Szczęście rodaczki nad Nilem

Przysłowie arabskie mówi, że jest jedna rzecz, która łączy w małżeństwie: oboje istnieją wyłącznie dla szczęścia mężczyzny. Tak było! I tak jest!

         Przedmiotowo ludzie potrafią się traktować na całym świecie, bez względu na wyznawaną religię. Także chrześcijanie. Podobnie dobrzy i źli są wszędzie i często religia niewiele pomaga, albo nie szkodzi. Złemu to i święcona woda nie pomoże. Nie rzecz w szufladkowaniu ludzi. Rzecz w tym, że dobry muzułmanin jest dobry, lecz w tej dobroci zupełnie inny, niż tę dobroć rozumiemy według europejskiej definicji, czy wyobrażeń. Rzecz w tym, aby Europejka potrafiła się znaleźć w religijno – prawnym systemie mężczyzny i znalazła w tym szczęście i dobroć, gdy zostanie jego żoną, bo z islamem wiąże się nie tylko religia, ale cały system uwarunkowań prawnych i zwyczajowych dotyczących m.in. praw i pozycji w rodzinie, sposobu okazywania uczuć, seksu, wychowania dzieci etc…etc…
Kobieta wychowana w zupełnie innej kulturze i religii, aby być szczęśliwą z mężczyzną innej narodowości powinna poznać i zrozumieć kulturę, w której wychował się jej partner. Najlepiej ją zaakceptować.

       Poznałam Polkę, która od wielu lat żyje w dwóch kulturach. Teraz mieszka w Egipcie. Kocha Egipt, zaakceptowała cytowane przysłowie arabskie. Jak kobiety w rodzinie męża – dokładnie też okrywa ciało przed pożądliwymi spojrzeniami mężczyzn, co zapewnia szacunek z ich strony. Tęskni jednak za Europą. Według niej, na partnerskie układy w małżeństwie, zasadnicze znaczenie ma fakt, czy małżeństwo żyje w kraju pozostającym w kręgu kultury zachodu, czy też w kraju muzułmańskim. Jeśli para żyje w Europie, szanse na rozwój partnerskich stosunków są zdecydowanie większe. Jednak i tu pojawi się problem w chwili przyjścia dzieci na świat, ale jeśli i to akceptuje kobieta, że jej dzieci będą musiały być muzułmanami, to będzie szczęśliwa.

Co jednak, gdy już ma swoje dziecko, a przyjdą na świat dzieci wspólne? To bardzo trudne wychowywać jedno dziecko tak, a drugie inaczej. A może zmienić na trzy-cztery swoje dziecko, które już ma? W jaki sposób? Powiedzieć dziecku: od dziś odwołuję i przekreślam wszystko, co dotychczas, bo teraz będzie inaczej? A może dalej wychowywać tak samo? W jednym pokoju swoje dziecko, a w drugim  inaczej wychowywać i czym innym karmić dzieci wspólne? Jeśli potrafi w domu pielęgnować zwyczaje polskie i arabskie, dalej będzie szczęśliwa. Jeśli potrafi być pełna wyrozumiałości i szacunku do innych przekonań swojego partnera, dalej będzie szczęśliwa.

Jeśli tak potrafi ułożyć związek, aby mieć poczucie łączności z kulturą i obyczajowością kręgu swojej i swojego dziecka kultury, dalej będzie szczęśliwa. Krótko, jeśli nie widzi większych problemów z tym wszystkim, co się wiąże ze związkiem z muzułmaninem,  dalej będzie szczęśliwa. I nie chodzi tu tylko o partnerstwo i podporządkowanie w relacji kobieta – mężczyzna (ono w każdym związku i polsko-polskim w większym lub mniejszym stopniu istnieje), lecz o wzajemne tolerowanie, akceptowanie i szanowanie tego wszystkiego, co u obojga (w różnych kulturach) jest takie odmienne (opieka nad dziećmi, wychowanie dzieci, religia, prawo, codzienne czynności, dieta, sposób spędzania czasu, sprawy zawodowe, seks, inne ewentualne żony).

Lepiej, gdy  to tolerowanie i szanowanie jest wzajemne. Jeśli jest jednostronne, a kobieta to akceptuje, dalej będzie szczęśliwa. Można też przejść na islam i być gorliwą muzułmanką i też być szczęśliwą. Tak też uczyniła znajoma dla szczęścia swojej egipskiej rodziny.

Czy dla swojego i swojej 8 letniej córki w Polsce wychowanej także? Pozostawiam pytanie bez odpowiedzi…