Prezenty z Ukrainy

Podczas wędrówki po Ukrainie nie zabrakło chwil, w których myślałam o znajomych Blogerach.

– O! To sfotografuję dla niego, a tamto dla niej. Może się ucieszy? A może z racji zainteresowań, czy profesji opowie na swoim blogu coś o tym, o czym ja nie potrafiłabym napisać?

I tak powstały „kartki – prezenty”. Ciekawe, czy na tyle znam osoby, które chcę obdarować, że utrafiłam w ich zainteresowania? A może… chociaż malutką przyjemność zrobiłam?

Uwaga! Uwaga! Panie i Panowie! Rozdaję prezenty. Dziś dla czterech osób. Nie mogę więcej, bo notka byłaby za długa.

 

       A było to tak. Na blogu „pogadajmy o peerelu” Bet opublikowała tekst o starych aptekach. Skarżyła się przy tym, że nie ma w pobliżu takiej apteki, której zdjęcia mogłaby zamieścić jako ilustrację swojej notki. Proszę bardzo Bet. Oto zdjęcia 300 letniej – czynnej do dziś apteki we Lwowie. Specjalnie dla Ciebie i Twojego bloga zrobione.

A grób Stefczyka? Jechałam do Lwowa między innymi z misją pokłonienia się Stefczykowi w imieniu Bet.  Może zdradzi, cóż ją z owym panem łączy?

Zaś restauracja „Krakowska Brama”  to po prostu prezent na… Deser?

ofiarowuję unikalny instrument, który nazywa się bandura oraz Operę Lwowską i Odesską. Zapewne Andante zna artystkę, której grób sfotografowałam. Tak sobie pomyślałam spacerując po Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie.

zrobiłam ilustracje do sonetów: „Mogiły Haremu”, „Droga nad przepaścią w Czufut-Kale” i „Ajudah” naszego wieszcza Adama Mickiewicza.

przywiozłam tajemniczą czarną kamienicę, której zagadkę może rozwikła… Czy ktoś na świecie widział czarny dom?

Także elegancki stół jałtański i ogrom starych książek. Jako ciekawostkę dodaję zdjęcie napisu na Cmentarzu Orląt Lwowskich, bo to… dziwny napis. Anglojęzyczną część tekstu ktoś zaszpachlował, a deszcz, mróz, słońce i wiatr litery odkrywa. To prawda na wierzch wychodzi? Kolekcjoner by mi na pewno wyjaśnił… pomyślałam robiąc to zdjęcie.

Zdjęcia w większym formacie tutaj:

http://grycela.blogspot.com/2011/10/klik-w-miniaturke-powieksza-obraz.html

Cdn.

28 uwag do wpisu “Prezenty z Ukrainy

  1. Och, och, och!!! Jakie wspaniałe prezenty, a jaka miła ta podróżniczka co to o swoich przyjaciołach blogowych myśli. Doprawdy piękny to gest i aż wzruszający. Jak tu podziękować? Chyba tylko notką wyjaśniającą tajemnicę miłości do Stefczyka oraz starych aptek. Bo z miłości do Krakowa i wszystkiego co krakowskie to nie muszę się tłumaczyć..hi,hi…Na razie więc po prostu Ślicznie dziękuję i obiecuję wyjaśnienia już wkrótce.ps czy ten wpis można uznać za podpisanie odbioru prezentu?

    • Bet, a cóż ja mogłam zrobić, skoro myśli o Blogerach mnie nachodziły. Jedyne… to „zaopatrywać” się w prezenty. Oby tylko stosowne i niekłopotliwe dla obdarowanych były… pomyślałam.Na notkę o miłości do Stefczyka oczywiście liczyłam, więc niecierpliwie poczekam.Listy pokwitowań prezentów nie będzie, zatem uznaję prezent za odebrany bez pokwitowania i dziękuję za niezwłoczne przybycie po odbiór :)))

  2. Obyś żyła wiecznie! W zżdnej z tych oper nie byłam , ale opera we Lwowie przypomina opere w Paryżu . Fronton jest bardzo podobny. Natomiast Salomea Kruszelnicka to wspaniały sopran. B..Kaczyński wielokrotnie mówi niej w pełnym zachwycie ,bo to wyjatkowa osoba w dodatku wspaniała nauczycielka. Zrobiłassmi ogromna przyjemnośc tą dedykacją. Bardzo Ci dziękuje. Może napisżę o niej post na blogu.

    • Operę w Odessie widziałam tylko z zewnątrz w świetle wieczornym. Natomiast w Lwowskiej byłam wewnątrz, wprawdzie nie na spektaklu, ale na próbie. „Wcisnęłam” się tam prywatnie – dzięki temu, że koleżanka spotkała pod operą znajomego lwowskiego przewodnika. Przedtem bezskutecznie czarowałyśmy w holu pana z kluczami.W naszej wycieczce nie było w planie zwiedzania budynku opery, a bardzo chciałyśmy wejść. Jest przepiękna w środku. Tylko zdjęcia mi się nie udały, bo było za ciemno. Uczestnicy wycieczki zapragnęli być na spektaklu i teraz organizowany jest taki wyjazd. Chętnych jest tak dużo, że zamówiono drugi autokar.Bardzo się cieszę Andante, że sprawiłam Ci przyjemność.

