonego napoju nie będzie pić i już! Ubrana jest bardzo skromnie. Tylko tak, aby wyeksponować naturalne piękno.

Choinka w dzień i wieczorem

fot. alElla. 2019 r. Prawdziwa choinka w salonie…

DSC01802_Choinka z włączonymi światełkami

… i  z  włączonymi światełkami

„Na bogato” natomiast stroję choinkę sztuczną, by ozdobami zatuszować plastikową brzydotę.

DSC01761Choinka sztuczna

fot. alElla. 2019 r. Sztuczna choinka w kuchni.

DO SIEGO ROKU! 

       Pozostaje otwartą kwestia śnieżnych bałwanów, gwiazdek i aniołków na szybach. Ich misja dekoracyjna już zakończona, a jednak – pomimo, że nie piją słono słodkiej wody – trzymają się mocno!  Ale przecież do Wielkanocy, czyli wiosennego mycia okien, trwać nie mogą. Cóż zatem z nimi czynić? Zeskrobać, strząsnąć, zassać odkurzaczem? Ach, dlaczego nie zarządziłam wspólnego czyszczenia szyb w ramach ostatniego punktu  celebracji Świąt? Pucu, pucu na glanc!

OKNO x 2.ramka

2019 r. Dekoracja okna „śniegiem” w aerozolu.

DO SIEGO ROKU! 

Komentarze na blogu głównym