  3. Witaj Elu. Dziękuję za prezent i spieszę spróbować rozwikłać zagadki. Na pierwszej fotce to najprawdopodobniej stół konferencyjny z Pałacu Potockich pod Jałtą na Krymie, gdzie w lutym 1945 wielcy tego świata decydowali o o jego losach. Na drugiej fotce mamy „czarną kamienicę” przy Rynku 4 we Lwowie – piękny przykład lwowskiego renesansu. Przed ośmioma laty zrobiła na mnie prawdziwe wrażenie. Drugiej takiej nie ma:) Na trzeciej fotce mamy chyba tzw. „pchli targ” nieopodal Teatru-Opery we Lwowie:)ale pewności nie mam. A czwarta fotka przedstawia pomnik Lotników Amerykańskich na Cmentarzu Obrońców Lwowa. Pomnik powstał w 1925 roku ku czci trzech poległych pilotów amerykańskich, którzy walczyli dla nas w wojnie polsko-bolszewickiej. Nurtuje mnie ta trzecia fotka…. Pozdrawiam

    • Wiesz Kolekcjonerze, ja się trochę gubię już, gdzie co było, tak bogaty i w szybkim tempie mieliśmy program zwiedzania. Wydaje mi się że dobrze lokalizujesz lwowski targ z książkami. Kolekcjonerze, a czy ten napis na pomniku lotników jest jakiś… wstydliwy? kłamliwy? nie na rękę?, że został zaszpachlowany?

      • Z tym napisem to nie mam pojęcia. To taka trudna i zagmatwana historia z tym cmentarzem, że wszystko jest możliwe – poszukam coś na ten temat. a targ o którym, myślę znajdował się na prawo patrząc na czoło Opery, trochę w głębi uliczkę dalej….Było tam mnóstwo przedwojennych tygodników, również kolorowych i roczniki gazet.

  4. Na zdjęciu „Dla Anny” intryguje mnie zdjęcie , na którym korpus lecącego ptaka tworzy jedną linię z konturem wzgórza lub lasu /?/ w tle. Zaskakujące ujęcie. Świetne.

    • Bet, sama jestem zaskoczona. W obiektywie tego nie widziałam, tym bardziej, że już się ściemniało. Ale tę górę dla Anny namiętnie fotografowałam, wiedząc, że wiele zdjęć się nie uda o zmierzchu. Bardzo mi zależało, bo jest to Ajudah – słynna góra, o której sonet napisał Adam Mickiewicz. A jaka piękna legenda jest o Ajudahu.

    • Hanno, żałuję, że słabo mi wyszły zdjęcia wewnątrz Opery Lwowskiej. Wiele jest także robionych pod słońce, ale na wycieczce nie ma możliwości wrócić drugi raz w to samo miejsce, gdy słońce się przesunie. Niedługo zacznę robić album Lwów. Mam jednak kłopot, bo prawie na wszystkich zdjęciach są ludzie,którzy mogą sobie nie życzyć publikacji w galeriach internetowych. Można zresztą niechcący rozbić jakieś małżeństwo hi, hi… gdy żona zobaczy męża za rączkę z dziewczyną na plaży, a przekonana była, że on w delegacji.

  5. AlEllu, bardzo dziękuję. Wzruszyłam się Twoim prezentem i pamięcią o mnie. „Sonety krymskie ” poznałam już dzieciństwie. a potem na lekcjach języka polskiego w liceum je interpretowałam i analizowałam. Pomnik znam bardzo dobrze, bo szkoła, w której przepracowałam całe swoje zawodowe życie, nosiła imię Adama Mickiewicza.Serdecznie pozdrawiam.

    • Wiesz Anno, kiedy tak płynęłam statkiem spacerowym i długo… długo obserwowałam Ajudah, odczuwałam wewnętrzny spokój. Zdawało mi się, że żyję w harmonii z tym, co mnie otacza. Boję się wody, a morze, kiedy jest spienione – takie jak w pierwszej części sonetu – budzi we mnie grozę. Tego dnia było jednak spokojne i czułam się bardzo „swojsko” i bezpiecznie. Słońce zachodziło… zobaczyłam, jak morze mieni się i lśni. Zupełnie, jak w sonecie… to srebrne, to tęczowe… I choć chwilami czarne, to… po prostu piękne i nie wzbudza żadnego lęku i zagrożenia. Nie wiem, czy moja ilustracja sonetu jest trafna, ale to właśnie chciałam oddać na tym zdjęciu z ptakiem. Taki spokój i harmonię… Jak słusznie Bet zauważyła, nawet ptak swoim kształtem „zharmonizował” się z linią góry. Pomyślałam o Tobie – jak też Anna by w tej chwili patrzyła i odczuwała, która po stokroć lepiej przecież zna naszego wieszcza i jego sonety. W Czufut-Kale… to już brak słów. Kiedy usiadłam na skraju ścieżki nad przepaścią i popatrzyłam w dal, to wyobraziłam sobie Adama Mickiewicza, jak siedzi w tym samym miejscu, macha nogami i…układa w myślach strofy… Zdawało mi się, że jestem „na minarecie świata”.

  6. Pingback: Kijów-Odessa-Krym-Lwów | alE blogowanie

  7. Pingback: Krym. Droga nad przepaścią w Czufut-Kale | alE blogowanie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s